Ucieczka przed miłością

 

Co sprawia, że z marzycieli nie stajemy się wykonawcami? W teorii dobrze wiemy, jak powinno wyglądać nasze życie, w praktyce wciąż raz po raz przegrywamy walkę z codziennością. Gdy poddajemy się lękowi przed zmianą, to zamiast dążenia do realizowania wyznaczonych celów, zadomawia się w naszym życiu bierność lub też chaotyczne, nielogiczne działanie. A czy można z tęsknoty za miłością zakochać się niewłaściwie? Dlaczego niektóre z nas zakochują się w księżach lub żonatych mężczyznach? Co zrobić z takim nieszczęśliwym zauroczeniem i jak odnaleźć siebie w plątaninie własnych emocji?

czy jestem dla Ciebie ważna?

Wszyscy jesteśmy spragnieni miłości. Głód kochania i bycia kochanym jest w nas stale obecny. Serce każdego z nas domaga się trwania w intymnej relacji z drugim człowiekiem. Chcemy do kogoś należeć, być z kimś związanym, dzielić życie z drugą osobą. By w zdrowy sposób nauczyć się samego siebie, potrzebujemy przeglądać się w oczach i gestach kochających nas ludzi. Najbardziej intensywnie robimy to w czasach, kiedy jesteśmy dziećmi, wtedy każdy kolejny dzień składa się na powstający w nas obraz samych siebie. Z czyich oczu odczytujemy to, jacy jesteśmy? Oczywiście w pierwszej kolejności z oczu mamy i taty. Czy jestem wart miłości? Czy muszę o nią w jakiś szczególny sposób zabiegać? Czy mój głód miłości jest zaspokajany codziennymi kontaktami z rodzicami? Małe dziewczynki przeglądają się we własnej mamie, widząc w niej siebie za kilkanaście lat. W ojcowskich gestach i zachowaniach poszukują odpowiedzi na kluczowe dla nich pytania: Czy jestem piękna? Czy jestem wartościowa? Czy jestem ważna dla Ciebie? Ile jesteś gotowy dla mnie poświęcić? Odpowiedzi na te pytania mała dziewczynka wyryje głęboko w swoim sercu i zabierze w dorosłe życie.

To w rodzinie, a nie na uniwersytetach zdobywamy najważniejsze życiowe lekcje. Kilkuletnie dziewczynki w relacji z tatą pobierają jedne z pierwszych lekcji kobiecości. Od ich przebiegu w dużej mierze zależy czy będą własną kobiecość odbierały jako błogosławieństwo, czy też będą się jej lękały. I tak dziewczynki starają się w relacji z ojcem używać swoich wszystkich dziewczęcych wdzięków, kokietują, domagają się nieustannych czułości, chcą by tata pełnił rolę ich bohatera, księcia. Córki podejmują niepisaną walkę o względy taty z najważniejszą dla nich osobą, czyli z mamą. Jest to rozwojowe zachowanie, jednak trudne dla małego dziecka, rodzące bowiem wewnętrzny konflikt. Z jednaj strony dziewczynka pragnie ujrzeć w oczach własnego ojca zachwyt nad jej budzącą się kobiecością, z drugiej zaś potrzebuje poczuć wyraźną granicę, to znaczy nie może zająć miejsca matki. Najważniejszą kobietą dla taty musi pozostać jej mama. To pozwala dziecku pokonać wewnętrzny konflikt, zaprzestać walki z matką, zaczerpnąć siłę i pewność siebie od ojca, spokojnie wejść w okres dorastania.

warta, by być szczęśliwą?

W tak zwanej „zakazanej miłości” nie ma z pozoru nic racjonalnego. To trudne zauroczenie, rodzące ból, niedające szans spełnienia, budzące poczucie winy i domagające się ukrycia. Gdy jesteśmy szczęśliwie zakochani, chcemy o tym informować wszystkich wokół, budzą się w nas nowe plany, nabieramy energii i chęci do działania, jednym słowem czujemy przepływające w nas z niezwykłą intensywnością życie. Zauroczenie w księdzu lub żonatym mężczyźnie to mieszanina rozmaitych emocji, często pozornie wykluczających się. Jest tam radość i ekscytacja, nadzieja, tęsknota, rozczarowanie, poczucie bycia nie fair, żal, złość, smutek. To uczucie izoluje nas od innych, bo nie można tak po prostu podzielić się nim z najbliższymi. Przeżywając je, znajdujemy się w stanie konfliktu wewnętrznego pomiędzy sferą naszych emocji, pragnień, a tym, co w nas rozsądne, racjonalne, nastawione na dobre funkcjonowanie w świecie. Jest w tym konflikcie pewne odzwierciedlenie sprzeczności, które przeżywa dziewczynka testująca swoją kobiecość na ojcu. Jest tu ten sam lęk, który wtedy podświadomie towarzyszy dziecku – lęk przed zajęciem roli mamy. Ta lekcja życia została już przerobiona – kilkuletnie dziecko próbowało ze wszystkich sił zająć należne mamie miejsce u boku taty, jednocześnie nie chcąc jej stracić. Czego tak naprawdę poszukiwało? Granicy, wyraźnego zaznaczenia ról, pewności, że ważne rzeczy pozostają niezmiennymi. Co się dzieje, gdy tego nie otrzymało? W ilu zakazanych relacjach dziecko w ciele kobiety będzie domagało się postawienia granicy?

Można więc w relacjach z innymi doszukiwać się tego, czego zabrakło nam w relacjach z własnymi rodzicami. Można poszukiwać w mężczyźnie nie partnera, ojca swoich dzieci, lecz ojca dla siebie. Można też skazywać siebie na ciągłe bezowocne poszukiwanie spełnienia. I tu dotykamy kolejnego ograniczenia, które może nam utrudniać szczęśliwe zakochanie. Wielu z nas odczuwa silny lęk przed bliską relacją, intymnością, odpowiedzialnością. Z jednej strony bardzo tego pragniemy, z drugiej zaś ogromnie boimy się podjąć ryzyko budowania prawdziwej, mającej perspektywy na przyszłość relacji. To, co ważne rodzi w nas w naturalny sposób rozmaite emocje, w tym chęć ucieczki. Na szczęście w większości sytuacji potrafimy się temu przeciwstawić, mając na uwadze cel, do którego dążymy. Czasami strach paraliżuje jednak nasze celowe zachowania. Cała trudność polega na tym, że lęk przed bliskością jest w nas często czymś nieuświadomionym. Tymczasem właśnie pod jego wpływem dokonujemy naszych codziennych wyborów. Potrafimy konsekwentnie przez lata omijać szerokim łukiem osoby, z którymi być może mielibyśmy szanse stworzyć udany związek. Niezagospodarowane uczucia trzeba jednak jakoś ulokować – i tu z pomocą przychodzi ktoś, kto posiada cechy wzbudzające nasze zainteresowanie, a jednocześnie jest wyłączony z grona dostępnych osób. W takim człowieku bez lęku można się zakochać, to uczucie bowiem nie doprowadzi nas do podejmowania decyzji o narzeczeństwie, ślubie czy dzieciach.

nieprzekraczalna granica

Czy nieszczęśliwe zauroczenie może się zdarzyć każdemu? Oczywiście. Czy musi ono oznaczać, że borykamy się z trudnymi, nierozwiązanymi konfliktami psychicznymi? Niekoniecznie. Problem pojawia się wtedy, gdy obserwując siebie, zauważamy w naszym życiu powtarzający się schemat. Aktualne zauroczenie księdzem jest już którymś z kolei, a mężowie koleżanek coraz częściej wydają się nam lepsi od własnego. Takie nierozwojowe schematy powtarzające się w naszym życiu stanowią zachętę do życzliwego przyjrzenia się samemu sobie, a czasami skorzystania z pomocy psychologa. Pogrążając się w nierealnych marzeniach, tracimy szanse na odnalezienie szczęścia, które leży w zasięgu naszych możliwości. Marzenia o obcym mężu nie pomogą nam doświadczać pełni we własnym małżeństwie, a zauroczenie księdzem nie przybliży do założenia szczęśliwej rodziny.

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *