Wspólnota ma wartość

Wspólnota to miejsce wzrostu, tworzenia, budowania. To szczególny dar dla każdego z nas. Wszyscy jesteśmy powołani do życia we wspólnocie. Pierwszą i najważniejszą wspólnotą jest oczywiście rodzina. Rodzina potrzebuje jednak otwierać się na innych. Małżonkowie by wzrastać, potrzebują przykładu innych małżonków. Osoby samotne miejsca do posługi. Dzieci chcą odkrywać Boga wraz z rówieśnikami. Nastolatki szukają jasno wytyczonej ścieżki. Wszyscy potrzebujemy wspólnoty.

zmiana perspektywy

Trwanie we wspólnocie katolickiej może oczywiście wydawać się stratą czasu. Zazwyczaj wiąże się bowiem z zaangażowaniem lub choćby ofiarowaniem czasu, a wymiernych korzyści w postaci zarobionych pieniędzy nie przynosi. Czy dorośli, poważni ludzie mogą sobie pozwolić na takie marnotrawstwo? Czy mają za dużo wolnego czasu? A może są życiowymi nieudacznikami i potrzebują ciągłego pocieszania i uwagi ze strony innych? Jeśli mamy trudności z docenieniem wspólnoty, to prawdopodobnie nie doceniamy też życia rodzinnego. Zabawa z dzieckiem, rozmowa z żoną, wspólne świętowanie także nie przynoszą biznesowych korzyści. Dają za to coś cenniejszego – budują rodzinę, pielęgnują więzi, wychowują. Jeśli z otwartym sercem i zaangażowaniem ofiarujemy swój czas najbliższym, to z pewnością będzie to czas dobrze zainwestowany.

Mamy tendencję do odkładania spraw najważniejszych na wieczne „potem”. Zajmujemy się tym, co pilne i naglące, a nasze najważniejsze plany i marzenia leżą odłogiem. Chcemy być bliżej Boga, dokonać pięknych zmian, pracować nad sobą, zrobić coś ważnego. Często myślimy, że na to wszystko przyjdzie czas, że kiedyś zajmiemy się w końcu tym, do czego lgnie nasze serce. Tymczasem sprawami najważniejszymi należy zajmować się teraz, bez zwłoki, w pierwszej kolejności. Wymaga to zmiany myślenia. I taką zmianę myślenia, podejścia do siebie i życia daje nam żywy kontakt z ludźmi, którzy wcielają w codzienność bliskie nam wartości. Droga do pełni i głębi domaga się towarzyszenia. Sami, choćby z najlepszymi chęciami, nie zajdziemy daleko. Będziemy wykonywać syzyfową pracę, kręcąc się wokół własnych lęków i ograniczeń.

formacja i służba

Wspólnota to grupa osób skupiona wokół wspólnego celu, wartości. To miejsce brania i dawania. W centrum wspólnoty chrześcijańskiej jest Bóg. On jest tym, który daje życie, kształtuje i posyła. I niewątpliwie rozwój wiary, doprowadzenie do spotkania z żywym osobowym Bogiem, uformowanie chrześcijańskiego serca i sposobu myślenia są jednymi z najważniejszych celów każdej wspólnoty chrześcijańskiej. Jeśli chcesz prawdziwie spotkać Boga, dotknąć Go i zanurzyć się w Jego przeogromnej miłości do Ciebie, a z jakiegoś powodu trudno Ci to uczynić, nie czekaj, szukaj wspólnoty wierzących. Jeśli osłabłeś na drodze wiary, masz wątpliwości, nie potrafisz podnieść się z upadku, szukaj wspólnoty wierzących. Jeśli w końcu chcesz żyć Bogiem na co dzień, dążyć do świętości, uczyć się wsłuchiwać w Boży głos, szukaj wspólnoty wierzących. Nie można prawdziwie rozwijać się duchowo bez pomocy braci. Serce chrześcijańskie jest otwarte na wspólne przeżywanie wiary. To nieprawda, że wiara jest prywatną sprawą każdego z nas. To często powtarzane kłamstwo już nawet w katolickich kręgach wydaje się prawdziwe. Tymczasem jesteśmy za siebie współodpowiedzialni także, a może przede wszystkim w obszarze naszej wiary.

W Kościele katolickim posiadamy prawdziwe bogactwo wspólnot. Każda z nich wypracowała sobie swój model pracy, wspólnego bycia, podejmowanych posług. Formacja katolicka obejmuje między innymi formację ludzką. Przede wszystkim pracujemy nad tym, co najbliższe, dotykamy tego, co codzienne. Nie jest to nabywanie wiedzy. To raczej szkoła życia, nauka umiejętności, kształtowanie siebie na Boży obraz. Czy formacja skupia nas na samych sobie? I tak, i nie. Praca nad sobą to zadanie na całe życie. We wspólnotach dziecięcych i młodzieżowych bardzo duży akcent kładzie się na formowanie charakteru i pracę nad osobowością młodych ludzi. Od samego początku jest ona jednak nakierowana na coś więcej. By siebie zdobyć, trzeba niejako siebie oddać. Formacja i służba są nierozerwalnie ze sobą złączone. Dając, otrzymujemy. Dając, poznajemy siebie. Zatrzymując dla siebie, tracimy.

dar przyjaźni

W okresie nastoletnim i jako młodzi dorośli zazwyczaj chętnie i dosyć łatwo nawiązujemy przyjaźnie. Sprzyjają temu podejmowane z rówieśnikami wyzwania, wspólne doświadczenia i przeżycia. Trzeba coś razem przeżyć, stworzyć, czegoś ważnego w sobie dotknąć, by odnaleźć bratnią duszę. Osobom dorosłym zazwyczaj trudniej nawiązać nowe, trwałe i głębokie przyjaźnie. Nie znaczy to bynajmniej, że tego nie potrzebujemy. A i owszem, potrzebujemy, i to bardzo. Czy nie potrafimy się już zaprzyjaźniać? Potrafimy. Potrzeba jednak się zatrzymać, zaangażować, spędzić dobry czas z właściwymi ludźmi. Trzeba otworzyć serce, porozmawiać o czymś więcej niż praca, zakupy, pogoda. Wspólnoty żyjące Bogiem celebrują braterstwo, są pełne życzliwości, potrafią wyjść naprzeciw drugiemu człowiekowi. W trudnych chwilach są w stanie stanąć na wysokości zadania – pomóc, wesprzeć, być blisko. A prawdziwi przyjaciele, tacy, z którymi można pomodlić się, poczytać słowo Boże, ale też po prostu być razem, śmiać się i troszczyć o siebie nawzajem, to prawdziwy skarb.

Jest więc wspólnota miejscem szczególnym, wybranym przez Boga dla naszego wzrostu i tworzenia. To tutaj możemy się kształtować. Tutaj też możemy zaangażować się i robić coś więcej. Tutaj znajdziemy ludzi z pasją czynienia dobra. W świecie, gdzie nasze dzieci spotykają się z różnymi postawami, wspólnota jest czytelnym komunikatem opowiadającym się za najważniejszymi wartościami. I oczywiście żadna wspólnota nie jest idealna, tak samo, jak nie ma idealnych rodzin i osób. To bycie słabymi czyni nas gotowymi na to, by przyjmować. Wspólnoty nie są sztucznym wytworem, lecz żywą komórką. Są tętniącym sercem Kościoła.

 

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *