Założyciel na wygnaniu

„Od 2 do 9 grudnia przebywam w Brukseli. Osiedlam się, to wygnanie. Moja dusza będzie mogła znaleźć spokój w jakimś regularnym domu. Projekt prawa, które wyrzuca nas z Francji, jest złożony w parlamencie. (…) Przyjmuję moją sytuację, chociaż nie bez smutku. Wydaje mi się, że jestem bez ojczyzny, bez miejsca zamieszkania, jak legendarny Hebrajczyk – tułacz. Nie mam już nic pod ręką”.

  1. L. Dehon, Zapiski codzienne, grudzień 1902 roku

Wydarzenie, które w swoich zapiskach odnotowuje o. Dehon, jest jednym z wielu epizodów związanych z prześladowaniami religijnymi, zapoczątkowanymi przez rząd Waldeck-Rousseau i potem kontynuowanymi ze wzmożoną siłą przez rząd Combesa. Były one wymierzone w Kościół, a szczególnie w zgromadzenia zakonne. Skutki tych prześladowań odczuło całe społeczeństwo, gdyż do 1904 roku w całej Francji z powodu represji zostało zamkniętych 11 tysięcy szkół prowadzonych przez zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie, a tysiące księży i zakonnic było zmuszonych do opuszczenia kraju z powodu prześladowań. Nie dotyczyły one w takim stopniu księży diecezjalnych, co zakonnych. Domy tych ostatnich były konfiskowane przez państwo i sprzedawane na aukcjach po znacznie zaniżonych cenach. To była praktycznie wyprzedaż.

Prześladowania te dotknęły także nowo powstałe Zgromadzenie Księży Sercanów i ich pięć domów: dwa w Saint-Quentin – Kolegium św. Jana i Dom Najświętszego Serca, szkołę w Fayet, dom w Lille i piękną posiadłość w Fourdrain. Otrzymały one nakaz zamknięcia, a zakonnicy zostali wygnani. Sąd zamianował komornika w celu ich zajęcia i sprzedaży.

Pierwszy cios przyszedł ze strony ks. Delloue, który w 1896 roku zajął miejsce o. Dehona jako przełożonego Kolegium św. Jana. Postanowił on prosić o przeniesienie do kleru diecezjalnego, by uratować kolegium przed zamknięciem. W ten sposób z czasem także sama szkoła przeszła w ręce diecezji. Było to źródłem wielkich cierpień ojca Założyciela, gdyż szkoła ta była kolebką zgromadzenia, a on mieszkał tam przez wiele lat.

Potem państwo wyciągnęło rękę po Dom Najświętszego Serca, gdzie o. Dehon przebywał wraz z chorym ks. Blancalem. Dom został opieczętowany, a nieruchomości miał strzec sam Założyciel. Po ponad dwóch latach procesów i apelacji sędzia ogłosił wyrok. Ojcu Dehonowi pozostawiono ogród, kaplicę i małą spiżarnię, zaś Dom Najświętszego Serca i szkoła w Fayet miały zostać zlicytowane.

Ojciec Dehon oczywiście protestował, a jego odezwę opublikowały miejscowe dzienniki. Usunął się jednak i zamieszkał w domku ogrodnika. Komornik przygotowując dom do sprzedaży, opasał go murem, zaś o. Dehon nad murem zbudował wysoki parkan, na którym kazał napisać: „Nie będziesz brał cudzych rzeczy”. Pierwsza licytacja spełzła na niczym, bo nie było chętnych do zakupu domu powszechnie znanego i cenionego w mieście zgromadzenia.

Na afisze reklamujące sprzedaż Domu Najświętszego Serca, rozlepione w mieście przez komornika o. Dehon odpowiedział własnymi, wyrażającymi protest. Zostały one dobrze przyjęte przez mieszkańców Saint-Quentin. Na kolejną licytację obniżono cenę nieruchomości do połowy. Podczas niej przez zaufanych ludzi o. Dehon kupił swój własny dom, natomiast szkołę w Fayet nabył przyjaciel zgromadzenia. Niestety utracono dom w Fourdrain.

Te prześladowania i wygnanie przyniosły także pewne korzyści. Tak jak w Dziejach Apostolskich rozproszeni chrześcijanie szerzyli Ewangelię, tak teraz sercanie rozwijają zgromadzenie w innych krajach.

Autor: ks. Gabriel Pisarek SCJ

Sercanin, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach; były redaktor naczelny „Czasu Serca”; teolog duchowości zajmujący się życiem wewnętrznym, kierownictwem duchowym i komunikacją interpersonalną, autor artykułów naukowych i popularnonaukowych.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *