Wywyższona Miłość

 

„A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3,14-15).

W dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości współczesnego świata pozostanie w orbicie wiernej miłości Boga jest gwarantem dobrego i spokojnego życia, będącego zalążkiem wieczności. Przywołane słowa Chrystusa z Ewangelii św. Jana wprowadzają nas w najbardziej istotny wymiar kultu Serca Jezusowego, jakim jest miłość. Zapowiedź wywyższenia na krzyżu Syna Bożego jednoznacznie przywołuje wydarzenie opisane w Księdze Liczb. Lud prowadzony przez Mojżesza, wskutek przedłużającej się wędrówki przez pustynię, stracił cierpliwość i zaczął szemrać przeciw Bogu. Karą za nieposłuszeństwo był palący jad kąsających węży. Natomiast warunkiem powrotu do zdrowia było podniesienie wzroku ku umieszczonemu na palu miedzianemu wężowi. Każdy, kto na niego spojrzał, zostawał przy życiu (por. Lb 21,4-9). Jezus, odwołując się do wydarzeń z pustyni, wskazuje na potrzebę swojego wywyższenia na krzyżu. Tylko dzięki temu ludzkość palona śmiercionośnym jadem grzechu ma szansę pozostania przy życiu. To właśnie w tajemnicy Krzyża tkwi sekret Bożej miłości. Prawdę tę dobrze wyraził św. Jan w Pierwszym Liście: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy mieli życie dzięki Niemu” (1 J 4,9). Przywołany opis wywyższenia węża na pustyni jest obrazem narastającego dynamizmu miłosnej relacji Boga do człowieka. Dla zniechęconego i szemrzącego ludu, po usilnej prośbie Mojżesza, otwiera się nadzieja na przeżycie dzięki symbolowi miedzianego węża. Z czasem miłość ta przybrała formę zupełnego poświęcenia, gdy Syn Boży przyjął ludzką naturę. Najpełniej jednak wyraziła się w Jego krzyżowej śmierci i przebiciu Serca, z którego wypłynęły ożywiające i uzdrawiające ludzkość sakramenty. Podobnie jak dynamiczna i przekraczająca wszelkie ludzkie wyobrażenie jest miłość Boga, tak również dynamiczna powinna być odpowiedź człowieka na tę zapomnianą miłość. Rodzi się ona najpierw z szerszego spojrzenia poza wąski horyzont własnych potrzeb, by następnie utkwić wzrok w ukrzyżowanym Chrystusie, którego ramiona chcą objąć świat. W podobny sposób jako czciciele Bożego Serca przeżywamy każdy pierwszy piątek miesiąca, przemierzając drogę od nicości i pustki związanej z grzechem, poprzez podniesienie głowy po odbyciu dobrej spowiedzi, aż do zjednoczenia z Sercem Jezusa w komunii wynagradzającej. Z doświadczenia kontemplacji przebitego Serca Jezusa ostatecznie rodzi się głęboka wiara, zdolna przemieniać świat. Czy droga tak dynamicznie rozumianej miłości i stopniowej na nią odpowiedzi jest dzisiaj nadal możliwa? Papież Franciszek w encyklice o wierze odpowiada: „Człowiek wierzący przemieniony jest przez Miłość, na którą otworzył się w wierze, a gdy otwiera się na tę ofiarowaną mu Miłość, jego egzystencja wykracza poza własne ramy” (Lumen fidei, 21). Ostatecznie pragnieniem Chrystusa było, aby każdy z ludzi uwierzył i otrzymał życie wieczne. Można więc powiedzieć, że po doświadczeniu miłości Boga zadaniem każdego chrześcijanina będzie troska o urzeczywistnienie tego samego pragnienia: uwierzyć, aby zyskać życie wieczne. Papież Franciszek we wspomnianej encyklice dodaje: „Chrześcijanin może mieć oczy Jezusa, Jego uczucia, Jego synowską gotowość, ponieważ dany mu jest udział w Jego Miłości, którą jest Duch. I w tej Miłości zyskuje się w pewien sposób spojrzenie właściwe Jezusowi”.

Autor: ks. Stanisław Gruca SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *