Tato, prowadź

Nie bez przyczyny to małżeństwo będące wspólnotą mężczyzny i kobiety jest odpowiednim miejscem do rodzenia i wychowania nowego życia. Tata i mama, współpracując, zapewniają dziecku to, co niezbędne, by wyrosło na zdrowego, ukształtowanego człowieka. Każdy z nich jednak czyni to na swój wyjątkowy sposób. Dziecko zaś potrzebuje zaczerpnąć w równej mierze z tego, co kobiece, jak i z tego, co męskie.

modlitwy nauczy cię mama

Małżonkowie wspólnie ponoszą odpowiedzialność za tworzony dom. W ramach tej odpowiedzialności dokonują podziału obowiązków, w tym tych dotyczących dzieci. Czasami dzieje się tak, że jedna ze stron nie uczestniczy w ważnej dla dziecka sferze życia, pozostawiając jej tworzenie współmałżonkowi. Często jest to mężczyzna, któremu łatwiej realizować się w świecie niż w domowym zaciszu. To, co domowe i dziecięce, nabiera dla niego wymiaru kobiecego, oddaje więc kierowanie rodziną kobiecie. Współcześni mężowie i ojcowie często są świadomi tego, że taka postawa jest błędna, a ich dzieci równie mocno jak matczynej delikatności potrzebują ich wsparcia, siły oraz stanowczości. Zostali jednak wychowani w domach, w których ojciec rodziny był odpowiedzialny głównie za jej byt materialny, i choć chcieliby, nie wiedzą, w jaki sposób być ojcem bliższym, bardziej obecnym, a zarazem nie wpisywać się w kobiecy model sprawowania rodzicielstwa. Rodzicielstwa kobiecego doświadczyli, ojcowska dłoń często była zbyt zajęta, by towarzyszyć im w codziennych zmaganiach.

A kto uczył nas modlitwy? Kto klękał z nami przy dziecięcym łóżeczku? Często była to mama, czasami babcia, dużo rzadziej ojciec czy dziadek. Ilu z nas we wspomnieniach z dzieciństwa i młodości ma obraz modlącego się ojca oraz modlących się wspólnie rodziców? Takie doświadczenia budują naszą wiarę w sposób naturalny. Dziecko w pierwszym okresie swojego życia bezkrytycznie przyjmuje to, co ofiarowuje mu matka. Jednak w miarę jak dorasta, poszukuje potwierdzenia ze strony ojca, że to, co czyni, jest słuszne. Potrzebuje zobaczyć, jak jego dorosły tata realizuje to, czego uczyła mama. W ten sposób ma możliwość przejść na bardziej dojrzały sposób przeżywania wiary. Zdobywa pewność, że relacja z Panem Bogiem jest ważna – informacje taką przekazuje mu matka, a następnie potwierdza swoją postawą ojciec. Dziecko zaczyna rozumieć, że Pan Bóg nie jest postacią z bajek, lecz kimś realnie obecnym w jego życiu.

Tymczasem ojciec, który nie modli się, przekazuje swoim dzieciom informację o tym, że Pan Bóg w codziennym życiu nie jest ważny. To dlatego wielu z nas na poziomie emocjonalnym przeżywa modlitwę w kategoriach tracenia czasu, nie dostrzegając jej siły sprawczej. Dla innych jest ona tylko pełnym ciepła wspomnieniem z dzieciństwa kojarzącym się z matczyną czułością i opieką. O ile bowiem matka potrafi wprowadzić dziecko w świat pierwszych modlitw, a czyni to, już będąc w ciąży, o tyle potrzebuje pomocy męża, by prowadzić je ku dojrzałości w wierze. Małżonkowie żyjący z Bogiem na co dzień przekazują dziecku to, że jest On kimś realnym, ważnym, a czas poświęcony na spotkanie z Nim czasem owocnym.

tato, prowadź

Tak jak kapłan prowadzi Lud Boży do spotkania z Bogiem, tak ojciec rodziny prowadzi swoją żonę i dzieci do tego samego. Przewodzić swojej rodzinie to znaczy we wspólnocie z nią przeżywać swoją wiarę, być autentycznym i dopuszczać bliskich do przestrzeni religijności w sobie. Prowadzić nie oznacza bowiem patrzeć na kogoś z góry i wskazywać mu, gdzie ma iść, lecz podążać razem z nim. Nie wystarczy więc uczyć dzieci modlitwy. Nie wystarczy modlić się z dzieckiem. Prawdziwie pokażemy dziecku, czym jest modlitwa, wtedy gdy zaprosimy je do naszej modlitwy. Wtedy będzie ono miało możliwość w naturalny sposób rozwijać w sobie umiejętność spotykania z Bogiem, ponieważ będzie Go doświadczało poprzez modlących się rodziców.

Jak jednak realizować wspólną rodzinną modlitwę bez mężczyzny? Jak ma poradzić sobie rodzina, w której tylko jedno z małżonków praktykuje? A co w przypadku gdy jeden z małżonków jest bardzo krytycznie nastawiony do Kościoła? Brak jednoznacznej postawy obojga rodziców w stosunku do wiary powoduje, że dziecko dostaje sprzeczne informacje dotyczące tej samej rzeczywistości. Jest to dla niego bardzo trudne. Dziecięca psychika potrzebuje bowiem jasnych, jednoznacznych komunikatów, na których będzie mogła budować swój ogląd świata. Z docierającymi sprzecznościami dziecko musi sobie jakoś poradzić, w najgorszym razie przenieść przeżywany konflikt w sferę nieświadomości. Jak bowiem pogodzić to, że Pan Bóg jest najważniejszy, ale silny i w oczach dziecka wszystkowiedzący ojciec go odrzuca? Czy Pan Bóg jest tak naprawdę nieważny, czy też ojciec tak bardzo błądzi? A może uznać, że wiara jest zarezerwowana wyłącznie dla kobiet, podczas gdy prawdziwy mężczyzna musi radzić sobie sam?

tato, pokaż mi Ojca

Ojciec ma jeszcze jedno kluczowe zadanie w wychowaniu religijnym dzieci. Swoją osobą pokazuje, jakim Ojcem jest Bóg. Kochający, czuły, ale też wymagający z miłością tata pomaga odkryć swoim dzieciom te same cechy w Bogu. Tymczasem osoby z rodzin ogarniętych przemocą ze strony ojca mogą mieć poważne trudności w doświadczaniu Bożej miłości. Bóg będzie kojarzyć im się z surowym, karzącym sędzią, przed którym będą czuły strach podobny do tego, jaki odczuwały, gdy do domu wchodził ojciec.

Często mężczyźni wycofują się z religijnego wychowania dzieci w sytuacji, gdy sami na gruncie wiary czują się bardzo niepewnie. Tymczasem nawet najbardziej zaangażowana matka nie jest w stanie dać dziecku tego, co ma mu do zaoferowania autentyczny i starający się ojciec.

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *