Serca nieskore do wierzenia

Niedawno w naszych kinach pojawił się amerykański film pod zastanawiającym tytułem Bóg nie umarł. Fabuła filmu toczy się wokół wykładów z filozofii, na których młody student próbuje obronić tezę o istnieniu Boga wbrew negatywnej argumentacji prowadzącego wykłady profesora. Jest tam jeszcze kilka innych wątków, które próbują pokazać, że wiara nie jest sprawą oczywistą i prostą, i nieraz bywa wystawiana na próbę. Film uświadamia, że problem wiary w Boga jest wyzwaniem dla każdego pokolenia.

uczniom było łatwiej

Wydaje się, że najłatwiej było uwierzyć tym, którzy spotkali się z Jezusem Chrystusem, czyli Jego uczniom. W pewnym sensie było im łatwiej, zwłaszcza gdy byli świadkami cudów, uzdrowień, wypędzania złych duchów, rozmnożenia chleba, uciszenia burzy na morzu czy wskrzeszeń umarłych. To wszystko musiało budzić ich zdumienie, podziw i wiarę, którą wyrażali spontanicznie: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16).

Jednak nie zawsze z tą ich wiarą było tak prosto i łatwo. Sam Jezus nieraz wyrzucał uczniom, że są słabej wiary: „O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was znosić?” (Mt 17,17). Trzeba przyznać, że ta dojrzewająca wiara apostołów została i tak wydana na ciężką próbę. Najpierw w Ogrójcu, gdy widzieli Jezusa śmiertelnie przerażonego, bezradnego, który szukał ich wsparcia. A przecież był to ten sam Chrystus, którego jeszcze niedawno widzieli jaśniejącego chwałą na górze Tabor. Potem pojmanie, sąd, ukrzyżowanie, haniebna śmierć. Z chwały i mocy Jezusa nie pozostało nic. Wszystko w przeciągu kilkunastu godzin zostało totalnie unicestwione. Zapewne i wiara apostołów została pogrzebana razem z Nim w grobie…

one uwierzyły

Niespodziewanie nadeszła kolejna próba wiary, choć w zupełnie innych okolicznościach. Sprawa rozpoczęła się od niewiast, które szły do grobu namaścić martwe ciało Jezusa. Spotkały one aniołów, którzy twierdzili, że Chrystus żyje. Kobiety poszły zanieść tę wieść apostołom. Jak oni zareagowali na ich słowa? „Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje” (Łk 24,22-23). „Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (Łk 24,11). O ile kobiety uwierzyły aniołom, to apostołowie już nie za bardzo uwierzyli kobietom, które były dla nich pierwszymi świadkami zmartwychwstałego Jezusa.

Musiał pojawić się sam Jezus, aby przekonać uczniów, że naprawdę żyje i jest tym samym, który umarł na krzyżu, dlatego pokazał im przebite ręce i nogi oraz bok. Potem jednak czynił uczniom wyrzuty, że nie chcieli dać wiary kobietom. Ale historia i tak się powtórzyła. Tym razem apostoł Tomasz nie uwierzył pozostałym apostołom, że widzieli żywego Jezusa. Znów tak trudno było mu uwierzyć, już nie kobietom, ale nawet swoim braciom. Uwierzył dopiero wówczas, gdy stanął przed żywym Chrystusem, który pokazał mu przebite ręce i bok.

ujrzał i tylko uwierzył

Co jednak jest uderzające w tej scenie? Tomasz nawet wtedy gdy zobaczył żywego Jezusa – tylko uwierzył. Nie była to wiedza, całkowita pewność i oczywistość, ale wciąż tylko wiara, że Ten, przed którym stoi, jest prawdziwym Bogiem. Z jednej strony pokazuje to, że poznanie Zmartwychwstałego nie podlega narzędziom, możliwościom badawczym tego świata, wymyka się im. Z drugiej strony okazuje się, że wszyscy mamy jednakowe szanse w drodze do Boga: możemy uwierzyć, tak samo jak apostołowie. Im nie przyszło to łatwo, choć widzieli Go żywego. Potem jednak oddali za Niego życie. My możemy uwierzyć świadectwu ich wiary zapisanemu w Ewangeliach. Właściwie wszystkie pokolenia opierają swoją wiarę na lakonicznych opisach pustego grobu, a zwłaszcza spotkań ze zmartwychwstałym Chrystusem i dlatego mają udział w błogosławieństwie tych, którzy nie widzieli, a uwierzyli (por. J 20,29).

proroctwa trudne do przyjęcia

To jeszcze nie wszystko. W drodze do Emaus Jezus również zarzucił uczniom niewiarę, ale tym razem chodziło o niewiarę we wszystko, co o Mesjaszu zapowiadały psalmy i prorocy – że będzie cierpiał, zanim wejdzie do swojej chwały (por. Łk 24,24-26). Sam Jezus kilkakrotnie uprzedzał apostołów, że musi się spełnić wszystko, co zostało o Nim napisane w Pismach, czyli w Starym Testamencie, a mianowicie, że będzie cierpiał, zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Zapowiedź ta brzmiała tak nieprawdopodobnie, że Piotr spontanicznie ją zakwestionował: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16,22). W efekcie apostołom zabrakło wiary w cierpiącego Mesjasza już w ogrodzie Oliwnym, skąd uciekli przerażeni; zabrakło jej Piotrowi, który wyparł się przegranego Mistrza; zabrakło im wiary, by stanąć pod krzyżem Jezusa.

uwierzył łotr na krzyżu

W takiego Mesjasza uwierzył nie kto inny, tylko łotr na krzyżu, gdy poprosił Jezusa: „Wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42). Uwierzył, pomimo że widział pokonanego Chrystusa; gdy wszystko po ludzku przemawiało, że w tym Skazańcu na próżno pokładać wiarę. Tu łotr w swojej wierze wyprzedził nawet apostołów, którzy dopiero po zmartwychwstaniu Jezusa, oświeceni przez Niego, zaczęli głosić Chrystusa Ukrzyżowanego.

Wiara w Chrystusa Ukrzyżowanego dla każdego pokolenia stanowi problem, wymaga okresu dojrzewania, aby zaakceptować Jego drogę do zbawienia – przez cierpienie i krzyż. Stąd Bóg bywa wystawiany na próbę, zwłaszcza przez tych, którzy cierpią, przeżywają trudne chwile. Ludzie proszą o cuda, o uzdrowienia, bo tak trudno uwierzyć, że idąc za Nim, trzeba wziąć swój krzyż i naśladować Go (por. Mt 16,24). Wciąż wolelibyśmy, aby Pan okazał swoją cudowną moc, zachowując nas od cierpień i bólów. Nauka krzyża dla wielu jest niezrozumiała, wydaje się głupstwem albo zgorszeniem. Jednak obraz Mesjasza, Zbawiciela byłby fałszywy, gdybyśmy wyznając prawdę w Jego zmartwychwstanie, odrzucili równocześnie logikę krzyża, którą kierował się, zanim ono nastąpiło.

Ilekroć słuchamy świadectw o zmartwychwstaniu Jezusa, łączymy się przez wiarę ze świadkami tamtych wydarzeń. Słów wiary nie zachowujemy jedynie dla siebie, ale mamy je dzielić z innymi, jak zachęca nas św. Paweł: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie” (Rz 10,9).

ks. Dariusz Salamon SCJ

Autor: ks. Dariusz Salamon SCJ

Sercanin, opiekun postulantów w Pliszczynie, wykładowca teologii fundamentalnej i religiologii, prowadzi rekolekcje dla młodzieży, lubi wyprawy w góry, narty, fotografię.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *