Rozdzieleni granicami

Czy wychowanie na odległość jest możliwe? Jak długotrwały wyjazd rodziców odbija się na psychice dziecka? Emigracja zagraniczna rodzica/rodziców z kraju w poszukiwaniu lepszych zarobków jest sytuacją trudną dla całej rodziny. Najgorzej jednak radzą sobie z nią dzieci, dla których wraz z wyjazdem rodzica zmienia się środowisko wychowawcze, a w dziecięcej psychice zakorzenia się głęboko odczuwany brak i tęsknota.

mamo, tato, bądź(cie) blisko!

Nie bez przyczyny rodzimy się w rodzinie. Dziecko w rodzinie rośnie, dojrzewa, uczy się, kształtuje, staje się sobą. Do optymalnego rozwoju potrzebuje bliskości i obecności tak mamy, jak i taty. To dwie osoby w życiu dziecka, których nikt inny nie może zastąpić – żaden opiekun, najlepsza babcia ani dziadek, ukochana ciocia lub wujek, nikt. Każda z osób z rodziny ma do odegrania w życiu dziecka jedyną i niepowtarzalną rolę. Dzieci potrzebują obecności i miłości rodziców jak powietrza. Daje im ona poczucie bezpieczeństwa, oparcie, stały punkt w zmiennym świecie. Nie tylko jednak dla dzieci rodzice są kluczowymi osobami w ich dziecięcym świecie, również młodzież potrzebuje mamy i taty obecnych, zaangażowanych, dostępnych. Nie dajmy więc sobie wmówić, że nasz buntujący się nastolatek świetnie poradzi sobie bez nas. Nie oszukujmy samych siebie, myśląc, że kilkumiesięczna lub dłuższa rozłąka nie będzie miała wpływu na naszą rodzinę i na pozostawione dzieci.

Emigracja ma wiele obliczy, w różny sposób zostają też „zaopiekowane” pozostające w kraju dzieci. Zdarza się, że rodzic pracuje w Polsce, lecz daleko od miejsca zamieszkania i w domu bywa tylko w weekendy. Są też zawody, które niosą ze sobą konieczność dłuższych wyjazdów. Dla dziecka powtarzająca się sekwencja: „powitanie, radość, bycie razem, smutek, bunt, niezgoda, pożegnanie i czekanie” może być niezwykle trudna do przyjęcia. Powodem wyjazdu rodziców są zarobki, brak pracy w miejscu zamieszkania, rosnące długi, ale nie tylko. Czasem pod finansowymi argumentami kryje się coś więcej – kłótnie rodziców i ich wybór życia na odległość, chęć ucieczki, przeżycia przygody za granicą, urządzenia sobie życia na nowo. Część osób decydujących się na wyjazd chce zarobić na dom, lepszy samochód itp. Częściej wyjeżdżają mężczyźni, jednak zdarza się, że pracę za granicą wybierają matki, pozostawiając w Polsce swoje niepełnoletnie, czasem jeszcze bardzo małe dzieci.

Czy za każdym razem dłuższy wyjazd rodzica niesie ze sobą trudne przeżycia dla dziecka? Tak. Każdy długotrwały wyjazd rodzica, a często też i te krótsze są dla dziecka trudne. Nie wszystkie z nich są traumatyczne, jednak zdarzają się i takie. Dziecko powinno wychowywać się w domu z rodzeństwem, jeśli takowe posiada, z mamą i z tatą. To najprostsze, najbardziej naturalne, a zarazem i najlepsze środowisko wychowawcze. Długotrwały brak rodzica zawsze jest czymś trudnym. Rodzice mogą starać się zminimalizować negatywny wpływ wyjazdu na dziecko, mogą też niestety go wzmocnić.

mam w sobie brak

Wyjazd rodzica to tornado w życiu dziecka. Jest on szczególnie raniący, gdy pod płaszczykiem zarabiania na chleb kryje się coś więcej. Ucieczka od rodziny? Od zobowiązań? Powrót do kawalerskiego życia? Wszelkie sytuacje, gdy nieobecność się przedłuża, tata lub mama nie dzwonią o umówionej porze, telefony są krótsze i rzadsze, rodzic nie jest obecny na świętach, urodzinach, długo wyczekiwanym występie wzmacniają ból rozstania. Często nie potrafimy przygotować dzieci na rozłąkę, wydaje nam się, że lepiej będzie za dużo nie mówić, by nie powodować smutku, czasem (o zgrozo!) stawiamy dzieci przed faktem dokonanym, nie omawiając wyjazdu, nie tłumacząc. Niektórzy też wyjeżdżają bez pożegnania, wymykając się z mieszkania, gdy np. dziecko śpi. Pomyślmy, jak się ono czuje, odkrywając brak rodzica! Czy cierpi mniej? Czy tylko nam jest łatwiej wyjechać, bo nie widzimy dziecięcych łez i nie słyszymy błagalnych słów: „mamusiu/tatusiu, zostań”? Nieprzygotowanie dziecka na nasz wyjazd i niepożegnanie się z nim to gotowy przepis na zafundowanie małemu człowiekowi traumy, która z dużym prawdopodobieństwem wyciśnie trwałe piętno w jego kształtującej się psychice.

Nawet przygotowywane na rozłąkę dziecko może przeżywać ją jako opuszczenie, zostawienie przez rodziców. Dziecko może czuć się winne, tłumaczyć sobie, że było niegrzeczne, nie dość dobre, że to przez niego rodzice się kłócili i teraz jedno z nich wyjeżdża. Dziecko może mieć poczucie, że gdyby było inne, bardziej się starało, rodzic nigdy by go nie zostawił. Przeżywanie wyjazdu rodzica w kategorii porzucenia jest niezwykle niebezpieczne. Poczucie bycia porzuconym przez osobę znaczącą, a taką dla dziecka zawsze jest rodzic, stanowi ten rodzaj zranienia, które rzutuje na jego umiejętność tworzenia w przyszłości szczęśliwych związków oraz założenia trwałej rodziny.

jestem zraniony

Konsekwencje wielomiesięcznej nieobecności rodziców są widoczne w bieżącym zachowaniu dziecka. Staje się ono nerwowe, wycofane, zalęknione, ma trudności w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami, opuszcza się w nauce. Z drugiej strony może prezentować zachowania agresywne, być buntownicze, niewspółpracujące, pozornie nieprzejmujące się sytuacją rodzinną, popadające w nałogi, złe przyzwyczajenia. U dzieci i młodzieży mogą pojawiać się nastroje depresyjne, a nawet myśli samobójcze. Dzieci te mają też niższe poczucie własnej wartości, często czują się gorsze od rówieśników. Sprawiając rozmaite trudności wychowawcze, niejako odgrywają się na rodzicach, karząc ich za opuszczenie, mogą też wyładowywać swoją złość i frustrację na osobach sprawujących nad nimi opiekę, np. dziadkach.

Nie wierzę w wychowanie na odległość! Długotrwały brak rodzica ma negatywny wpływ na dziecko – jego relację z rodzicem, z samym sobą, z innymi ludźmi. Dlatego planując wyjazd zarobkowy, warto poważnie się nad nim zastanowić, biorąc pod uwagę rozwojowe potrzeby dzieci i ich dobro. Najważniejszych rzeczy nie można bowiem kupić. To, co naprawdę ważne, zdobywa się świadomą i pełną miłości obecnością.

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *