Winny krzew

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was [będę trwać]. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

J 15,1-8

lectio

Słowa, które Jezus kieruje do swoich uczniów w Ewangelii św. Jana w rozdziałach od 13. do 16., zwykło się nazywać „Mową pożegnalną Jezusa”. Rozbudowane wprowadzenie, którym otwiera się rozdział 13: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy (…) wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie…” (13,1.3), przenosi słuchaczy i czytelników czwartej Ewangelii w przestrzeń Wieczernika, w którym Jezus spędzi swój ostatni wieczór z uczniami. Tam, wmieszani w gromadkę najbliższych – już nie sług, lecz przyjaciół Jezusa (por. J 15,15) – usłyszeć mogą ostatnie słowa Mistrza, w których osobno objaśnia swoim uczniom (por. Mk 4,34) sprawy najistotniejsze. Teraz jednak już nie tylko atmosfera bliskości z tymi, których sam wybrał, ale również świadomość, że oto nadeszła Jego godzina (por. J 2,4; 4,21.23; 5,25.28; 7,30; 8,20; 13,1; 16,2.4.25.32), czyni każde słowo ważnym, przepełnionym treścią i wyjątkowym. Czas się wypełnia – i jednocześnie tak go mało, by wypowiedzieć wszystko. Pozostaje to, co najważniejsze…

 

meditatio

„Ja jestem…” (J 15,1). W Ewangelii św. Jana można znaleźć siedem zdań rozpoczynających się od wyrażenia „ja jestem”, w których Jezus mówi o sobie obrazowo, używając języka przenośni: „Ja jestem chlebem żywym” (6,51); „Ja jestem światłością świata” (8,12); „Ja jestem bramą owiec” (10,7; por. 10,9); „Ja jestem dobrym pasterzem” (10,11.14); „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” (11,25); „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (14,6). Każdy z tych obrazów jest próbą wyrażenia przy pomocy pojęć znanych ludziom współczesnym Jezusowi prawdy o Jego Osobie. Każdy z nich stanowi jakby snop światła, który wydobywa z ciemności tajemnicy pewien fragment, detal ikony Chrystusa. Każdy z obrazów jest głęboko prawdziwy, choć nie zawsze jednoznaczny: odbija prawdę, choć jej nie wyczerpuje – żadne bowiem z ludzkich pojęć czy obrazów nie jest w stanie ogarnąć Tego, który jednocześnie jest chlebem i światłością, bramą owiec i ich pasterzem, drogą i prawdą, i życiem, i zmartwychwstaniem, a nadto winnym krzewem; Tego, który po prostu „jest” (por. „Ja jestem” – 8,24.28.58; 18,5.6.8).

„Ja jestem krzewem winnym…” Pierwszą trudność tego wyrażenia stanowi samo słowo greckie ἄμπελος. Zazwyczaj oznacza ono „winorośl”, „krzew winny”, ale w starożytnych papirusach greckich przyjmuje również znaczenie podobnego słowa: ἀμπελών, które oznacza „winnicę”. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, które z dwóch znaczeń jest trafniejsze – oba są głęboko zakorzenione w tradycji Izraela. To właśnie wskazanie dokładnego źródła obrazu Jezusa jako krzewu winnego/winnicy stanowi drugą trudność. Prorocy niejednokrotnie używają obrazu winnicy czy winnego krzewu, mówiąc o Izraelu: „Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku” (Iz 5,1; por. Oz 10,1; 14,8; Jr 6,9; Ez 15,1-6; 17,5-10). Podobny obraz pojawia się również w Psalmach: „Wyrwałeś winorośl z Egiptu, wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię. (…) Powróć, o Boże Zastępów! Wejrzyj z nieba, zobacz i nawiedź tę winorośl” (Ps 80,9-10.15). Najczęstszym wątkiem tego starotestamentalnego obrazu jest rażący kontrast pomiędzy pielęgnacyjnymi zabiegami Boga a mizernymi owocami, które wydaje winnica. Warto jednak wspomnieć również dwa inne obrazy, które rzucać mogą interesujące światło na naszą perykopę. Winną latorośl identyfikowano niekiedy z drzewem życia lub drzewem poznania dobra i zła, które Bóg posadził w środku ogrodu Eden. Józef Flawiusz wspomina także winną latorośl w kontekście dekoracji świątyni jerozolimskiej: „Nad nią [bramą wejściową], poniżej gzymsu rozpościerał się krzew winny, z którego zwisały grona, zdumiewające patrzących swą wielkością i sztuką wykonania, nie mniej jak kosztownością materiału” (Starożytności żydowskie 15,11,3).

Jezus podkreśla, że jest „prawdziwym” krzewem winnym. Być może jest tu odniesienie do narodu wybranego – tych, którzy byli zasadzeni przez Boga jako szlachetna winorośl, „tylko szczep prawdziwy” (Jr 2,21), a jednak nie wydali owocu. W odróżnieniu od nich Jezus jest „prawdziwym” krzewem winnym, który wyda owoc, a on będzie trwał. Owoc ten przynoszą jedynie ci, którzy trwają w Jezusie, jak latorośle w winnym krzewie. To właśnie grecki czasownik  μένω – „pozostawać”, „przebywać”, „trwać” – wydaje się kluczem do ewangelicznej perykopy o Jezusie – winnym krzewie. Powraca on aż 11 razy w 15. rozdziale Ewangelii św. Jana. To właśnie trwając w Jezusie – winnym krzewie, prawdziwym drzewie życia – uczniowie pozwalają się ogarnąć miłości, która przemienia życie, przynosi owoc – owoc nowej winnicy Pana… Owoc, który trwa.

oratio

Bez Ciebie nie mogę nic: jestem suchą gałęzią, kawałkiem drewna, które uschło, i odcina się je, i wrzuca w ogień, i płonie (por. J 15,6). W Tobie mogę wszystko: przynoszę owoc obfity, trwam w miłości, potrafię życie dać za przyjaciół, a Ojciec daje mi to, o co poproszę w imię Twoje – Winny Krzewie.

contemplatio

Jezus jest źródłem żywej wody i chlebem, który zstąpił z nieba, by dać życie. W obu tych obrazach staje się jasne, że trzeba coś zrobić, by otrzymać życie: napić się wody czy zjeść kawałek chleba. W obrazie winnego krzewu również chodzi o życie – tu jednak nie ma mowy o zewnętrznej czynności. Obraz ten z całą mocą podkreśla, że trzeba jedynie trwać…

Rozwinięcie obrazu winnego krzewu w wersetach 15,9-17 ukazuje związek między trwaniem w Jezusie a przykazaniem miłości. W kontekście Janowej relacji na temat ostatniej wieczerzy, w której brak wyraźnego opisu ustanowienia Eucharystii, obraz winnego krzewu nawiązujący do przykazania miłości, która daje życie za przyjaciół, staje się symbolem Eucharystii. Jej najgłębszym sensem jest przecież trwanie w Jezusie i rodząca się z tego trwania miłość.

Autor: ks. Krzysztof Napora SCJ

Sercanin. Od roku 2012 pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Nauk Biblijnych KUL. Asystent przy katedrze Ksiąg historycznych i dydaktycznych. Po reorganizacji Instytutu jest asystentem w Katedrze filologii biblijnej i literatury międzytestamentalnej. Ponadto jest wykładowcą Starego Testamentu w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach. Jest członkiem Society of Biblical Literature, Stowarzyszenia Biblistów Polskich oraz Polskiego Towarzystwa Teologicznego. W wolnych chwilach lubi czytać literaturę piękną, zwłaszcza dzieła Norwida.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *