Walka o miłość

Są w Krakowie młodzi ludzie, dla których piękna relacja z Bogiem i z drugim człowiekiem jest na wagę złota. Mowa o Akademickim Ruchu Czystej Miłości, który gromadzi kilkudziesięciu studentów, pragnących zrozumieć i pielęgnować swoją seksualność.

Jak jednogłośnie przekonują członkowie tej wspólnoty, czystość jest dla nich darem od Boga, postawionym na niełatwej drodze powołania. „Dla każdego odkrycie swojego powołania jest pełnią szczęścia. Doświadczymy tego, kiedy tą drogą będziemy podążać, bo Pan Bóg chce, żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi” – wyjaśnia Joanna Dąbrowska z ARCM.

niewypowiedziane pragnienia

Akademicki Ruch Czystej Miłości niewątpliwie jest wyjątkową wspólnotą. Założył ją ks. Dariusz Talik, diecezjalny duszpasterz akademicki, który od bardzo dawna starał się wsłuchać w niewypowiadane często pragnienia młodych serc. Jak tłumaczy, tęsknoty te – jak wszystko, co piękne w życiu – muszą być przeżywane we wspólnocie, co dziś nie jest łatwe. Wszystko przez wszechobecne akcentowanie kultu ciała czy negatywne rozumienie seksualności.

ARCM jest więc miejscem, w którym młodzi mogą swobodnie porozmawiać o czystości i zatroszczyć się o nią razem ze swoimi przyjaciółmi. Ich dyskusje niejednokrotnie bazują na nauczaniu Jana Pawła II. „Staramy się odkrywać czystość, rozumianą jako najpełniejsze człowieczeństwo, bo wiele osób ma błędne przekonanie, że polega ona na odrzuceniu pewnych sfer człowieczeństwa – seksualności, całej emocjonalności i bogactwa wewnętrznej wrażliwości człowieka” – wyjaśnia Dorota Olewińska, liderka grupy bł. Karoliny Kózkówny.

Przekonuje też, że czystość jest pięknym darem – choć wymagającym, ale niewątpliwie wartym odkrycia. Twierdzi wręcz, że można w niej spotkać zarówno Pana Boga, jak i drugiego człowieka.

tańszy zamiennik wyższych wartości

O tym, że czystość nie jest atrakcyjna w dzisiejszym świecie doskonale wie duchowy opiekun grupy, ks. Dariusz Talik. Jego zdaniem ludzie niewłaściwie rozumieją dar, którym jest seksualność. Czystość jest przecież drogą i wymagającą przestrzenią, a współczesny świat boi się płacić wysoką cenę za wartości. „Wszystko, co jest szlachetne, jest wymagające. Oczywiście można kupić coś tańszego, ale wystarczy trochę ognia, który pokaże, że to jest tylko kicz” – porównuje duszpasterz.

Jak wyjaśnia, mamy dziś do czynienia ze zjawiskiem resentymentu, czyli zaniżania wartości. „Człowiek, który nie jest przekonany do wymagań, nigdy ich nie podejmie. Dlatego chcemy wchodzić w dzisiejszy świat i pokazywać wartość tych trudów, a przez to integralność osoby i piękno cielesności w najgłębszym znaczeniu” – mówi ks. Talik.

duchowość jak dziki ogród

Młodzi, zakochani w idei czystej miłości, pragną o tę sferę zawalczyć. Zdają sobie sprawę, że walka ta nie jest łatwa, ale z Bożą pomocą mogą wszystko. „Wyobraźmy sobie naszą duchowość jako ogród. Mogłoby się wydawać, że szóste przykazanie każe nam zamknąć go na kłódkę i strzec pilnie przed wszystkimi. Nie chodzi jednak o to, by się zamykać, ale żeby ten ogród pielęgnować” – wyjaśnia Aleksandra Malinka, zaangażowana w ARCM.

Dbanie o tę sferę wymaga jednak wiele wysiłku i ciężkiej pracy nad sobą. Chodzi nie tyle o pozostawanie w czystości, co o umiejętne kształtowanie się w seksualności, w odbiorze dzisiejszego świata i formowaniu serca. „To jest jak składanie z siebie daru dla innych. Jeżeli dbamy o swoje wnętrze, dzielimy się też tym pięknem z innymi” – dodaje.

żywe cuda

Upadki zdarzają się jednak każdemu, lecz nie przekreślają nas w oczach Boga. Jak tłumaczy ks. Talik, czystość wcale nie jest drogą dla idealistów, a każdy, kto swoje pragnienia traktuje poważnie, jest człowiekiem czystym. „Jezus powiedział do s. Faustyny, że nie za upadki nas sądzi, ale za walkę, jaką podejmujemy z miłości do Niego. Najważniejsze, że młody człowiek chce być czysty dla Pana Boga i dla tych, których kocha, a nie to, że upadł w 45. dniu tej walki” – wyjaśnia.

Osoby, które mają doświadczenie utraconej czystości, mogą podnieść się mocą Boga. Co więcej, Jego miłość sprawia, że one same mogą szczerze pokochać czystość. „Dla mnie to są żywe cuda, które pokazują, jak Pan Bóg może w człowieku stworzyć czyste serce” – mówi D. Olewińska.

nieustająca wiosna

Członkowie grupy mają jednak sposób na słabsze chwile. Warto zacząć od ustalenia celu, który pomoże w dalszych działaniach. Dobrym pomysłem jest też uświadomienie sobie, skąd biorą się niepokojące myśli. Niejednokrotnie pomocne są też osoby, z którymi można podzielić się swoimi przemyśleniami. „Trzeba też oddać się Bogu i uwierzyć, że nasza seksualność jest Jego darem. Należy go przede wszystkim przyjąć, zauważyć, że jest piękny i kształtować go” – mówi A. Malinka.

Jak dodaje opiekun grupy, to ważne, by doświadczenie czystości owocowało czystym sercem. „Najpiękniejszą definicją czystości jest przyjaźń z Panem Bogiem, a człowiek czysty jest Jego żywą ikoną na ziemi. Dzięki takiemu człowiekowi doświadcza się dziewiczości Boga i nieustannej wiosny, która ujmuje i wzrusza” – zauważa ks. Talik.

spotkanie z tajemnicą

Początki Akademickiego Ruchu Czystej Miłości sięgają 2012 roku, kiedy pierwsi członkowie złożyli swoje przyrzeczenia przed Najświętszym Sakramentem. Z czasem dołączały do nich kolejne osoby. Dziś chętni mogą składać przyrzeczenia dwa razy w roku – w maju i listopadzie. Zanim to jednak nastąpi, formują się pod okiem liderów. Obecnie w ramach ARCM funkcjonują dwie grupy, którym patronują bł. Karolina Kózkówna i św. Agnieszka Rzymska. Ich członkowie spotykają się raz w tygodniu, natomiast raz w miesiącu wszyscy uczestniczą we wspólnej Eucharystii.

Jak tłumaczy ks. Talik, nie sposób dziś zliczyć, ile osób w ciągu pięciu lat zaangażowało się w ten ruch. Pewne natomiast jest to, że choć niektórzy po skończonych studiach opuścili tę grupę, idea czystej miłości wciąż pozostała im bliska. „Wielu z nich doświadczyło nowego rodzaju spotkania z tajemnicą ludzkiej cielesności, o której mówił Jan Paweł II” – zapewnia ks. Talik.

Członkowie wspólnoty wiedzą, że tworzą coś niezwykłego. „Jestem szczerze przekonana, że to światło i ta łaska, które w tej grupie się rozlewają, docierają do ogromnej liczby osób” – przekonuje D. Olewińska.

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *