Terapia uporczywa

Postęp medycyny sprawił, że opanowano leczenie wielu chorób oraz nauczono się zapobiegać rozprzestrzenianiu się większości chorób zakaźnych. Poprawiła się także kondycja zdrowotna ludzi, poprzez co wydłużył się średni wiek życia człowieka. Medycyna opanowała także metody podtrzymywania życia człowieka, mimo jego ciężkiego stanu zdrowotnego, nawet w takich sytuacjach, kiedy nie ma dla niego skutecznego sposobu leczenia i dany stan chorobowy na pewno zakończy się śmiercią. Pojawił się więc dylemat, czy przedłużać sztucznie życie człowieka, narażając go na niepotrzebne cierpienia, czy też pozwolić mu spokojnie umrzeć?

czym jest terapia uporczywa?

Terapia uporczywa to działania, które nie służą dobru pacjenta, lecz sztucznie przedłużają proces jego nieuchronnego umierania. Papieska Rada ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia w Karcie Pracowników Służby Zdrowia pisze, że terapia uporczywa polega na „stosowaniu środków szczególnie wyniszczających i uciążliwych dla chorego, skazując go na sztucznie przedłużaną agonię. Jest to sprzeczne z godnością umierającego i zadaniem moralnym przyjęcia śmierci oraz pozwolenia na jej naturalny przebieg. «Śmierć jest nieuniknionym faktem życia ludzkiego»; nie można opóźniać jej bezużytecznie, chroniąc się przed nią za wszelką cenę”.

Taka terapia wydłuża tylko cierpienie pacjenta, a nie przynosi efektu leczniczego. Może także oszukać pacjenta, co do jego stanu zdrowia i dawać mu złudną nadzieję na wyleczenie. Człowiek będący w stanie niemożności wyleczenia nie ma obowiązku poddawania się leczeniu, które nie poprawi stanu jego zdrowia, a lekarz nie jest zobowiązany do jego stosowania. Kongregacja Nauki Wiary w deklaracji Iura et bona pisze o tym w sposób następujący: „Gdy zagraża śmierć, której w żaden sposób nie da się uniknąć przez zastosowanie dostępnych środków, wolno w sumieniu podjąć zamiar zrezygnowania z leczenia, które może przynieść tylko niepewne i bolesne przedłużenie życia, nie przerywając jednak zwykłej opieki, jaka w podobnych wypadkach należy się choremu. Nie stanowi to powodu, dla którego lekarz mógłby odczuwać niepokój, jakoby odmówił pomocy komuś znajdującemu się w niebezpieczeństwie”.

Podobnie wypowiada się Kodeks Etyki Lekarskiej w artykule 32., kiedy stwierdza, że „w stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i prowadzenia reanimacji lub uporczywej terapii i stosowania środków nadzwyczajnych. Decyzja o zaprzestaniu reanimacji należy do lekarza i jest związana z oceną szans leczniczych”.

Należy zaznaczyć, że przy zaprzestaniu terapii uporczywej nie wolno zaprzestać terapii zwyczajnej.

jakie działania są terapią uporczywą?

Kiedy pacjent znajduje się w stanie agonalnym lub przedagonalnym i nie ma szans na odzyskanie życia, lekarz powinien zaprzestać czynności nadzwyczajnych. Zaliczają się do nich np.: transport chorego do szpitala, który może nasilić jego cierpienie, a nawet spowodować przyspieszony zgon, chemioterapię, ryzykowne zabiegi operacyjne czy endoskopowe, reanimacje, stosowanie respiratora, podawanie specjalistycznych lekarstw czy odżywek. Wszystkie te czynności w obliczu nieuchronnej śmierci nie mają sensu, bo i tak pacjentowi to nie pomoże, a tylko przedłuży jego cierpienie i narazi na niepotrzebny stres, a bliskim może dać nieuzasadnioną nadzieję, że ich krewny wyzdrowieje.

Powszechnie znanym przykładem odstąpienia od terapii uporczywej było umieranie na oczach całego świata Jana Pawła II, który w ostatnich dniach swego życia nie zgodził się na przewiezienie go do szpitala. Wiedział, w jakim stanie jest jego organizm. Jedne z jego ostatnich słów brzmiały: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”.

Należy dodać, że człowiek ma prawo do godnego umierania. Do umierania we własnym domu, otoczony rodziną, bliskimi, przyjaciółmi, ludźmi, których kochał i którzy go kochali.

terapia zwyczajna

Odstępując od terapii nadzwyczajnej, nie można odstąpić od terapii zwyczajnej, czyli podstawowych zabiegów, które zawsze przysługują pacjentowi. Należą do nich: karmienie (w tym karmienie przez sondę), nawadnianie, podawanie podstawowych leków, antybiotyków, środków przeciwbólowych, przeciwdepresyjnych czy uspokajających.

Stosowanie ogólnodostępnych środków medycznych jest obowiązkiem lekarza czy osób opiekujących się chorym. Stąd też wysoce niemoralnym byłoby odstąpienie od podstawowego leczenia. Jest to forma eutanazji. Przykładem takiego postępowania był przypadek Amerykanki Terri Schiavo, która przez ostatnie piętnaście lat swego życia była w stanie wegetatywnym. Jej mąż Michael Schiavo, będący jej prawnym opiekunem, podjął decyzję o zaprzestaniu podtrzymywania jej przy życiu. Na mocy wyroku sądowego zaprzestano ją odżywiać, co doprowadziło 31 marca 2005 roku do jej śmierci.

zaprzestanie terapii nadzwyczajnej a eutanazja

Czym zatem różni się zaprzestanie terapii uporczywej od eutanazji? W eutanazji chodzi o takie działanie czy zaniechanie jakichś czynności, które mają na celu doprowadzić do śmierci człowieka. W eutanazji nie akceptuje się śmierci naturalnej, lecz sztucznie się ją prowokuje. Działanie takie jest moralnie niedopuszczalne i stanowi poważne wykroczenie przeciwko życiu człowieka. Jest też wykroczeniem przeciwko podstawowej zasadzie etyki lekarskiej, zawartej w przysiędze Hipokratesa, która brzmi: „Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny ani nikomu nie będę jej doradzał”.

W zaprzestaniu terapii uporczywej lekarz odstępuje od nadzwyczajnych działań, które według jego oceny nie przyniosą żadnego skutku. Nie może jednakże zaprzestać terapii zwyczajnej. Gdyby jej zaprzestał, byłoby to równoznaczne z eutanazją.

Omawiany problem syntetycznie ujmuje punkt 65 encykliki Evangelium vitae Jana Pawła II, w którym czytamy:

„Od eutanazji należy odróżnić decyzję o rezygnacji z tak zwanej uporczywej terapii, to znaczy z pewnych zabiegów medycznych, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny. W takich sytuacjach, gdy śmierć jest bliska i nieuchronna, można w zgodzie z sumieniem «zrezygnować z zabiegów, które spowodowałyby jedynie nietrwałe i bolesne przedłużenie życia, nie należy jednak przerywać normalnych terapii, jakich wymaga chory w takich przypadkach». Istnieje oczywiście powinność moralna leczenia się i poddania się leczeniu, ale taką powinność trzeba określać w konkretnych sytuacjach: należy mianowicie ocenić, czy stosowane środki lecznicze są obiektywnie proporcjonalne do przewidywanej poprawy zdrowia. Rezygnacja ze środków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazją; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu śmierci”.

 

Autor: ks. Krzysztof Paluch SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *