Tak jak Mojżesz

 

Henryk Sala. Odpowiedzialny mąż, ojciec, dziadek. Współwłaściciel rodzinnej firmy. Tworzył i zarządzał małymi, średnimi i dużymi firmami zarówno z pozycji właściciela, jak i zatrudnionego menedżera. Człowiek pełen energii, który w wieku 50 lat powiedział stop pracy najemnej/etatowej. Zrezygnował z zarządzania bardzo dużą firmą, chcąc zwolnić tempo życia oraz odpocząć emocjonalnie. Nic z tego nie wyszło. Nie spodziewał się, że od dawna planowany pomysł na sens dalszego życia na nowo go rozpędzi.

poszukiwanie życiowej drogi

Nie wiedziałem, co mam w życiu robić. Gdy skończyłem szkołę średnią, trochę przez przypadek poszedłem na pierwszą krakowską pielgrzymkę do Częstochowy. I wtedy otworzyły mi się oczy, że w moim życiu nie ma przypadków, ale Ktoś ma wobec mnie plan i wszystko, co się wydarzyło, ma sens. Muszę tylko być wolnym, by móc podążać za Bożymi znakami.

Dalej było wiele zakrętów, niektóre drzwi się zamykały, coś się kończyło, ale wtedy zauważałem inne otwarte. Zmieniłem wydział na studiach, często zmieniałem też pracę i dalej jestem przekonany, że to wszystko było potrzebne, bo miało mnie przygotować do dalszych zadań.

Nigdy nie planowałem kariery. Gdy miałem wybór: pójść w lewo czy w prawo, modliłem się o światło Ducha Świętego, w którym kierunku powinienem podążać. Wtedy pojawiali się ludzie, którzy wskazywali mi drogę.

warto być przedsiębiorcą – wolnym człowiekiem

Każdy człowiek jest przedsiębiorcą, zarządza bowiem własnym życiem, podejmując decyzje w oparciu o własną skalę wartości i zaspokajając w pierwszej kolejności potrzeby o największym dla siebie znaczeniu. Dla każdego w określonym czasie liczy się coś innego w zależności od obranego celu i potrzeb z niego wynikających. Żeby obrać sobie cel, człowiek musi mieć przestrzeń wolności ograniczoną jedynie wolnością bliźnich.

Mówiąc inaczej, każdy powinien wykorzystać szanse, które daje mu Bóg, by dążyć do osobistego szczęścia. Przedsiębiorczość to gotowość do podjęcia ryzyka w celu uzyskania większych korzyści. Ta pozytywna cecha dotyczy praktycznie wszystkich ludzi, w szczególności Polaków, niezależnie od tego, w jakim kraju się znajdują i czym się zajmują. Warunkiem jest posiadanie podstawowej wolności, jaką jest swoboda decydowania o podejmowanych działaniach.

W umysłach niektórych ludzi nadal tkwi negatywny obraz przedsiębiorców. Strach, że władza ich zniszczy, do dziś paraliżuje ich samych i ich dzieci. Tym samym nie realizują oni swoich pasji, rezygnując z radości z wolnego życia za stałe wynagrodzenie. Często decydują się na pracę etatową, mimo że jak niewolnicy, narzędzia czy niemyślący ludzie wykonują bezsensowne polecenia przełożonych. Niestety problem tkwi w tym, że wielu przyzwyczaiło się do roli poddanego. Złamani psychicznie, zmuszeni do pracy zobowiązaniami rodzinnymi proszą Pana Boga o cud jak pracodawcę o podwyżkę.

Zdecydowałem się pomagać wszystkim, którzy odważą się zaryzykować i rozpocząć własną niezależną działalność gospodarczą.

zarządzanie – powołanie do służby

Zarządzanie to efektywna realizacja celów. Polega na praktycznej umiejętności eliminowania ryzyka porażki. Mój pomysł na to, by nie przegrać, polega na pełnym zaangażowaniu w realizację celu wszystkich współpracowników. Traktuję każdego, kto tylko się na to zgodzi, jako samodzielnego współpracownika, twórcę sukcesu firmy, przyjmującego współodpowiedzialność za jej istnienie i rozwój. Moja rola poza doborem, szkoleniem, kontrolą i motywowaniem dodatkowo sprowadza się do pilnowania, by nikt nie przeszkadzał moim współpracownikom efektywnie pracować.

Niestety komunizm pokiereszował umysły nie tylko pracobiorców, ale też pracodawców. System nakazowo-rozdzielczy wykształcił w kadrze zarządzającej nawyki przedmiotowego traktowania pracowników. Brakuje właściwych nauczycieli i szkół, które uczyłyby przedsiębiorców zarządzania firmą w nowoczesny, konkurencyjny sposób, w pełni wykorzystujący potencjał wszystkich pracowników.

modlitwa w życiu przedsiębiorcy

Bardzo rzadko zdarza się, żeby człowiek, który nie umie zapanować nad sobą, potrafił zapanować nad zarządzanym przedsiębiorstwem. Moim sposobem na efektywne zarządzanie jest modlitwa i Eucharystia. Z doświadczenia wiem, że modlitwa porządkuje człowieka i uspokaja emocje, ponieważ zabija lęk i wzmacnia zawierzenie. Gdy zagłębiam się myślami w wersety poleconej nam przez Chrystusa modlitwy Ojcze nasz, zmienia mi się obraz świata – „bądź wola Twoja”, „odpuść mi moje winy, jak i ja odpuszczam”, „chleba naszego powszedniego daj mi dzisiaj”. Modlitwa powoduje, że patrzę na problem jakby z boku, spokojniej analizuję sytuację i uważniej szukam Bożych podpowiedzi w otoczeniu. Zauważyłem, że zazwyczaj Bóg posyła mi do pomocy człowieka z podpowiedzią. Czasem przynosi mi książkę lub inspirującą myśl. A niejednokrotnie mówi wprost, co mam zrobić.

Szczególnym Bożym posłańcem jest moja żona, która swoimi podpowiedziami i odpowiednim zachowaniem sprawiła, że jestem zadowolony z efektów dotychczasowego życia. Nadal motywuje mnie i wspiera, bym był lepszym mężem, ojcem i dziadkiem.

Nie mogę nie wspomnieć o bł. Janie Pawle II, który jeszcze jako biskup krakowski w bezpośredniej rozmowie zauważył, że mam talent do zarządzania. Później dał nam wszystkim głębokie przesłanie zawarte w prostych słowach: „Nie lękajcie się!”. Zostawił nam także wiele inspirujących tekstów, z których dla mnie szczególnie ważna jest Encyklika o pracy ludzkiej Laborem exercens.

Żeby przyjąć radę wynikającą z wiedzy i doświadczenia innego człowieka, musimy mieć w sobie pokorę. Potrzebna jest świadomość, że obok moich pomysłów mogą znaleźć się inne, lepsze rozwiązania, które wskazuje nam Bóg.

Mam wrażenie, że jestem uzależniony od jednej rzeczy: Eucharystii. Komunia Święta daje mi niezachwianą wiarę, że Bóg jest ze mną, i nadzieję, że wspólnie rozwiążemy wszelkie problemy i pokonamy największe trudności. Bo jeśli Bóg jest ze mną, któż przeciwko mnie.

święty zysk – rozmnażanie wiedzy i doświadczenia

Gdy odkryłem, że dzielenie się kapitałem wiedzy i doświadczenia powoduje, iż mnoży się on i nikomu go nie ubywa, a nawet może coś zostać dla innych w postaci notatek – stwierdziłem, że jest to „święty zysk”. Musi to być Boży pomysł na pomaganie ludziom, bo podobnie zrobił Chrystus w miejscowości Tabgha, karmiąc przybyłych na spotkanie 5000 mężczyzn niewielką ilością chleba i ryb, tak że wszyscy się najedli i jeszcze zostało pięć koszy ułomków.

Idąc za tą inspiracją, stworzyliśmy Klub Przedsiębiorców TABGHA, którego członkowie dzielą się posiadaną wiedzą i doświadczeniem z przybyłymi na spotkania przedsiębiorcami. Pomagamy sobie wzajemnie w zarządzaniu sobą, rodziną i biznesem, tak by każdy z nas mógł efektywnie osiągać zamierzone cele i nie popełniał kosztownych błędów.

Jeżeli jeden z uczestników spotkania wie lub czuje, jak poradzić sobie w danej sytuacji, dzieli się swoimi pomysłami z innymi, wspólnie dyskutujemy proponowane rozwiązania i inspirujemy innych do roztropnego działania. To, co przed spotkaniem było trudnością czy zagrożeniem, często po spotkaniu staje się niegroźne, a czasem jest motorem napędowym i szansą do innowacyjnego rozwoju.

energetyczne przesłanie

Kto nie chce, szuka powodów; kto chce, szuka sposobów. Każdy z nas ma mocne i słabe strony. Zazwyczaj koncentrujemy się na wyeliminowaniu słabości, a nie na wykorzystaniu tych mocnych, dających nam przewagę nad innymi zalet. Co więcej, zazdrościmy innym darów Bożych, co jest grzechem, a nie poszukujemy pomysłów na wykorzystanie tych, które sami otrzymaliśmy. Żaden biznes czy jakakolwiek działalność nie dadzą nam radości z efektów naszej pracy, jeśli nie skoncentrujemy się maksymalnie na wykorzystaniu powierzonych nam talentów. Należy pamiętać, że do pełni sukcesu często potrzebujemy pomocy innych, by ograniczyć wpływ naszych słabości na realizację zamierzonych celów.

motywujący przykład Mojżesza

Gdy jestem zły na siebie i czuję, że jestem za słaby, by osiągnąć ambitny cel, motywuje mnie do działania przykład Mojżesza. Nie był on supermenem, a mimo to współpracując z Bogiem, dokonał rzeczy po ludzku niemożliwych. Każdy z nas – w szczególności przywódca, jakim jest prezes czy właściciel firmy – powinien mieć świadomość swoich ograniczeń i z tego względu winien rozmawiać z Bogiem o swoich problemach oraz słuchać Jego poleceń.

Gdyby według ludzkich standardów Mojżesz stanął do konkursu na przywódcę narodu, pewnie nie miałby szans, bo nie był dobrym mówcą. Okazało się to mało znaczącą słabością, bo Bóg dał mu Aarona, który wypowiadał się w jego imieniu. Najważniejsze było to, że Mojżesz zawierzył Bogu i konsekwentnie realizował Jego zalecenia. W trudnych chwilach, gdy pojawiał się problem, zwracał się o Bożą pomoc, czasem nawet nie siląc się na niezależne pomysły. Ileż inspiracji do zarządzania współpracownikami może czerpać współczesny szef, przywódca pracowników w firmie, z tekstów opisujących zachowanie Mojżesza.

Nieraz stawałem przed wyzwaniami po ludzku niemożliwymi do wykonania i czasem czułem się tak, jakby Bóg prowadził mnie przez Morze Czerwone. Szedłem wtedy wyznaczoną drogą z niezachwianą wiarą, prowadząc współpracowników. Szedłem, wiedząc, że potrzebny jest cud, bo w przeciwnym razie utopimy się. I wydarzał się cud. Otwierała się droga pozwalająca bezpiecznie iść w obranym kierunku albo pojawiała się ściana zmuszająca do obrania innej drogi. Po czasie okazywało się, że wszystko, co robiłem, było potrzebne. Takie zawierzenie miało swój sens.

Autor: ks. Przemysław Król SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *