zawrócić znad przepaści

Zrobić reportaż? W porządku. Do „Czasu Serca”? Dobrze. O Sycharze? Może być. Ale co to jest? Jedyne, co przychodziło mi na myśl, to skojarzenie… z sucharem. O piekarni pisać jednak nie będę. Zatem o czym?

z Bogiem i ludźmi

Zaczęło się od telefonu. „Będzie dobrze” – pomyślałem, kiedy w słuchawce odezwał się ciepły głos. Odebrała pani Małgorzata – liderka ogniska Wspólnoty Trudnych Małżeństw SYCHAR w Krakowie. Zamieniliśmy kilka słów i na drugi dzień poszedłem na spotkanie ogniska Sycharu. Tramwaj dowiózł mnie prawie pod samo miejsce spotkania – sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Uczestnicy zawsze rozpoczynają spotkanie od Mszy Świętej w kaplicy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, której przewodniczy o. Piotr Blajerowski SJ – opiekun ogniska sycharowskiego w krakowskich Łagiewnikach. Wielu spośród uczestniczących we Mszy Świętej należało do ogniska Sycharu. „Człowiek szuka miłości, ale niestety często uważa, że daje zupełnie wystarczająco, natomiast oczekuje od innych coraz więcej” – wyznaje o. Piotr. „No tak” – pomyślałem. „Zaczyna się błędne koło i choć każdy chce coraz więcej miłości, to w tej sytuacji zaczyna jej być paradoksalnie coraz mniej”.

Po Mszy Świętej adoracja Najświętszego Sakramentu. Odmówiliśmy wspólnie Koronkę do miłosierdzia Bożego i pomodliliśmy się za małżeństwa i rodziny, w których sytuacja nie układa się zbyt dobrze. Wszystkie modlitwy prowadzili Sycharowicze. Na zakończenie każdy z uczestników otrzymał indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Poczekaliśmy chwilkę, aż się wszyscy zbiorą, po czym udaliśmy się do jednej z salek na spotkanie. Każdy mówił to, co chciał, i tyle, ile chciał. Nikt nie jest tu do niczego zmuszany, każdy może czuć się wolny. Niektórzy uczestniczą w spotkaniach ogniska Sycharu od początku, inni czasami, kilka osób przyszło pierwszy raz. Kto się tutaj pojawia? Na spotkania przychodzą osoby, które mają problemy w małżeństwie, są w separacji albo po rozwodzie. Miejsce we wspólnocie jest dla każdego. „Przychodzę, kiedy chcę się z wami spotkać” – powiedziała jedna z uczestniczek.

tu pomocy ci nie braknie

Działalność krakowskiego ogniska Sycharu, jak przedstawia ją jego liderka – pani Małgorzata, jest bogata. Pomoc można znaleźć w Jezuickim Centrum Pomocy Psychologicznej i Duchowej MANRESA przy kościele św. Barbary w Krakowie (koło kościoła Mariackiego). Ognisko Sycharu w Krakowie jest współtwórcą owej inicjatywy. Manresa to zespół psychologów, pedagogów i doradców rodzinnych współpracujących z jezuitami. Dodatkowo w każdy poniedziałek można przyjść na konsultacje prowadzone przez panią Małgorzatę przy kościele św. Barbary. Spotkania wspólnoty zawsze są otwarte – dołączyć może każdy. W drugą sobotę miesiąca odbywają się one w krakowskich Łagiewnikach, natomiast w każdy czwartek przy wspomnianym kościele św. Barbary. Spotkania zaczynają się od Mszy Świętej (w łagiewnickiej kaplicy o 17.00, a u ojców jezuitów o 18.00), potem ma miejsce adoracja i spotkanie w grupie. U św. Barbary odbywają się różnego rodzaju konferencje, np. psychologiczne czy prawne. W planach są również konferencje o słowie Bożym. Wiosną i jesienią Sychar organizuje rekolekcje, ostatnio pojawiły się także rekolekcje wielkopostne. Wspólnota dba również o najmłodszych, organizując wycieczki i wyjazdy wakacyjne. Z oczywistych względów powyższy opis odnosi się tylko do ogniska krakowskiego. Sychar prowadzi jednak swoją działalność nie tylko w Krakowie. Wspólnoty działają w wielu diecezjach i miastach, a nawet za granicą.

To, co rzuca się w oczy, to fakt, że uczestnicy autentycznie chcą brać udział w spotkaniach. Nikt ich do tego nie zmusza. Nikt też nikogo za język nie ciągnie. Ponadto każdy może zasugerować jakąś zmianę, coś zaproponować, czymś się podzielić.

Wiele osób mówiło o tym, że gdy przyszli do ogniska Sycharu, ich życie było ciężkie. Po trudnych przeżyciach i kłopotach w rodzinie nie mogli się odnaleźć. Gdy patrzyli na innych ze wspólnoty, bardzo się dziwili, że się uśmiechają, że odczuwają jakąkolwiek radość. Czy czas leczy rany? Nie wiem, ale bycie razem we wspólnocie ten proces znacznie przyśpiesza. Po pewnym czasie, krótszym lub dłuższym, można odnaleźć radość – zza chmur w końcu wychodzi słońce.

zadbaj o swój rozwój

Celne są spostrzeżenia Sycharowiczów: zmieniaj siebie, nie drugiego. I choć mówią o nich w konkretnym kontekście małżeńskich kryzysów, to pachną one uniwersalnością. Sami wspominają, że najpierw chcieli zmieniać współmałżonka, ale potem doszli do wniosku, że muszą zacząć zmieniać siebie. Tylko to tak naprawdę leży w ich kompetencjach i realnych możliwościach. Skoro Bóg nie może nikogo bez jego woli zmienić, to czy my możemy? Każdy może odnieść tę wskazówkę do siebie: nikogo na siłę się nie zmieni. Można zmienić tylko siebie, o ile na owe zmiany się otworzymy. Sycharowicze kierują się i tym: kochaj i tyle; kochaj Boga i męża lub żonę, i tyle. Mąż lub żona mogą cię denerwować, możesz się z nim lub z nią przestać rozumieć, ale kochaj i tyle. Wiedzą, że konieczne jest zaakceptowanie sytuacji takiej, jaka jest; przyjęcie Bożych planów; zaproszenie Boga do swojego życia – takiego, jakie jest. Wskazań jest wiele: by wyjść z kryzysu, trzeba przełamać się w sobie; warto rozmawiać, zawsze życzyć dobrze; warto odnaleźć radość.

„Człowiek składa się z trzech sfer: psychicznej, duchowej i fizycznej. Podział taki istnieje już od dawna, od starożytności. Kiedyś tylko inaczej te sfery nazywano: duch, dusza i ciało albo serce, umysł i ciało. Ale to wszystko to jest to samo. Nie możemy więc dbać tylko o jedną czy dwie sfery, musimy dbać o wszystkie. Najlepszym sposobem na stres jest ruch: bieganie, rower” – stwierdził jeden z uczestników spotkania. Trafne ujęcie, coś w tym jest. Pewnie także z tego względu są organizowane różne sycharowskie wycieczki i wakacje.

Nie spodziewałem się na spotkaniu tak znanej osobistości jak… Izaak Newton z jego trzecią zasadą dynamiki. W dużym skrócie chodzi o to, że każda akcja wywołuje reakcję równą co do wielkości i kierunku, lecz o przeciwnym zwrocie. Pomijając dywagacje i udowadnianie, autor owej wypowiedzi (mówię o Sycharowiczu, nie o Newtonie) odniósł tę zasadę do relacji w małżeństwie. Różnica jednak w tym układzie jest taka, że tu reakcja przekracza wielkość akcji – skutek jest mocniejszy niż przyczyna. Przykładowo: od małego niedomówienia czy zdenerwowania jednego ze współmałżonków można dojść do dużej kłótni. Okazuje się, że prawa fizyki nie działają w świecie ludzkiej psychiki i ludzkiego umysłu.

Wśród burzliwej dyskusji Sycharowiczów ktoś podał również sugestię, by samemu zacząć się doszkalać. Chodzi o różne książki, niekoniecznie ciężkiego kalibru duchowego czy psychologicznego, ale dobrze napisane, wartościowe publikacje, jak chociażby: Krokodyl dla ukochanej i Ewa czuje inaczej Jacka Pulikowskiego, Jak uzdrowić małżeństwo Gabrieli Tobiasz.

Sycharowicze uczestniczą również w warsztatach, nie tylko tych psychologicznych – które przynajmniej dla mnie wydają się naturalną konsekwencją. Wśród propozycji pojawiły się warsztaty teatralne, wizażu, a nawet tańca – liturgicznego, żeby nie było wątpliwości. Zatem każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Podejrzewam, że warto, a na pewno lepiej znaleźć jakieś towarzystwo, niż siedzieć samemu i użalać się nad sobą i nad własną niedolą.

zacznij walkę i ty

Mówią, że to czas leczy rany, raczej robią to ludzie i relacje, które z czasem pojawiają się. Niektóre rany zabliźniają się długo, inne zostawiają trwały ślad, a są i takie, po których ciężko wrócić do poprzedniego stanu. Patrząc na Wspólnotę Trudnych Małżeństw SYCHAR, odnoszę wrażenie, że tu rany goją się szybciej. Ślad zostaje, coś się wydarzyło i czasem ciężko to zmienić czy naprawić, ale rana przestaje krwawić i boleć, a życie nie jest już gorzkie i pełne bólu.

Jeśli wydaje ci się, że czasem niedola i smutek są nie do przezwyciężenia, to masz rację – wydaje ci się. Choć zdarza się, że grunt spod nóg ucieka i niebo spada na głowę, to są ludzie, którzy temu wszystkiemu stawiają czoła. Jeśli chcesz spotkać tych, którzy robią coś niemożliwego, zaczynają żyć na nowo, radośnie i z jasną wizją przyszłości, to możesz ich spotkać. Wystarczy przyjść na spotkanie Wspólnoty Trudnych Małżeństw. Ja spotkałem tych, którzy pokonują to, co niemożliwe, właśnie tu – w Sycharze.

Informacje o Wspólnocie Trudnych Małżeństw SYCHAR można znaleźć na stronie: www.sychar.org.

Działa również Forum Pomocy SYCHAR: www.kryzys.org.

 Modlitwa o odrodzenie małżeństwa

Panie, przedstawiam Ci nasze małżeństwo – mojego męża (moją żonę) i mnie. Dziękuję, że nas połączyłeś, podarowałeś nas sobie nawzajem i umocniłeś nasz związek swoim sakramentem. Panie, w tej chwili nasze małżeństwo nie jest takie, jakim Ty chciałbyś je widzieć. Potrzebuje uzdrowienia. Jednak dla Ciebie, który kochasz nas oboje, nie ma rzeczy niemożliwych. Dlatego proszę Cię: – o dar szczerej rozmowy, – o „przemycie oczu”, abyśmy spojrzeli na siebie oczami Twojej miłości, która „nie pamięta złego” i „we wszystkim pokłada nadzieję”, – o odkrycie – pośród mnóstwa różnic – tego dobra, które nas łączy, wokół którego można coś zbudować (zgodnie z radą Apostoła: zło dobrem zwyciężaj), – o wyjaśnienie i wybaczenie dawnych urazów, o uzdrowienie ran i wszystkiego, co chore, o uwolnienie od nałogów i złych nawyków. Niech w naszym małżeństwie wypełni się wola Twoja. Niech nasza relacja odrodzi się i ożywi, przynosząc owoce nam samym oraz wszystkim wokół. Ufam Tobie, Panie Jezu, i już teraz dziękuję Ci za wszystko, co dla nas uczynisz. Uwielbiam Cię w sercu i błogosławię w całym moim życiu. Amen. Święty Józefie, sprawiedliwy mężu i ojcze, który z takim oddaniem opiekowałeś się Jezusem i Maryją – wstaw się za nami. Zaopiekuj się naszym małżeństwem. Powierzam Ci również inne małżeństwa, szczególnie te, które przeżywają jakieś trudności. Proszę – módl się za nami wszystkimi! Amen.

Michał Tomaka

Autor: Michał Tomaka

Mam 26 lat, pochodzę z Rzeszowa. Studiowałem przez jakiś czas filozofię oraz teologię, później stosunki międzynarodowe, zaś obecnie studiuję filologię angielską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Człowiek renesansu – jak niektórzy mówią. Mieszkam i pracuję w Krakowie. Pisałem artykuły także do dwumiesięcznika dla chorych Wstań, a od niespełna roku dla Czasu Serca.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *