Słowo Boże dla rodziny. Tydzień XXI

„Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie; żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz”.
Jk 4,1-3

Patrząc z boku na wszystkich katolików – czyli nas samych, chodzących do kościoła na niedzielną Mszę św., pielgrzymujących do różnych sanktuariów, przyznających się do wiary w Boga i zginających kolana do modlitwy rodzi się wiele pytań dotyczących naszego życia. Jak to bowiem jest, że w gronie tej samej rodziny, wioski czy Ojczyzny, w gronie ludzi deklarujących te same wartości, zdarzają się kłótnie i spory a niekiedy wręcz wzajemne ostre zwalczanie, co możemy obserwować nader wyraźnie na polskiej scenie politycznej?

Apostoł Jakub stawia prostą diagnozę takiej sytuacji. Widzi mianowicie przyczynę wspomnianych problemów w braku modlitwy, bądź też w tym, że nasza modlitwa nie jest właściwa i ma pewne braki. „Źle się modlić” – oznacza wg Apostoła obierać za przedmiot modlitwy tylko dobra ziemskie, wymarzone przez człowieka dla zaspokojenia żądz. Tymczasem celem życia człowieka nie może być zaspokajanie wszelkich pożądań, ale pełnienie woli Bożej, która chce doprowadzić każdego z nas do nieba. Dobra materialne nie mogą więc stać się ważniejsze od dóbr wiecznych. Jeśli o tym zapominamy, wówczas dochodzi do walki „ducha z ciałem” i staje się to źródłem naszych wewnętrznych rozterek. Pojawiają się w naszym życiu problemy. Pokój w naszych sercach i w relacjach międzyosobowych jest niszczony przez pożądliwość, która wciąż domaga się więcej. Nadmierna chęć zdobywania i posiadania powoduje stały niedosyt dóbr, rodzi zazdrość, kłótnie i nienawiść.

Potrzeba zatem dobrej modlitwy, która będzie miała wpływ na nasze osobiste moralne życie, a następnie także na życie naszej rodziny i społeczeństwa. „Dobra modlitwa” warunkowana jest wieloma czynnikami. Wśród nich bardzo istotnym jest to, aby przedmiotu modlitwy nie ograniczać tylko do jakichś doraźnych potrzeb, gdyż pierwszym i najważniejszym celem modlitwy jest chwała Boża i pragnienie zbawienia. Potem dopiero może się pojawić troska o zaspokojenie doczesnych potrzeb w zakresie niezbędnym do życia. Wzorem takiego właśnie ustawienia modlitwy zawsze powinna być dla nas modlitwa Ojcze nasz, którą przekazał nam Chrystus.

Tym, co może ograniczać naszą modlitwę, jest małoduszność i brak wytrwałości. Wielu z nas łatwo się zniechęca i zaniedbuje modlitwę, gdy nie dostrzega jej owoców. Wydaje się nam, że skoro nie otrzymaliśmy tego, o co prosiliśmy Pana Boga, to z pewnością On nas nie wysłuchał. Tymczasem Bóg w swoim miłosierdziu żadnej modlitwy nie odrzuca, lecz każdą wysłuchuje i spełnia według swej zbawczej woli. Poucza nas o tym Katechizm Kościoła Katolickiego: „Jeśli nasza modlitwa jest zdecydowanie zjednoczona z modlitwą Jezusa, w zaufaniu i synowskiej śmiałości, otrzymujemy wszystko, o co prosimy w Jego imię, a nawet o wiele więcej niż to: otrzymujemy samego Ducha Świętego, który posiada wszystkie dary” (KKK 2741). Warunkiem wysłuchania modlitwy musi być jednak z naszej strony wytrwałość, która jest przejawem mocnej nadziei pokładanej w Bogu. Podejmując trud takiej modlitwy, doświadczymy ogromu Bożej dobroci i miłości oraz pokoju serca.

Autor: ks. Marek Romańczyk SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *