Słowo Boże dla rodziny. Tydzień XX

„Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. (…) Rzekli mu słudzy: «Chcesz, żebyśmy poszli i zebrali go?». A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.
Mt 13,24-25.28b-30

Koniec lata i początek jesieni stanowią zwieńczenie rolniczego trudu. Po długich tygodniach pracy na roli przychodzi radość zbierania plonów. Jednak radość ta poprzedzona jest wieloma trudnościami, na które trzeba być przygotowanym. Praca na roli wymaga bowiem nie tylko dużego wysiłku, ale także sporej cierpliwości. Wiedział o tym doskonale Chrystus, gdy powstrzymywał swych uczniów przed zbyt gorączkowym działaniem. W sytuacji opisanej w Ewangelii, Mistrz nie pozwala na natychmiastową reakcję, aby przy okazji usuwania zła, nie zniszczyć tego, co jest dobre.

Świat jest taki, jak nam go przedstawia Ewangelia. Dobro pomieszane jest ze złem. I chociaż Pan Bóg wsiewa w ludzkie serca jedynie dobro, to jednak, ponieważ nie jesteśmy wystarczająco czujni, diabeł dosiewa do Bożej pszenicy swój kąkol. Ziarno dobra i zła znajduje się w ludzkim sercu i rywalizuje wzajemnie o życiową przestrzeń. Ta rywalizacja dobra ze złem przenosi się w konsekwencji z ludzkiego serca na płaszczyznę otaczającego nas świata. Łatwo to zauważyć, bo zło jest bardzo ekspansywne – jak każdy chwast. Trapią nas zatem i denerwują ludzie źli, których najchętniej wyeliminowalibyśmy ze swojego środowiska. Problem jednak nie jest taki oczywisty, ponieważ tak naprawdę, to nikt z ludzi nie jest do końca dobry i nikt też nie jest do końca zły. Usuwając więc kogoś, kto jawi się nam jako zły, niszczylibyśmy zarazem wiele dobra. To dlatego Jezus zaleca nam cierpliwość w tego typu działaniach względem innych ludzi.

Granica między dobrem a złem nie przebiega pomiędzy poszczególnymi ludźmi, ale znajduje się w naszym sercu. Wobec tego walka ze złem, do której skądinąd wzywa nas Chrystus, nie może wyrażać się w prostym eliminowaniu tych, którzy w naszej ocenie są źli, ale musi mieć odniesienie do naszych osobistych postaw i zachowań, które mają swe źródło w naszym sercu. Kiedy więc Jezus mówi o żniwach, o czasie, w którym trzeba będzie zbierać chwast, wiązać go i wrzucać do ognia, chce abyśmy się zastanowili nad tym, w jakiej sytuacji znajdujemy się obecnie? Przynagla nas do refleksji nad sobą: Czy jestem w przyjaźni z Bogiem? Jaką rolę odgrywam w świecie – rolę pszenicy, która nie pozwala rosnąć kąkolowi, czy też jestem kąkolem, który zagłusza pszenicę? A może jestem owym nieprzyjacielem, który swoim słowem czy złym przykładem niszczy Boże ziarno i Bożą rolę?

W rodzinie, w środowisku, w którym żyjemy, zawsze spotkamy się z pewną dozą zła w postawach innych osób. W kontekście nauki Jezusa trzeba do niego zachować pewien dystans, a skoncentrować się na tym, aby u siebie usunąć to, co niewłaściwe. W ten sposób ziarno dobra bez przeszkód będzie wzrastać w naszym sercu. Przyczynimy się zarazem do rozwoju dobra u innych, którym dając czas i okazując cierpliwość, osobistym przykładem przekażemy przesłanie Ewangelii.

Autor: ks. Marek Romańczyk SCJ

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *