Zaśpiewam Boże Narodzenie

 

Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek to już 19-letnia tradycja. Tak mocno wpisana w klimat Zagłębia, że Będzin zaczęto nazywać „stolicą polskiej kolędy”. Festiwal trwale ulokował się na kulturalnej mapie Polski. W styczniowe dni (17-19.01.2013) jury pod przewodnictwem prof. Marii Kierskiej-Witczak (Akademia Muzyczna we Wrocławiu) będzie wsłuchiwało się w wybrane wstępnie wykonania polskich kolęd i pastorałek – tak tradycyjnych, jak i ożywionych nową aranżacją czy też powstałych specjalnie na potrzeby tego wyjątkowego przedsięwzięcia. I choć eliminacje lokalne już za nami, to zachęcamy do pojawienia się na trzydniowych przesłuchaniach i na samym Koncercie Galowym, który odbędzie się 20 stycznia o 16.00 w sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu na będzińskim osiedlu Syberka. O festiwalu i kolędowych przeżyciach ks. Radosławowi Warendzie SCJ opowiada Jarosław Ciszek – rzecznik festiwalu.

 

Festiwal w tym roku nie tylko zyskuje przydomek „międzynarodowy” w pełnym tego słowa znaczeniu, ale niesie ze sobą 19-letnią tradycję. Co zmieniło się na przestrzeni tych lat?

Z niewielkiego lokalnego przeglądu, który zasięgiem nie obejmował nawet całej diecezji, staliśmy się największym w Polsce festiwalem amatorskim pod względem ilości zgłoszeń – blisko 20 tysięcy osób w każdej edycji. Od wielu lat prowadzimy eliminacje regionalne w Polsce, a także za naszą wschodnią granicą. Sprawiły one, że do Będzina przyjeżdżają najlepsi z najlepszych mieszkańców naszego kraju oraz reprezentanci Polonii. Festiwal stał się profesjonalny w takim sensie, że artyści reprezentują poziom, jakiego nie powstydziliby się zawodowi muzycy. Wybór laureatów, którego dokonuje jury – w jego skład wchodzą wybitni specjaliści z zakresu muzyki, wykładowcy akademii muzycznych i osoby z tytułami naukowymi – stanowi nierzadko bardzo trudną procedurę ze względu na wysoki poziom. Niezmienna przez lata pozostała formuła festiwalu – otwartość na amatorów, realizacja dzięki społecznej pracy setek osób, w dużej mierze młodzieży, oraz rodzinna atmosfera, za jaką chwalą nas przybywający do Będzina uczestnicy, którym zapewniamy noclegi i wyżywienie oraz pilota opiekującego się grupą od momentu przyjazdu aż do wyjazdu z Będzina.

Dlaczego właśnie Będzin? Czy nie lepiej przeprowadzić się z inicjatywą do większego miasta?

W Będzinie festiwal się rozpoczął i z Będzinem jest kojarzony. Nasze miasto zyskało nawet określenie „stolica polskiej kolędy”. Dzięki życzliwości władz i placówek znajdujących się w mieście, takich jak szkoły, parafie, domy kultury czy Teatr Dzieci Zagłębia, udaje się nam organizacyjnie podołać temu wyzwaniu. Ogromną otwartością wykazują się także mieszkańcy, nierzadko przyjmujący wykonawców na nocleg pod swój dach. Będzin to piękne miasto ze średniowiecznym zamkiem, wspaniałymi zabytkami i historią. Festiwal jest więc także okazją do jego promocji.

Imprezie patronuje ks. Kazimierz Szwarlik. Dlaczego właśnie ta postać?

Ksiądz kanonik Kazimierz Szwarlik był proboszczem parafii Świętej Trójcy – najstarszej będzińskiej świątyni, której początki sięgają XIV wieku. To właśnie na Wzgórzu Zamkowym, gdzie zlokalizowany jest ten kościół, zaczął się festiwal – w dużej mierze dzięki życzliwości ówczesnego proboszcza, który organizacyjnie i materialnie wspierał to przedsięwzięcie. Po jego śmierci w 2006 roku podjęliśmy inicjatywę nadania festiwalowi jego imienia. Do tej pory rodzina księdza kanonika angażuje się w festiwal przez fundowanie nagrody.

Czy w dość długiej historii festiwalu zdarzyły się sytuacje nadzwyczajne, które zapadły w pamięć organizatorom?

Zapewne inne zapadły w pamięć nam, inne widzom. I dobrze, bo te, które my pamiętamy, bardzo często wiążą się z problemami organizacyjnymi i logistycznymi, normalnymi przy imprezie tej skali. Jakoś jednak udaje się zawsze wszystko wyprowadzić i widzowie, a często także same zespoły, nie mają pojęcia, że pojawił się problem.

Ostatni Koncert Galowy prowadziłem wraz z kilkumetrowym aniołem animowanym przez Dariusza Wiktorowicza, dyrektora Teatru Dzieci Zagłębia. Samo jego zawieszenie, nad którym technicy spędzili pół nocy, ale także skomplikowana formuła konferansjerki sprawiły, że długo będę pamiętał ten koncert. Na szczęście widzowie też, ale z zupełnie innych powodów, gdyż – jak się okazało – każdy (zwłaszcza dzieci) czekał, co też powie anioł. W tym roku także przygotowujemy niespodziankę dla widzów Koncertu Galowego, która dodatkowo wzbogaci pełen niezwykłych kolędowych wykonań wieczór.

W pamięć zapada oczywiście wielu wykonawców i ich wykonania. Niedawno w programie Szansa na sukces zobaczyłem kobietę, której byłem przewodnikiem podczas festiwalu, kiedy miała siedem lat. Była to pierwsza edycja, w której brałem udział jeszcze jako licealista. To niezwykłe uczucie, że ci ludzie później coś osiągają na festiwalach, w programach, dostają się do obsad musicali. Na naszym festiwalu debiutowała także Alicja Bachleda-Curuś. Liczymy na kolejne gwiazdy, które będą wspominać udział w naszym festiwalu jako ważną część drogi do sławy.

Czy są momenty w czasie festiwalu, kiedy Pan się wzrusza? Jeśli tak – to, co wyciska łzy?

Zdarzają się wykonania, które chwytają za serce. Potencjał niektórych utworów, zwłaszcza tych spoza klasycznego kanonu, jest ogromny, a drzemiące w nich emocje, jeśli wykonawca umie je rozbudzić, ożywają w każdym ze słuchaczy. Kilka lat temu, po śmierci bp. Adama Śmigielskiego, wielkiego przyjaciela festiwalu i człowieka niezwykle cenionego przez diecezjan, rozpoczęliśmy koncert od dedykowanej mu Kolędy dla nieobecnych. Znałem księdza biskupa i – podobnie jak wiele spośród zebranych na widowni osób – miałem łzy w oczach.

Na ostatnim Koncercie Galowym za serce chwycił mnie i wielu widzów zespół Konsonans z Pacanowa, który zaśpiewał kolędę napisaną w 1944 roku na wigilijne przedstawienie w szpitalu dla rannych powstańców warszawskich oraz znajdujących się w mieście cywili i dzieci. Nie brakuje okazji do wzruszeń na naszym festiwalu.

Dlaczego warto wziąć udział w festiwalu?

Bo to nie tylko największy tego typu przegląd, mający jednocześnie najbardziej otwartą formułę, ale przede wszystkim okazja do spotkania wyjątkowych ludzi i przeżycia wspaniałej przygody w niemal rodzinnej atmosferze panującej podczas przesłuchań. Dla widzów zaś to możliwość przedłużenia najpiękniejszych i najbardziej rodzinnych świąt Bożego Narodzenia oraz szansa na wspaniałe wrażenia artystyczne i przeżycia duchowe.

ks. Radosław Warenda SCJ

Autor: ks. Radosław Warenda SCJ

Człowiek, chrześcijanin, sercanin, ksiądz. W takiej, a nie odwrotnej kolejności, choć to ostatnie przenika aż do początku. Dzieciństwo spędziłem w Sosnowcu, młodość zakonną w Stopnicy i Stadnikach. A pierwsze kapłańskie kroki w lubelskiej parafii Dobrego Pasterza i Społecznych Szkołach im. Klonowica, też w Lublinie. Niegdyś studiowałem na Gregorianie, a później w latach 2011-2015 byłem redaktorem naczelnym "Czasu Serca". Dziś pracuję w kurii generalnej w Rzymie. Z zabranych ze sobą książek wziąłem wszystkie Tomáša Halíka.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *