Słowo Boże dla rodziny. Tydzień XXIII

„Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”.
J 18,37b

Czas Wielkiego Postu naznaczony jest wydarzeniami związanymi z cierpieniem Chrystusa. Tradycyjne nabożeństwa tego okresu – droga krzyżowa czy gorzkie żale, przybliżają nam ogrom cierpień naszego Zbawiciela. Każdy z nas potrafi wskazać przyczynę owych cierpień. Jednym tchem recytujemy odpowiedź katechizmową, stwierdzając: „to grzechy wszystkich ludzi zabiły Chrystusa”. Wypowiadamy tę prawdę niejako mechanicznie, niekoniecznie odnosząc ją do swego postępowania. Biorąc udział w Eucharystii, podczas której uobecnia się Ofiara Krzyżowa naszego Pana, nie zawsze mamy świadomość tego, że On cierpi i umiera „za mnie i z powodu moich grzechów”. W efekcie tego nasza wiara, wyrażana w praktykach religijnych, oderwana jest od codziennego życia. Mało przejmujemy się tym, że wiara w Jezusa Chrystusa, którą powszechnie deklarujemy, powinna zaznaczyć się w dawaniu o Nim świadectwa. To z kolei wymaga przede wszystkim naśladowania Chrystusa, który „przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie”.

Nie trzeba być nazbyt wnikliwym obserwatorem, aby zauważyć powszechną tendencję do rozmijania się z prawdą w deklaracjach składanych przez polityków, w nierzetelnych przekazach dziennikarzy, w werdyktach sędziowskich czy w przepisach opacznie interpretowanych przez urzędników egzekwujących prawo. To niepokojące zjawisko rozmijania się z prawdą możemy zauważyć także u siebie, jeśli krytycznie spojrzymy na wiele sfer naszego osobistego życia. Tymczasem prawda jest jedna i ma ona swoje źródło w Bogu, bo On jest Prawdą (por. J 14,6). Chrześcijanin, jeśli chce być wierny swemu Mistrzowi, powinien tak jak On dawać świadectwo prawdzie i słuchać Jego głosu, we wszystkich okolicznościach życia.

Aby tak było, idąc za wskazaniami sługi Bożego Jana Pawła II, „Trzeba ponownie odnaleźć i ukazać prawdziwe oblicze chrześcijańskiej wiary, która nie jest jedynie zbiorem tez wymagających przyjęcia i zatwierdzenia przez rozum. Jest natomiast poznaniem Chrystusa w wewnętrznym doświadczeniu, żywą pamięcią o Jego przykazaniach, „prawdą, którą trzeba żyć” (Veritatis splendor,88). Zatem potrzeba, aby każdy, kto przyznaje się do wiary w Chrystusa, nie ograniczał tej wiary do przyjmowania „zbioru tez”, ale dążył do osobowego spotkania się z Nim poprzez sakramenty święte i pogłębioną modlitwę, która prowadzić będzie do wytworzenia więzi opartej na miłości. Wtedy możliwa stanie się „żywa pamięć o Jego przykazaniach”, a On sam będzie dla nas Prawdą, którą będziemy żyć. Tym samym, pamiętając o nauce Chrystusa i starając się o to, aby ona wpływała na nasze życie, będziemy dawać wyraziste świadectwo naszej wiary – świadectwo prawdzie. Bez takiej postawy, bez słuchania słów Jezusa i postępowania według wymagań w nich zawartych, wiara nasza nie ma żadnego przełożenia na życie, a praktyki religijne czy też głębokie wzruszenia nad Jego cierpieniem, rozważanym podczas nabożeństw pasyjnych, są jedynie teatralnym gestem, bądź zachowaniem przypominającym postawę faryzejską, mocno piętnowaną przez naszego Zbawiciela.

Autor: ks. Marek Romańczyk SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *