Z-martwych-powstali?!

„Oto dwaj uczniowie Jezusa tego samego dnia, w pierwszy dzień tygodnia, byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. (…) Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem z Nazaretu, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. (…) Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swojej chwały?». I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. (…) Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?». W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy”.

Łk 24,13-33

lectio

Opowiadanie o uczniach będących w drodze do wsi zwanej Emaus i ich niezwykłym spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem powraca co roku w liturgii słowa okresu wielkanocnego. Ta scena, którą spośród wszystkich ewangelistów sportretował jedynie Łukasz, nieustannie inspiruje, intryguje, wreszcie rodzi cały szereg pytań, które wcale nie znajdują prostych odpowiedzi w zawiłościach biblijnego tekstu. Pochylając się nad nią, nie tylko kompletujemy naszą wiedzę na temat chronologii wydarzeń rozgrywających się po zmartwychwstaniu Jezusa, ale jesteśmy zaproszeni, by odczuć w pewien sposób niepewność i lęk towarzyszące uczniom opuszczającym w pośpiechu święte miasto Jeruzalem; zaproszeni jesteśmy, by odczuć ich zdumienie i radość, doświadczyć uderzeń serca, które „pałało”, kiedy słuchali Jezusa… Tekst ten – być może jak żaden inny – ofiaruje klucz do lektury Bożego słowa. Wczytujmy się raz jeszcze w to Słowo, pozwólmy sercu na mocniejsze bicie, odkrywajmy najgłębszą istotę Słowa…

meditatio

Łukasz rozpoczyna swoje opowiadanie, przybliżając czytelnikowi szczegóły dotyczące czasu, miejsca oraz przedstawiając bohaterów. Jesteśmy poinformowani o tym, że opisane wydarzenia rozegrały się „tego samego dnia”, tj. „w pierwszy dzień tygodnia”, gdzieś na drodze z Jerozolimy do Emaus – wsi odległej 60 stadiów od Jerozolimy. Stosunkowo najmniej informacji otrzymujemy na temat bohaterów, o których Łukasz wspomina, że było to „dwóch uczniów Jezusa”. Dopiero werset 18. uzupełnia nieco tę ogólną informację, wzmiankując imię jednego z uciekinierów: Kleofas. Dzięki temu czytelnik dowiaduje się, że uczniowie zdążający do Emaus (z całą pewnością jeden z nich!) nie należeli do grona apostołów. Ta dbałość o detale jest nie tylko znakiem rozpoznawczym dobrych wzorców literatury starożytnej, które Łukasz naśladuje, ale również podkreśla wiarygodność Łukaszowej relacji. Wiarygodność ta bazuje zresztą nie tylko na detalach dotyczących czasu i miejsca wydarzeń, ale również na fakcie obecności dwóch świadków opisywanych dziejów.

Scena rozgrywa się w pierwszy dzień tygodnia. Rozdział 24. wspomina, że w tym dniu, „skoro świt”, niewiasty udały się do grobu, aby namaścić złożone tam ciało, lecz ten okazał się pusty. Fakt ten został potwierdzony przez Piotra, który pobiegł do grobu, by naocznie przekonać się o prawdziwości świadectwa kobiet. Uczniowie zdążający do Emaus znają już ich relację, także świadectwo „niektórych spośród uczniów”, którzy poszli do grobu i zastali wszystko „tak jak kobiety opowiadały”. Jak powie Kleofas, wiadomość o pustym grobie przeraziła uczniów i być może to właśnie strach stał się motywem, by wyruszyć w drogę do Emaus.

Łukasz podaje dokładnie odległość, jaka dzieliła Emaus od Jerozolimy. Było to 60 stadiów, czyli około 12 kilometrów. Choć Łukasz wydaje się doskonale znać położenie tej miejscowości, jej dokładna lokalizacja stanowi dzisiaj dla nas pewną zagadkę. Do miana biblijnego Emaus pretendują bowiem przynajmniej trzy miejscowości. I choć samo Emaus odgrywa w opowiadaniu niebagatelną rolę jako miejsce, gdzie uczniowie rozpoznali Jezusa „przy łamaniu chleba”, to jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dla lektury Słowa to, co najistotniejsze rozegrało się gdzieś „po drodze”.

Uczniowie „rozprawiają ze sobą” w drodze. Perykopa wspomina cały szereg wątków, które stanowią przedmiot ich dyskusji. Mówią oni o Jezusie – proroku „potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu”, i o spisku arcykapłanów i przywódców ludu, którzy wydali Jezusa na śmierć i doprowadzili do Jego ukrzyżowania. Mówią o relacji kobiet, mających widzenie aniołów, oraz uczniów, którzy widzieli tylko pusty grób. Mówią wreszcie o swoich zawiedzionych nadziejach, pokładanych w osobie Mistrza z Nazaretu: „a myśmy się spodziewali…”. Wszystko to sprawia wrażenie jakiegoś natłoku myśli, których uczniowie nie są w stanie jeszcze zrozumieć, czy choćby uporządkować. To właśnie do takich uczniów – zalęknionych i nic nie rozumiejących – zbliżył się Pan i szedł z nimi… Ale ciemność nie-zrozumienia, nie-odkrycia-sensu, która zapanowała w ich sercach, nie pozwoliła im rozpoznać Mistrza: „oczy ich były niejako na uwięzi”, oczy ich były jakby przyćmione.

Jezus zbliżył się do uczniów – i chyba nie chodzi tu jedynie o fizyczną bliskość. On nie tylko towarzyszy uczniom w drodze, ale zbliża się również do tego, co przeżywają, pozwala im wypowiedzieć na głos cały chaos, który zagościł w ich sercach. A potem z mądrością nauczyciela, który łagodnie strofuje („O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia…”), a potem tłumaczy raz jeszcze, kolejny raz „wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego”. Co ciekawe, ewangelista nie mówi, że Jezus wybierał teksty, które można by odczytać jako odnoszące się do Niego, ale raczej prowadził uczniów przez wszystkie księgi (Mojżesza, czyli Torę, proroków i Pisma – trzy części Biblii Hebrajskiej) i ukazywał, jak można w nich odkryć Jego obecność. Towarzysząc uczniom, Jezus jest dla nich jednocześnie Słowem i Jego egzegetą, najgłębszym sensem Słowa i Tym, który je wyjaśnia.

oratio

Panie, który sprawiłeś, że serca uczniów pałały…, który otworzyłeś ich oczy przy łamaniu chleba. Otwórz i nasze serca na mądrość Słowa, które mówi o Tobie. Daj nam odkrywać Twoją obecność na wszystkich kartach Świętej Księgi. A oczyszczonych Twoim słowem nakarm nas chlebem – Twoim ciałem i krwią – abyśmy i my „z-martwych-powstali”…

contemplatio

Kiedy wczytujemy się w tekst opowiadania o spotkaniu Jezusa z uczniami na drodze do Emaus, wyłania się z niego pewien schemat, który stać się może dla nas wskazówką dla naszej osobistej lektury Słowa. Wszystko rozpoczyna się od konkretnej sytuacji życiowej uczniów. To właśnie ona staje się okazją, by „otworzyć Księgę”, by spojrzeć na wydarzenia przez pryzmat „Mojżesza, proroków i Pism”. W tej próbie odczytania sensu życiowych doświadczeń przez pryzmat Świętej Księgi sam Jezus staje się dla czytelnika kluczem, który otwiera zawiłości Słowa, to On jest bowiem sercem tej Księgi. Pisma mówią o Nim! Lektura Księgi nie może być jednak wyłącznie czysto intelektualną przygodą – ona musi prowadzić w kierunku osobistego zaangażowania się w stronę „łamania chleba”, Eucharystii, daru z siebie, zjednoczenia…

Ewangelista mówi również, że kiedy otwarły się ich oczy, uczniowie „wybrali się (ἀναστάντες – „powstawszy”) i wrócili do Jerozolimy” (Łk 24,33). Posługuje się przy tym słowem ἀνίστημι, którego używa na określenie zmartwychwstania (24,7.46). Jakby chciał powiedzieć, że uczniowie jakoś „z-martwych-powstali”, jakby chciał pokazać drogę: przez słowo i chleba łamanie – do „z-martwych-powstania”.

Autor: ks. Krzysztof Napora SCJ

Sercanin. Od roku 2012 pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Nauk Biblijnych KUL. Asystent przy katedrze Ksiąg historycznych i dydaktycznych. Po reorganizacji Instytutu jest asystentem w Katedrze filologii biblijnej i literatury międzytestamentalnej. Ponadto jest wykładowcą Starego Testamentu w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach. Jest członkiem Society of Biblical Literature, Stowarzyszenia Biblistów Polskich oraz Polskiego Towarzystwa Teologicznego. W wolnych chwilach lubi czytać literaturę piękną, zwłaszcza dzieła Norwida.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *