Wychowanie do życia w prawdzie

Na początku trzeba ustalić pojęcia. Będziemy poruszać się, oscylując wokół biblijnego słowa „prawda”. Czym ona jest w sensie biblijnym? Jezus mówiąc o prawdzie, wskazał na swoją osobę i powiedział: „Ja jestem prawdą” (por. J 14,6). Oznacza to, że aby móc odnaleźć prawdę i nią żyć, trzeba odnieść swoje życie do Jego osoby. Prawdą jest Bóg-Człowiek, na którym można polegać i śmiało powierzyć Mu swoje życie.

mieć światło życia

Pojęcie prawdy w Ewangelii określa się słowem aletheia, co znaczy dosłownie „nieskrytość”. W tym sensie Chrystus jest jawnym odsłonięciem prawdy. On swoim życiem rzuca światło na scenę świata, a rzeczy okazują się w tym świetle takie, jakimi są w rzeczywistości.

On staje się wyznacznikiem oraz towarzyszem naszej życiowej drogi, co wyraził słowami: „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12).

W adhortacji Gaudete et exsultate papież Franciszek przypomina postać Abrahama, który wyrusza w drogę, mając w sercu słowa Boga: „Ja jestem Bogiem Wszechmocnym. Żyj ze Mną w zażyłości i bądź bez skazy” (Rdz 17,1). Podstawowa jest zatem zażyłość z Panem, bowiem to ona zmienia życie człowieka. Życie w prawdzie staje się przylgnięciem do osoby Jezusa. Ta bliskość i przyjaźń z Bogiem rodzi decyzje życiowe i czyni nas „bez skazy”. Najważniejsze jest rozpoznanie Jego przemieniającej obecności.

wierny do końca

Papież kontynuuje swoje rozważanie w słowach: „Musimy podążać w jedności z Nim, rozpoznając w naszym życiu Jego stałą miłość. Trzeba porzucić strach przed Jego obecnością, która może nam uczynić jedynie dobro. On jest Ojcem, który dał nam życie i bardzo nas kocha. Kiedy Go akceptujemy i przestajemy myśleć o naszym życiu bez Niego, znika udręka samotności. A jeśli nie stawiamy przeszkód między nami a Bogiem i żyjemy w Jego obecności, to możemy pozwolić Jemu, by zbadał nasze serca, żeby zobaczył, czy znajdują się na właściwej drodze. W ten sposób będziemy mogli poznać przyjemną i doskonałą wolę Pana i pozwolimy, aby On nas ukształtował jak garncarz. Wielokrotnie mówiliśmy, że Bóg w nas mieszka, ale lepiej powiedzieć, że to my w Nim mieszkamy, że On nam pozwala żyć w Jego świetle i w Jego miłości”. Zażyłe bycie z Jezusem, który jest Prawdą, wyprowadza nas poza kręgi fundamentalizmu i relatywizmu, które są skrajnymi odniesieniami do prawdy. Jezus nie był fundamentalistą ani relatywistą. Osoby takie mają w sobie tendencję do zdrady. Nie można na nich polegać. Fundamentalista zdradza, gdy zobaczy drzazgę w oku brata i natychmiast robi z niej belkę. Relatywista zaś jest wierny do momentu, kiedy się znudzi. Wiemy z Ewangelii, że Jezus nie zdradził żadnego z grzeszników, lecz jadł i pił z nimi. Nie traktował też ludzi relatywnie, lecz potrafił „do końca umiłować”.

niebezpieczeństwo faryzeizmu

Rodzajem fundamentalizmu jest faryzeizm. Jest on bardzo mocno związany z religią oraz pojęciem prawdy. Faryzeusze znani są nam dobrze z Ewangelii, lecz ich postawa ma urzeczywistnienia ponadhistoryczne. Aby odciąć siebie oraz innych od relatywnych wpływów, jakie niosły ze sobą odmienne im kultury, faryzeusze chcieli pozostać wierni w każdej przestrzeni wyznawanej religii. Dlatego z niezwykłą pieczołowitością przestrzegali przepisów prawa judaizmu. Mnożyli je wręcz, by być „bez skazy”, a przez to chronić się przed zagrożeniem eklektyzmu. Angażowali całą życiową energię, by nie zagubić swojej tożsamości w pogańskim świecie. W kwestii przestrzegania prawa nie można im było zatem niczego zarzucić. Owa wierność wynikająca z absolutyzowania wszystkiego, stała się jednak ich więzieniem i dramatem.

Faryzeizm nie jest zjawiskiem związanym wyłącznie z judaizmem. Jest zagrożeniem dla wyznawców wszystkich religii, w tym dla nas, chrześcijan, katolików. Faryzeusz to człowiek, który ma świadomość, że jego życie dalekie jest od ideału, dlatego poprzeczkę, którą proponuje jako normę postępowania, osadza zbyt wysoko, by móc do niej dosięgnąć. W związku z tym pozostaje mu dawanie podrasowanego „dobrego przykładu”. Taka postawa rodzi ciągłe spory o to, co jest ważne, a co mniej ważne, wystawiając na niebezpieczeństwo odejścia od tego, co rzeczywiście istotne. Forma zaczyna przygniatać treść. Dlatego kapłan z przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, spiesząc do świątyni w celu wypełnienia Prawa, w konsekwencji przechodzi obok pobitego człowieka, nie udzielając mu pomocy. Faryzeusz wypełnia wszystkie „małe prawdy” w sposób skrupulatny, lecz z nagromadzenia setek tych „małych prawd” rośnie w nim wielka nieprawda o człowieku, świecie i Bogu. Absolutyzuje on wartości, które nie są absolutne, a wręcz przeciwnie, są relatywne i drugorzędne. Takie przekonanie zamyka człowieka w swoim nieskazitelnym świecie.

najważniejsza jest…

„Dobry przykład” nie jest zatem wystarczającą formą wychowania do życia w prawdzie. Trąci on powierzchownym faryzeizmem. W adhortacji Gaudete et exsultate Franciszek przypomina, że aby uniknąć ryzyka takiej postawy, warto mieć świadomość, że istnieje hierarchia cnót, która zachęca nas do poszukiwania tego, co najistotniejsze. W jego przekonaniu pierwszeństwo należy się cnotom teologalnym, czyli wierze, nadziei i miłości. W centrum trzeba jednak postawić miłość. Papież nawiązuje do św. Pawła, który uważa, że tym, co liczy się naprawdę, jest „wiara, która działa przez miłość”. Przez to najpilniejszym wyzwaniem chrześcijanina jest troska o nią: „Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo (…) Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13,8.10). Jak bowiem czytamy: „całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Gal 5,14).

Możemy zapytać, jak nie pogubić się w tej gęstej dżungli przykazań i przepisów? Z pomocą przychodzi sam Jezus – Prawda, która wyzwala. On tworzy wyłom, który pozwala rozróżnić dwa oblicza: ojca i brata. Jako nowy Prawodawca nie dostarcza nam dodatkowych formuł ani przykazań. Papież zauważa: „Przekazuje nam On dwa oblicza, a raczej jedno, oblicze Boga, które odzwierciedla się w wielu innych. Bowiem w każdym bracie, szczególnie w najmniejszym, słabym, bezbronnym i potrzebującym, obecny jest obraz Boga. Rzeczywiście, na końcu czasów, z odpadków tego kruchego człowieczeństwa, Pan ulepi swoje ostatnie dzieło sztuki. «Co pozostaje, co jest wartością w życiu, jakie bogactwa nie zanikną? Z pewnością dwa: Pan i bliźni. Te dwa bogactwa nie zanikną!»”.

Autor: ks. Karol Milewski SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *