Tak bowiem Bóg umiłował świat

Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.

J 3,14-21

lectio

Pismo Święte można czytać na tysiąc sposobów. „Każde słowo Pisma kryje w sobie tajemnicę” – mawiał dziadek Romana Brandstaettera. „A ponieważ do tajemnicy wiedzie zazwyczaj wiele dróg, staraj się Biblię czytać na różne sposoby. Niekiedy czytaj z «mędrca szkiełkiem i okiem», badaj uważnie każde słowo tekstu, innym zaś razem popuść wodze wyobraźni i rozważaj z bystrością nieco mniej badawczą i wyostrzoną, ale za to z sercem bardziej otwartym, wypadki dziejące się na kartach Księgi” (Krąg biblijny 48). Są w Biblii teksty, które czyta się jak doskonałe powieści, wartkie opowiadania. Są takie, które rozbrzmiewają dźwiękiem trąb wojennych i łoskotem bojowych rydwanów, ale są i takie, w których głos autora biblijnego cichnie do szeptu modlitwy wypowiadanej w absolutnej ciszy. Są teksty grzmiące głosem proroków, wznoszące się wraz z kadzidłem liturgiczne modlitwy psalmisty, są i takie, w których słychać wysiłek mędrca ważącego każde słowo, wreszcie są teksty, które przyjmują formę dialogu – intymnej rozmowy, do której Bóg zaprasza człowieka, w ciszy izdebki, w najciemniejszą noc. Takim jest tekst z trzeciego rozdziału Ewangelii wg św. Jana.

meditatio

Przeczytana perykopa ewangeliczna to fragment dialogu Jezusa z Nikodemem. Człowiek ten wspomniany jest kilkakrotnie na kartach Ewangelii wg św. Jana. Usłyszeć o nim można w kontekście dyskusji na temat Jezusa, która rozgorzała pośród arcykapłanów i faryzeuszów (J 7,50). Spotkać go można również w opisie pogrzebu Jezusa, kiedy dostarczy on około stu funtów mirry i aloesu potrzebnych, by namaścić martwe ciało Zbawiciela (J 19,39). Obydwa teksty wspominając Nikodema, przypomną, że to właśnie on przyszedł do Jezusa nocą. To nocne spotkanie i rozmowę, jaką wtedy wspólnie odbyli, opisał Jan w trzecim rozdziale swej Ewangelii.

Kiedy wczytujemy się w słowa tego niezwykłego dialogu, toczącego się o tak niezwykłej porze, pomiędzy Nauczycielem z Nazaretu a człowiekiem, którego Jan przedstawia nie tylko jako wywodzącego się ze stronnictwa faryzeuszów i dostojnika żydowskiego (J 3,1), ale również jako Nauczyciela Izraela (J 3,10), uświadamiamy sobie, że słowa tej rozmowy nie stanowią wcale stenograficznego zapisu. Wydaje się, że w dialogu tym usłyszeć można wyraźnie echo dyskusji, która w czasach powstawania Ewangelii Janowej – pod koniec I wieku po Chrystusie – toczy się pomiędzy młodą wspólnotą chrześcijańską a wspólnotą żydowską. Najważniejszym elementem tej dyskusji wydaje się być konfrontacja tradycyjnego kultu żydowskiego i nowej drogi, której początek wyznacza osoba Jezusa Chrystusa, nowego kultu – czci oddawanej Bogu w Duchu i prawdzie (por. J 4,23-24). W konfrontacji tej niezwykle mocno podkreślony zostaje motyw radykalnej nowości, przedstawiony w obrazie nowych narodzin: z wody i Ducha. Człowiek, który narodził się na nowo, uczestniczy już w życiu bez końca, w życiu Boga. Ten zaś, kto nie narodził się z wody i Ducha, nie może wejść do królestwa niebieskiego (por. J 3,5).

Uczestnictwo w życiu Boga jest możliwe dzięki niepojętej miłości, którą Bóg umiłował świat – miłości, która wyraziła się w tym, że dał On swojego Syna jednorodzonego, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Określenie „dał Syna” jest nie tylko aluzją do wcielenia, faktu, że Syn Boży stał się człowiekiem. Kryje ono w sobie ponadto tajemnicę daru, którego nieskończoność określają osie współrzędnych wyznaczone przez ramiona krzyża: Jednorodzony Syn stał się darem do końca – do śmierci na krzyżu. To wywyższenie staje się w Ewangelii wg św. Jana momentem niezwykłego poznania: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie że JA JESTEM” (J 8,28); stanowi chwilę, w której ujawnia się przedziwna grawitacja „do Miłości-środka” (C. K. Norwid): „gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32). Wywyższenie staje się wreszcie źródłem wiary – rodzącej się z zapatrzenia w tego, „którego przebili” (por. Za 12,10; J 19,37) – wiary, która jest odpowiedzią, świadectwem – początkiem życia, które się nie kończy (por. J 3,15).

oratio

Panie Jezu, wywyższony na krzyżu, pociągnij wszystkich do Najświętszego Serca swego. Stań się nam bramą, przez którą wejdziemy, by odkryć Miłość, która rodzi nas ciągle na nowo do życia wiecznego.

contemplatio

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów przeczytanej perykopy ewangelicznej jest porównanie wywyższenia Syna Człowieczego do znaku węża umieszczonego przez Mojżesza na wysokim palu. Według przekazu Księgi Liczb, każdy z ukąszonych przez węża o jadzie palącym, „jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogoś wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu” (por. Lb 21,8-9). Czy naprawdę wystarczyło spojrzenie na uczynionego ręką Mojżesza miedzianego węża? Starożytne tłumaczenie tekstu biblijnego na język aramejski (Targum Neofiti), parafrazując tekst biblijny, mówi: „Ktokolwiek podnosił oczy na węża miedzianego i kierował serce do imienia słowa Pana, pozostawał przy życiu”. Wspominając tę samą scenę z Księgi Liczb, autor Księgi Mądrości napisze: „Dla napomnienia spadła na nich krótka trwoga, ale mieli znak zbawienia na pamiątkę nakazu Twego prawa. A kto się zwrócił do niego, ocalenie znajdował nie w tym, na co patrzył, ale w Tobie, Zbawicielu wszystkich” (Mdr 16,6-7). Wpatrując się w Tego, którego przebiliśmy – Wywyższonego – nie zatrzymujmy się na tym, co widoczne dla oczu, ale „kierujmy serce do imienia słowa Pana”. Ocalenie leży nie w tym, co widzisz, ale w Miłości Tego, który Syna swego Jednorodzonego dał; w miłości Tego, który siebie dał do końca…

Autor: ks. Krzysztof Napora SCJ

Sercanin. Od roku 2012 pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Nauk Biblijnych KUL. Asystent przy katedrze Ksiąg historycznych i dydaktycznych. Po reorganizacji Instytutu jest asystentem w Katedrze filologii biblijnej i literatury międzytestamentalnej. Ponadto jest wykładowcą Starego Testamentu w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach. Jest członkiem Society of Biblical Literature, Stowarzyszenia Biblistów Polskich oraz Polskiego Towarzystwa Teologicznego. W wolnych chwilach lubi czytać literaturę piękną, zwłaszcza dzieła Norwida.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *