Różaniec, czyli broń w rękach chrześcijanina

 O tajemnicy sukcesu wypływającej z mocy różańca z Janem Budziaszkiem, perkusistą Skaldów, rozmawia Paulina Smoroń.

 

Jak to się stało, że różaniec zaistniał w Pana życiu?

Kiedyś dowiedziałem się od o. Klimuszki, że nie ucieknę przed Panem Bogiem, bo moja matka jeszcze przed moim narodzeniem ofiarowała mnie opiece Matki Bożej. Potem codziennie modliła się za mnie trzecią tajemnicą bolesną, żebym się nie wstydził przyznawać do Pana Jezusa. Wymodliła to dla mnie na różańcu.

A kiedy sam Pan sięgnął po różaniec?

Miałem kiedyś osobiste problemy i żaliłem się przed Jezusem Ukrzyżowanym. Wtedy przyszła do mnie myśl: „Oto Matka twoja, idź do Niej, Ona ci we wszystkim pomoże”. Poszedłem, a Ona dała mi do ręki różaniec. Moja „przygoda” z nim zaczęła się w 1984 roku, kiedy przenocowałem u siebie kilkunastu pielgrzymów z RFN, którzy szli z pielgrzymką krakowską do Częstochowy. Miałem ich tylko odprowadzić na Wawel, a okazało się, że poszedłem z nimi do końca. Nie wiem, jak to się stało, że po sześciu dniach w samym podkoszulku, boso i bez kromki chleba stanąłem na Jasnej Górze. W kolejnym roku byłem już normalnym pielgrzymem. Wtedy zrodziła się myśl, żebym po powrocie do Krakowa spędził każdy kolejny dzień z jedną tajemnicą różańcową. Odtąd szukałem materiałów związanych z poszczególnymi tajemnicami na każdy z 15 dni.

Co wynikło z tych poszukiwań?

Okazało się, że różaniec jest tajemnicą sukcesu życiowego. Jeżeli ktoś chce cokolwiek w swoim życiu osiągnąć, nieważne w jakiej kwestii, musi stawać codziennie w poszczególnych tajemnicach różańcowych i nieustannie porównywać swoje życie do życia Jezusa i Maryi. Nasza niebiańska Mama podała te tajemnice, żebyśmy Ich naśladowali.

To jest właśnie sens różańca?

Tak, patrzenie na te tajemnice przez pryzmat naszego życia. Już od samego rana musimy mieć świadomość, że stoi przy nas Anioł Stróż, który nas prowadzi, a każdy człowiek, którego spotykamy jest postawiony na naszej drodze przez samego Pana Boga. Tak przechodzimy przez poszczególne tajemnice.

Co Maryja chciała nam przekazać, objawiając się 100 lat temu w Fatimie?

Za każdym razem, kiedy Maryja ukazywała się na ziemi, przychodziła do nas z różańcem. W Fatimie powiedziała, że musimy odebrać szatanowi każdy 13. dzień miesiąca. Ten dzień miał być poświęcony Jej Niepokalanemu Sercu. Zapewniła, że za każdym razem, kiedy na ziemi odmawiamy Pozdrowienie Anielskie, Ona stoi przed Bożym tronem i załatwia nasze sprawy. Ale najważniejsze jest to, że demony nie mogą nas w tym momencie dosięgnąć. Dzięki Niej jesteśmy jakby za zasłoną dymną. Dzisiaj mało kto kojarzy, że 13 maja 1981 roku na placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17.17 (o tej samej godzinie odbyło się pierwsze objawienie Matki Bożej w Fatimie) padły strzały do ojca świętego Jana Pawła II. Tego samego roku 13 grudnia padły strzały w Polsce do Polaków.

Skoro Maryja wezwała dzieci do codziennego odmawiania różańca, to od dorosłych wymaga tego samego, czy jednak czegoś więcej?

Jeżeli chcemy cokolwiek zrozumieć z chrześcijaństwa, wszyscy musimy stać się jak dzieci. Pan Jezus miał do wyboru uczonych w piśmie i faryzeuszów, a apostołami zostali prości rybacy. Podobnie to pastuszkowie jako pierwsi zobaczyli Jezusa, a dopiero później przyszli wielcy mędrcy. I tak jest do dzisiaj, bo Maryja objawia się bardzo prostym ludziom. Bernadetta Soubirous miała problemy z nauką, a Łucja, Hiacynta i Franciszek to pastuszkowie, którzy nie umieli nawet czytać.

Wystarczy wziąć do ręki różaniec – to nie wydaje się skomplikowane, a mimo to tak wielu chrześcijan tego nie robi. To znaczy, że różaniec przestał być atrakcyjny w dzisiejszym świecie?

Pięknie mówił o. Pio, że różaniec, podobnie jak człowiek, składa się z dwóch elementów – z ciała i z duszy. Ciałem jest odmawianie kolejnych dziesiątek, o które Matka Boża nas wszystkich tak bardzo prosi, a duchem różańca są rozważania. Teraz wszystko zależy od nas. Jeśli kocha się Matkę Najświętszą i Ona cokolwiek dla nas znaczy, to zawsze znajdzie się dla Niej czas. Jak się kogoś naprawdę kocha, to chciałoby się z nim przebywać nieustannie.

Jak w takim razie na nowo odkryć piękno tej modlitwy?

Nigdy nie poczujemy, jaki smak ma wino, jeśli będziemy się mu przyglądali. Musimy się go napić. Tak samo jest z różańcem – dopóki sami nie skosztujemy tej modlitwy, odmawiając ją, nikt nas do tego nie przekona. To bardzo ważne, by zagłębić się w każdą tajemnicę. Ojciec Pio powtarzał, że ich rozważanie powinno trwać przynajmniej tyle, ile odmawianie danej dziesiątki.

Często nazywa Pan Maryję Matką. Czy młodzi ludzie również mogą dziś w Niej zobaczyć Matkę?

W ostatnich latach nastąpił bardzo szybki rozwój techniki i tym samym szybkie odejście ludzi od Pana Boga. Najbardziej przez szatana została zaatakowana rodzina. Młodzi nigdy nie poczują wielkości Ojca Niebieskiego, jeśli nie będą mieć autorytetu ojca w domu. Podobnie z Matką Najświętszą. U nas często matka wchodzi w rolę ojca i przez to nie jest prawdziwą matką.

Wspomniał Pan o rozwoju techniki. Czy to znaczy, że młodzi powinni zamienić smartfony na różańce?

Szatan pozwolił budować wspaniałe kościoły i wspólnoty charyzmatyczne, byleby ludzie nie wzięli do ręki różańca i nie uczestniczyli codziennie we Mszy Świętej. Jeżeli chcemy zobaczyć, na ile dana osoba jest złączona z Panem Bogiem, wystarczy sprawdzić, jaki ma stosunek do Mszy Świętej i do różańca.

Ma Pan swój ulubiony różaniec?

Mam taki jeden, ale od kiedy zacząłem pisać Dzienniczek perkusisty, nie ma tygodnia, w którym nie dostałbym różańca. Otrzymuję je z całego świata, ale też bardzo dużo sam rozdaję. Przypomniała mi się historia związana z Bernadettą Soubirous – kiedy przychodziła na modlitwę z Matką Bożą, miała taki prosty różaniec wystrugany z drewna. Gdy od biskupa dostała złoty różaniec z pereł, Matka Boża powiedziała, że nie na nim powinna się modlić, lecz na tym prostym. My, dotykając naszymi palcami koralików, napełniamy różaniec naszą energią i naszą miłością.

Różaniec nazywa Pan kulomiotem. Dlaczego?

Dlatego, że do wroga strzelamy kulami i nabojami. Dla chrześcijan to właśnie różaniec jest takim nabojem, który pomaga w walce z demonami. Sami nie mamy najmniejszych szans w walce ze złem, bo szatana zwycięży tylko Maryja. My możemy Jej pomóc albo przeszkodzić – to zależy tylko od nas. Gdy dzieje się coś trudnego w historii ludzkości, Maryja zawsze przychodzi do nas na ziemię i zawsze daje nam do ręki różaniec, jako najlepszą broń przeciwko szatanowi, bo tylko ona zwycięży szatana.

Zatem różaniec jest skutecznym lekarstwem na bolączki współczesnego świata?

Wielcy święci naszych czasów byli czcicielami różańca: św. Pio, św. Teresa z Kalkuty czy św. Jan Paweł II, który rozdał Polakom 40 mln różańców. Statystycznie każdy Polak dostał od niego różaniec. Kim dla ciebie jest św. Jan Paweł II? Wysłuchałeś jego prośby, by odmawiać różaniec? Gdy dzieci pytają Maryję: „Kiedy nasi tatusiowie przestaną pić wódkę?”, Ona odpowiada: „Odmawiajcie różaniec!”. Każda wojna światowa rozpoczyna się w moim sercu, dopóki ja nie potrafię przebaczyć mojemu bratu. Co zrobić, żeby nie było kolejnych wojen światowych? Odmawiajcie różaniec! Jaka jest twoja odpowiedź na to?

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *