Technologia na Boską cześć

Elektryczne lampki imitujące świece, multimedialne ekrany wewnątrz kościołów, katolickie aplikacje z Biblią czy informacjami o najbliższych kościołach i nabożeństwach, rekolekcje przez Internet, transmisje Mszy – takie innowacje już chyba nie dziwią nikogo. Kościoły nasycone są technologicznymi udogodnieniami, podobnie jak przepełniona jest nimi nasza codzienność.

technologie i sacrum

Trudno jest jednoznacznie ocenić kierunek, w jakim zmierza technologizacja świata i niełatwo osądzić, czy przynosi ona więcej szkody, czy raczej wychodzi naprzeciw oczekiwaniom człowieka XXI wieku. Postęp technologiczny, który jest naturalnym procesem towarzyszącym rozwojowi cywilizacji, przebiega zdecydowanie szybciej niż kiedyś. Stąd bierze się ryzyko ślepego przyswajania wszystkiego, co innowacyjne. Technologie i media już nie tyle usprawniają naszą codzienność, co ingerują w ciało i psychikę człowieka, kreują nowe wzorce, potrzeby, nawyki. Właściwie wkroczyły już w każdą sferę życia: prywatną, kulturalną, ekonomiczną, a nawet religijną. Również w Kościele katolickim pojawiło się bowiem wiele technicznych udogodnień, o których w ubiegłym wieku nikt nawet nie myślał.

Kościół nie taki zacofany

Zdziwiłby się ten, kto uważa, że Kościół jest zacofany i hamuje postęp cywilizacyjny. Jan Paweł II, po nim Benedykt XVI, a dzisiaj Franciszek zachęcają wiernych, w tym duchownych, do korzystania z technologii i mediów w głoszeniu Dobrej Nowiny. Wynika to z przekonania, że wszędzie tam, gdzie jest człowiek, tam chce być i Pan Bóg. Z tej racji nie dziwi nas ewangelizacja na ulicach, w szkołach, szpitalach czy więzieniach. Dlaczego Kościół miałby nie być obecny także w Internecie i nie używać narzędzi, z których korzystają wszyscy? Trzeba przy tym jednak pamiętać, że tam, gdzie kościelne autorytety aprobują rozwój technologiczny, jednocześnie zachęcają do rozwagi, większej świadomości i odpowiedzialności.

Msza na ekranie telewizora

Niezwykle owocnym dla katolików wykorzystaniem technologii są transmisje Mszy Świętej i innych spotkań modlitewnych w radiu, telewizji i Internecie. To narzędzie szczególnie ważne dla osób, które z przyczyn obiektywnych nie mogą uczestniczyć w liturgii, np. z powodu choroby. Pozwala też ono na dotarcie ze słowem Bożym do szerokiej grupy ludzi, nawet tych zamieszkujących odległe zakątki ziemi. Choć niektórzy nadal zastanawiają się, czy można taką obejrzaną online Mszę zastąpić przyjściem do realnej świątyni, Jan Paweł II wypowiedział się w tej sprawie jednoznacznie w 1998 roku: „Tego rodzaju transmisje same w sobie nie pozwalają wypełnić obowiązku niedzielnego, to bowiem wymaga udziału w zgromadzeniu braci, którzy spotykają się w określonym miejscu, z czym wiąże się też możliwość komunii eucharystycznej”.

spowiedź przez telefon

Zainteresowanie mediów powstałą kilka lat temu aplikacją spowodowało w tamtym czasie nie lada zamieszanie wśród katolików. Szczególnie media mainstreamowe rozpisywały się o możliwości wyspowiadania się przez iPhone’a, co rzekomo zaakceptował Kościół. Za pomocą aplikacji można było zrobić rachunek sumienia, zapisać swoje grzechy i odmówić zasugerowaną pokutę, wygenerowaną w zależności od wieku, płci i stanu cywilnego. Na końcu tekstu pojawiała się informacja o tym, że aplikacja jest tylko pomocą w przygotowaniu do sakramentu, ale nie wszyscy przecież czytają do końca. Trzeba podkreślić, że takie rozwiązania są na pewno pomocnymi narzędziami, ale nigdy nie zastąpią osobistego spotkania ze spowiednikiem.

elektroniczna taca i kropielnica

Od kilku miesięcy w jednej z paryskich parafii w czasie Mszy Świętej wierni składają ofiary do elektronicznej tacy. Aparat umożliwiający pobieranie ofiar umieszczony jest w wiklinowym koszyku. Chętni przekazują pieniądze bezgotówkowo, kartą lub telefonem, wybierając kwotę 2, 3, 5 lub 10 euro. Technologicznym wynalazkiem może się pochwalić także polska parafia w Pruszkowie, która jako pierwsza w kraju zainstalowała w kościele elektroniczny dozownik wody święconej. Zastępuje on tradycyjną kropielnicę, w której wchodzący do kościoła zanurzają dłonie i następnie czynią znak krzyża. W trosce o higienę wiernych urządzenie po podstawieniu dłoni aplikuje na nią krople wody święconej bez potrzeby jej zanurzania. To jeszcze nie wszystko. Urządzenie to, podłączone do numerów telefonów proboszcza i kleryków, informuje o potrzebie uzupełnienia wody, dostarcza też informacji o tym, ilu wiernych skorzystało z dozownika.

katolicki hackathon

Młodzieńczy zapał, kreatywność i umiejętności polskich programistów, elektroników i grafików wykorzystują krakowscy dominikanie wraz ze studentami z duszpasterstwa „Beczka”. Zapraszają oni profesjonalistów i amatorów z całej Polski na pierwszy w Polsce, a drugi na świecie katolicki hackathon (maraton projektowania dla programistów), aby przez jeden weekend w roku, w kilkuosobowych zespołach stworzyć nowe aplikacje i urządzenia dotyczące wiary i Kościoła. Przykładem takowej jest Christians Watch, która zbiera dane o prześladowanych chrześcijanach i umożliwia udzielenie im wsparcia.

endomondo po kolędzie

Katolicy są kreatywni nie tylko w tworzeniu nowych technologii, ale też w wykorzystywaniu już istniejących. Popularną aplikacją, z której najczęściej korzystają biegacze i rowerzyści, posłużył się proboszcz z parafii w Kamionkach. Jednak nie po to, aby pochwalić się wynikami sportowymi, ale w celu informowania parafian o miejscu, w którym przebywa podczas chodzenia po kolędzie. Rozwiązanie zostało przyjęte jako duże ułatwienie dla wiernych wyczekujących kapłana.

Pan Jezus na dronie

Trzeba zauważyć, że niektórzy katolicy korzystają z technologii w Kościele w niezbyt rozsądny sposób. W kwietniu tego roku w jednej z brazylijskich parafii odbyła się niecodzienna modlitwa z udziałem żywego Jezusa w Najświętszym Sakramencie, latającym na dronie wewnątrz świątyni. Przelotowi monstrancji wzdłuż kościoła towarzyszyły gromkie oklaski i okrzyki wiernych, którym najwyraźniej bardzo spodobała się taka forma adoracji. Nie przypadła za to do gustu internautom, którzy po obejrzeniu filmiku na YouTubie nie kryli swojego oburzenia, nazywając ten akt profanacją.

technologia tak, ale…

Z wprowadzaniem technologii do sacrum trzeba bardzo uważać, aby nie doszło do nadużycia i naruszenia tego, co święte. Podkreślał to nadwiślański papież: „Internet, podobnie jak inne narzędzia, jest środkiem, a nie celem samym w sobie. Może on stworzyć doskonałe warunki do prowadzenia ewangelizacji, pod warunkiem, że będziemy zeń korzystać w sposób kompetentny, z pełną świadomością jego zalet i wad”.

Autor: Ewelina Słomka

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *