To tylko słowa?

 

Słowa wypowiedziane przez najbliższe nam osoby ze zwielokrotnioną siłą utrwalają się w naszej świadomości. Jest w nich zawarty kontekst, który niesie przesłanie: „Jeśli mówi to osoba, która mnie kocha, to na pewno tak jest”. Zwróćmy również uwagę na to, że w ciągu jednej minuty potrafimy wypowiedzieć 100 słów, a usłyszeć 500. Co zatem robimy i o czym myślimy, słuchając drugiej osoby? Jak przyjmujemy słowo, które bliscy kierują do nas? Co dzieje się ze słowem w naszej rodzinie? Jakie właściwie słowo „mieszka” między nami?

przezwyciężyć lęk przed Słowem

Kontemplując słowa skierowane do pierwszych ludzi: „«Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,26-27), dostrzegam, jak wielki szacunek Bóg ma do człowieka. Ten fragment pokazuje też kierunek przewagi – nad stworzeniami, nie zaś jednego człowieka nad drugim. W krainie szczęśliwości w sercu niewiasty zasiano jednak ziarno zwątpienia i niewiary: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” (Rdz 3,1). Wypowiedź ta wnosi niepokój, powątpiewanie, oczekiwanie, rozbudza potrzeby i wywołuje wiele emocji. Słowa przywołują obrazy, które stanowią bardzo silne bodźce.

Usłyszane słowa wpływają na zmysły niewiasty, która „spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6). Obraz sprawia, że słowo Boże „ulatuje”, zostaje wyparte. Powoduje on zakłócenia w przekazie najważniejszego słowa na rzecz podszeptu rozbudzającego potrzeby Ewy, która dokonuje wyboru. Rozpoczyna się inne widzenie: mężczyzna i kobieta dostrzegają swoją nagość i pojawia się pierwszy lęk skłaniający ich do ukrycia się przed słowem – „usłyszałem Twój głos” (Rdz 3,10). Wywołuje to serię usprawiedliwień, tłumaczeń, poszukiwania winnego. Bojaźń Boża zostaje zastąpiona lękiem przed karą.

A oto inna niewiasta – Maryja. Jak przyjmuje słowo, które zostało skierowane do Niej? „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Jej cała uwaga skoncentrowana jest na tym, by wypełnić to, co słyszy. Maryja słucha całą postawą, sercem, umysłem, nie interpretuje, nie konfrontuje z faktami, nie poddaje analizie, nie wątpi. Wierzy, że Ten, który do Niej mówi, jest godzien pełnego zaufania.

rodzina – budowla ze słów

W małżeństwie, rodzinie, w każdym człowieku drzemią lęki uświadomione i te nieuświadomione, które utrudniają wypełnienie tego, co słyszymy. Mogą to być lęki przed utratą własnego „Ja” lub wpływu na daną sytuację, i pewnie można by wymienić jeszcze wiele innych czynników, z powodu których nie spełniamy danego słowa.

Słowo pada na określony grunt, którym jest gotowość na jego przyjęcie. Słuchanie powinno zatem zostać poddane oczyszczeniu ze wspomnianych powyżej lęków. Słuchając bliskiej osoby, dobrze by było zrezygnować z następujących elementów: tego, co myślę na temat rozmówcy, co wiem na temat słowa, które kieruje do mnie, jaki mam obraz tego słowa, jakie są moje postawy i przekonania, co czuję w związku ze słyszanym słowem. To zadanie dla słuchacza, osoby, która pragnie, aby w relacjach budować więź. Wydaje się nam bowiem, że staramy się wysłuchać innych, a tak naprawdę to w nas tkwi przeszkoda w tym, aby drugą osobę zrozumieć, bo „kołaczą” się w nas lęki, przekonania, uczucia i emocje. Jeśli na przykład mężczyzna z wąsami skrzywdził dziecko, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że na widok wąsaczów będzie pojawiał się lęk, niechęć i przekonanie, że nie należy im ufać. Nie dojdzie wtedy do zrozumienia rozmówcy, bo w słuchaczu jest „bagaż”. Alternatywą dla zerwania komunikacji jest troska o więź. Troska o słowo w komunikacji w rodzinie wydaje się być nie przecenioną wartością. Sztuce porozumiewania się i codziennej komunikacji wiele uwagi poświęcił w swojej pracy, m.in. z grupami rodziców, profesor psychologii Friedemann Schulz von Thun.

Świadomość wypowiadanego słowa jest niezwykle istotna w kontaktach z dzieckiem. Pamiętajmy, że ono wyraźnie odzwierciedla wszystko to, co sami czynimy, dlatego nigdy nie zadziała mechanizm: „Rób tak, jak mówię, a nie tak, jak robię”. Dziecko wychwytuje najdrobniejsze nawet komunikaty niewerbalne, wręcz chłonie nasze reakcje. Każdy gest i każde wypowiedziane słowo są przyjmowane z ufnością i wiarą, że tak się stanie. Zdarza się, że słowo skierowane przez rodziców do dziecka prawie na stałe wpisuje się w jego umysł.

Budując więź w rodzinie, przyjrzyjmy się wzajemnej akceptacji. Czy jest ona bezwarunkowa? Czy kochamy innych za coś, czy dlatego że są. Postarajmy się w bliskich nam osobach dostrzec te dary, którymi w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób zostali obdarzeni. Wybór należy do nas, na co zwrócimy szczególną uwagę, czy na to, co nam się nie podoba, co z reguły jest łatwiejsze do ocenienia i co natychmiast chcemy zmienić czy też skupimy uwagę i dostrzeżemy wartościowe cechy danej osoby.

Obszar wzajemnej relacji w komunikacji międzyludzkiej jest niezwykle istotny. Zwracając się do drugiej osoby, zawsze określamy swój stosunek do rozmówcy. Przejawia się on w tonie głosu, gestach, mimice i odbierany jest jako szacunek bądź lekceważenie tej osoby.

Informacje rzeczowe kierowane są do sfery intelektualnej naszego odbiorcy i oceniane są przez jego umysł, zaś informacje o wspólnej relacji trafiają do serca. Proszę sobie wyobrazić komunikat: „No w końcu napisz to”. Informacja rzeczowa dotyczy czynności, a całą resztę prawdopodobnie druga osoba odbierze w ten sposób: „Jak on mnie traktuje, nie ma prawa nade mną górować, jeszcze raz się odezwie, a rzucę to wszystko, tego mu nie daruję itd.”. W rodzinie te relacje powinny znajdować się pod szczególną ochroną i być objęte dbałością.

przeskoczyć mur konfliktów

Odmienne zdania i nieporozumienia to trudności, na które napotykamy codziennie w naszym życiu. Ważne jest, aby w zaistniałym konflikcie nie udowadniać, kto ma rację, ani nie szukać winnego. Błędy w komunikacji zdarzają się. Chodzi zatem o to, aby poznać własny styl komunikowania się oraz to, jakie najczęściej stosujemy komunikaty, które zaburzają dialog i nie prowadzą do oczekiwanych rozwiązań. Często przez całe pokolenia tkwimy w takich samych schematach porozumiewania się. Albert Einstein określił to w ten sposób: „Obłęd: powtarzać w kółko tą samą czynność oczekując innych rezultatów”.

Dobrze by było przeanalizować, jaki styl rozmowy wynieśliśmy z naszych rodzinnych domów i w jaki sposób przekłada się to na relacje w założonej przez nas rodzinie. Pomocna może okazać się koncepcja analizy transakcyjnej Erica Berne’a. Przedstawione przez niego schematy komunikacji uświadamiają nam, co rozgrywa się między rozmówcami. Badacz wskazuje na trzy istniejące w nas płaszczyzny osobowości: „Ja-rodzic” zawiera przekonania o tym, jak powinno być, czyli o naszych obowiązkach, „Ja-dziecko” to świat uczuć, „Ja-dorosły” odwołuje się do rozsądku. Wszystkie te obszary mają równoważną wartość i tworzą pełną osobowość. Dopiero przerost jednej płaszczyzny nad pozostałymi prowadzi do nieprawidłowości, a nawet do patologii. Można tu przytoczyć wypowiedź żony do męża na płaszczyźnie „Ja-rodzic”: „Musisz zadbać o większy porządek”. Wywoła ona reakcję buntu lub uległości w obszarze „Ja-dziecko” i prawdopodobna odpowiedź będzie wówczas taka: „Jeśli jesteś taka mądra, to sama sobie sprzątaj”. W ten sposób możemy mijać się w kierowanych do siebie komunikatach, bo każdy nadawać będzie przekaz z innej płaszczyzny, co zakłóci dobrą komunikację.

słuchaj uchem…

Chciałabym jeszcze krótko wspomnieć o stosowanych przez rozmówców blokadach komunikacyjnych. Należą do nich m.in. sformułowania oskarżające, wyśmiewające, grożenie czy ignorowanie, które mocno zapadają w serce. Wspomniany psycholog F. Schulz von Thun mówi o słuchaniu czterema uszami: „uchem rzeczowym”, „uchem relacyjnym”, „uchem ujawnienia siebie” oraz „uchem apelowym”. Wydaje się, że zastosowanie tylu rozpoznanych elementów komunikacji interpersonalnej staje w opozycji do tego, aby wrócić do początku wagi słowa. A jednak nie… Zrozumienie, w jaki sposób kształtujemy naszą relację w komunikacji, przyczyni się do wzrostu empatii i powrotu do dialogu, który będzie zbliżał nas do prawdy. Ktoś jednak może powiedzieć, że każdy ma swoją prawdę, i takie wypowiedzi coraz częściej słyszę. Ja mam na myśli jedną: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6).

Kolejną przeszkodę w powrocie do tego, co najważniejsze, stanowi natłok informacji płynących często niefrasobliwie do naszych „uszu”. Oczyszczając naszą relację, spróbujmy odrzucić to, co powoduje zakłócenia. Popatrzmy na siebie oczami budowniczego, który buduje ze zgromadzonego materiału, a nie z tego, czego nie ma. W każdym członku rodziny nagromadzone jest piękno, które czeka na docenienie, odkrycie, dostrzeżenie. Poświęćmy kilka chwil dziennie na to, aby zobaczyć to piękno w drugim człowieku.

Autor: Maria Zielińska

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *