Zadośćuczynienie

To ostatni warunek spowiedzi świętej, który wieńczy dzieło sakramentu pojednania. Komu mamy zadośćuczynić? Bogu i ludziom. Przede wszystkim Bogu, bo Jego najbardziej dotknął nasz grzech.

Zadośćuczynienie nazywamy też pokutą. Jest to modlitwa, uczynek, który zadał nam spowiednik w konfesjonale. Niestety, zwykle poprzestajemy na odmówieniu pokuty. Odmawiamy ją szybko, pospiesznie, a nieraz o niej zapominamy. Tymczasem pokuta sakramentalna to właśnie zadośćuczynienie Bogu za popełnione grzechy. Najprościej można powiedzieć, że polega ona na wprowadzeniu w życie postanowień powziętych przed spowiedzią. Pokutą zatem będzie sumienne odmawianie pacierza, nieopuszczanie żadnej mszy świętej i pobożne w niej uczestniczenie, zachowanie piątkowych postów, unikanie kolegów od kieliszka, umartwienie oczu, jeśli chodzi o grzechy nieczyste, oczyszczenie serca z nienawiści, chęci zemsty…

Mamy odmienić nasze życie, wejść na nową drogę, prowadzącą ku miłości Boga i bliźniego, porzucić dawne nałogi, pozbyć się różnych wad, namiętności, które nas więziły, ograniczyły naszą wewnętrzną wolność. Mamy opanować wzrok, język, różne niekontrolowane impulsy, a więc to, co dawniej prowadziło nas do grzechu. Dlatego tak ważna jest częsta, najlepiej comiesięczna, spowiedź święta, wtedy bowiem mamy zawsze „świeżą” łaskę do wykonywania naszych postanowień, do zadośćuczynienia za nasze grzechy.

Kto spowiada się rzadko albo tylko raz w roku, ten nigdy nie zadośćuczyni za swoje grzechy, ten nigdy nie postąpi w dobrym, bo zabraknie mu dobrej woli i łaski Bożej. „Roczniacy” przychodzą tylko odbyć swój przykry obowiązek i to w okresie, gdy kapłan nie ma czasu drobiazgowo się nimi zająć, a po Świętach Wielkanocnych wszystko znów wraca do „normy”. Spowiedź święta wymaga ciągłej, systematycznej pracy nad sobą, ale też sprowadza potrzebne do tego łaski Boże.

Pokuta, czyli zadośćuczynienie, powinna nam towarzyszyć od spowiedzi do spowiedzi. Wiemy, że trudno poprawić się choćby z jednego grzechu w ciągu miesiąca. Wiemy, że dawna natura ciągnie nas stale w dół i często łamiemy nasze postanowienia. Dlatego pojawia się nieraz zniechęcenie, pokusa zaprzestania pracy nad sobą. Zły duch tylko na to czeka. Ale nie pozwólmy się zniechęcić, nie wywieszajmy białej flagi. Niebo jest pełne świętych, którzy na ziemi byli grzesznikami, którzy – jak my – musieli walczyć o swą przynależność do Boga. Wytrwajmy na naszej drodze pokuty, bo to jest drzewo rodzące dobre owoce, z których jednak w pełni będziemy korzystać dopiero w Niebie.

Autor: ks. Franciszek Grudniok

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *