Tutaj żyje i modli się wspólnie cała Europa

Jest takie miejsce na Starym Kontynencie, do którego się tęskni. Można w nim bowiem odnaleźć pokój, jakiego brakuje w dzisiejszym świecie.

Trudno uwierzyć, że ta niewielka ostoja chrześcijaństwa znajduje się we Francji – dzisiaj w znacznym stopniu laickiej córce Kościoła. A jednak. Już od ponad 60 lat tysiące młodych przewijają się przez Taizé. Szukają tutaj siebie, swojej drogi, a przede wszystkim Boga. Jedni przyjeżdżają na weekend, inni na tydzień, ale są też tacy, którzy zostają na dłużej, tak jak Marianna Mucha, wolontariuszka, która spędziła w Taizé cztery miesiące.

Stwierdza ona: „Na wolontariat do Taizé nie przyjeżdża się tylko po to, żeby popracować, ale przede wszystkim w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania dotyczące wiary, swojej przyszłej drogi czy w związku z ważnymi decyzjami, jakie są przed nami. Mimo wielu obowiązków – od pomagania w kuchni, przez pomoc w kościele, po zbieranie śmieci – nie brakuje czasu na refleksję”.

śpiewy znane na całym świecie

Jest też niewątpliwie czas na modlitwę, czyli najważniejszy moment każdego dnia. Wszyscy mieszkańcy wioski zbierają się trzy razy dziennie, żeby razem wielbić Boga. Ważne dla wspólnoty są trzy wartości, o których mówił jej założyciel – br. Roger Louis Schütz-Marsauche. Stanowią je: radość, miłosierdzie i prostota. Z nich ukształtowana jest również tutejsza modlitwa, której schemat powtarza się każdego dnia. Proste melodie i medytacyjny charakter sprawiają, że śpiewy z Taizé są popularne wśród chrześcijan właściwie na całym świecie.

Moja rozmówczyni zauważa ponadto: „Niesamowicie rozwinięte jest tutaj życie wspólnotowe. Składają się na nie: wspólne posiłki, mieszkanie i właśnie modlitwa. To coś zupełnie innego niż to, czego doświadczamy w Polsce, gdzie z reguły grupy parafialne spotykają się raz lub dwa razy w tygodniu, a wierni przychodzą na Mszę Świętą tylko w niedzielę. W Taizé żyjemy wspólnie 24 godziny na dobę. To tworzy między nami niesamowite relacje umocnione przez Boga”.

znak pojednania

Wspólnota wyróżnia się od innych jeszcze czymś. Pomimo wyznawania podobnych wartości niemal każdy styka się tutaj z odmiennością. Może to dziwić, ale bracia z Taizé nie są wyłącznie katolikami. Niektórzy z nich należą do innych wyznań chrześcijańskich. Wśród nich był zresztą sam założyciel wspólnoty. Jak jednak przekonują wszyscy, którzy choć raz odwiedzili to miejsce, taka różnorodność pozwala otworzyć się na innych, zaś istnienie wspólnoty stanowi znak pojednania pomiędzy podzielonymi chrześcijanami i zwaśnionymi narodami.

„Odmienność, której tutaj doświadczamy, umożliwia prawdziwe spotkanie ekumeniczne, otwierające na ludzi z innego kręgu kulturowego. Pamiętam, że dla mnie – katoliczki z Polski – to był na początku szok, gdy mieszkałam z dziewczyną z Holandii, której rodzice byli pastorami” – wspomina wolontariuszka.

Bracia z Taizé są doskonałym przykładem tego, jak w dzisiejszym świecie pogodzić wielokulturowość w jednej, prężnie działającej wspólnocie. „Wśród młodych niejednokrotnie wywołuje to dyskusje, czasami trudne dla katolików. Nie wiemy do końca, jak wytłumaczyć niektóre decyzje naszego Kościoła, ale zawsze można poprosić brata lub siostrę o rozmowę lub lekturę, która rozwieje nasze wątpliwości” – podkreśla Marianna.

nie boją się uchodźców

Otwarcie na innych, zwłaszcza potrzebujących, jest wręcz wpisane w korzenie francuskiej wspólnoty. Znakiem takiej postawy może być gościnność dla uchodźców. W ostatnich latach bracia dają schronienie zwłaszcza młodym chłopakom z Sudanu.

Polska wolontariuszka wyznaje: „Zaczęło się od tego, że br. Roger podczas II wojny światowej kupił dom w Taizé, w którym stworzył azyl dla uchodźców. Dziś jest podobnie. Podczas mojego pobytu przyjechało tutaj kilkunastu kolejnych, zaledwie nastoletnich chłopaków. W większości byli to muzułmanie”.

Bracia z Taizé organizują co jakiś czas tydzień dialogu między muzułmanami a chrześcijanami. Wtedy podczas rozmów i warsztatów tworzy się przestrzeń do wspólnego poznania. To z pewnością pomaga przełamywać stereotypy dotyczące choćby uchodźców.

„Dla Polaków ten temat jest nadal czymś obcym, ale mieszkańcy innych krajów europejskich są już do tej sytuacji przyzwyczajeni. Wielu pomaga im w swoich miastach. Kiedy do Taizé przyjechała większa grupa uchodźców, mieszkańcy okolicznych wiosek zaczęli dawać im lekcje francuskiego, żeby pomóc im się odnaleźć w nowej sytuacji” – wspomina Marianna.

błogosławieństwo dla Francji

Choć mieszkańcy sąsiednich miejscowości powoli oswajają się z obecnością muzułmanów, wciąż jeszcze bardzo mało wiedzą o słynnej na całym świecie wspólnocie z Taizé. „To jest taka wierząca enklawa w laickiej Francji. Może to być również zaskoczeniem, ale do wspólnoty nie przyjeżdża zbyt wielu Francuzów. To zadziwiające, że właśnie w takim kraju ostała się głęboko wierząca, ekumeniczna wioska. Myślę, że to może mieć dla Francji błogosławione skutki” – dodaje moja rozmówczyni.

Dla wielu osób z różnych stron świata ta mała wioska staje się wręcz drugim domem, w którym mogą oni odnaleźć pokój w sercu i prawdziwie poczuć obecność Boga.

„To jest miejsce otwarte na każdego człowieka, a przyjaźnie tam zawarte trwają długo. Taizé ładuje mocno baterie i daje siłę do rozpoczęcia czegoś na nowo. Dlatego trudno się odnaleźć po powrocie do domu, kiedy trzeba samemu narzucić sobie pewien reżim modlitewny, który w Taizé jest czymś naturalnym” – przyznaje Marianna.

Dla tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na dłuższy pobyt w Taizé, namiastką niesamowitej atmosfery tej wioski mogą być organizowane co rok w innym mieście Europejskie Spotkania Młodych, na które tłumnie zjeżdżają ludzie z różnych stron świata.

Najbliższa taka – jak twierdzą bracia – „Pielgrzymka Zaufania przez Ziemię” odbędzie się 28 grudnia 2018 roku w Madrycie. Wybór tego miejsca zdecydowanie wszystkich zaskoczył. Zaledwie 2 lata temu spotkanie odbywało się w Hiszpanii. Polska wolontariuszka ocenia: „Wydaje nam się, że decyzja o zgromadzeniu się w Madrycie podyktowana jest nastrojami separatystycznymi, jakie panują obecnie w tym kraju. Moim zdaniem bracia z Taizé chcą w ten sposób dotrzeć tam ze swoim przesłaniem pokoju i pokazać, że pomiędzy różnymi nieporozumieniami można budować mosty”.

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *