Region jest RDN

„Proszę księdza, szarpie anteną” – do biura dyrektora wbiega młoda kobieta, realizatorka programu. Ze stoickim spokojem ks. Maciek wstaje, otwiera szafę serwera (dwa razy wyższą niż on sam) i wyciąga tajemniczą wtyczkę z nie mniej tajemniczego pudełka. „I już nie szarpie!” – odpowiada z uśmiechem. Sytuacja opanowana, realizatorka i przede wszystkim słuchacze mogą odetchnąć z ulgą i słuchać jednej z najpopularniejszych rozgłośni w regionie… Właśnie o niej, o oficjalnej rozgłośni diecezji tarnowskiej, jej misji i radiowej pasji dyrektora z ks. Maciejem Górakiem, szefem RDN Nowy Sącz, rozmawia ks. Radosław Warenda SCJ.

Na stronie internetowej radia RDN widnieje hasło: „Region jest nasz”. Gdzie można Was usłyszeć?

Słuchacz docelowy to słuchacz z diecezji tarnowskiej. Ponieważ zasięg naszej stacji jest tak naprawdę trochę większy, co wynika ze względów koncesyjnych i warunków technicznych, to de facto docieramy także do słuchaczy z diecezji rzeszowskiej i po części diecezji krakowskiej. Ale nasz zasięg, jeśli chodzi o słuchalność, to część Podkarpacia, duży obszar Małopolski, tereny Tarnowa, Mielca, Dębicy, Bochni i Brzeska, oraz Sądecczyzna i Limanowszczyzna. To jest „nasz” region. A chcemy być jak najbardziej lokalni. W tym momencie jest to jedyna siła lokalnych stacji wobec tych dużych sieciówek, które są najbardziej słuchane.

Rzeczywiście ludzie chcą Was słuchać?

RDN Małopolska – według ostatnich badań, jakie miałem w ręku – było zaraz po RMF-ie, wyprzedzając wszystkie Zetki czy Eski. Biorąc pod uwagę fakt, że stacje komercyjne są zawsze na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do stacji lokalnych, to jest to rewelacyjny wynik. RDN Nowy Sącz ma mniejszą tradycję niż RDN Małopolska i niestety jeszcze nie zostało przebadane przez obiektywną, niezależną firmę. Mamy jednak swoje badania i według nich słuchalność wynosi 7-8%. Po zaledwie dwóch latach nadawania to rewelacja. Gdyby to była prawda, to chwała Bogu.

Dlaczego Was słuchają?

Ponieważ mówimy o regionie. Dzisiaj słuchaczy nie interesuje za bardzo to, co dzieje się na Wiejskiej w Warszawie, bo o tym i tak nawet niechcący usłyszą. A my mamy to, czego nie mają duże stacje – lokalność. Nasze radio pojawia się nawet na niewielkich uroczystościach, w których nie uczestniczyłaby żadna inna stacja. Jesteśmy obecni na wydarzeniach religijnych, patriotycznych i wszystkich innych, które uważamy za interesujące dla słuchacza. Tam chcemy być. I to dajemy słuchaczom.

Jesteście bardziej społecznym czy religijnym radiem?

Mamy koncesję społeczno-religijną. Jesteśmy zatem i społeczni, i religijni. W ciągu dnia może tej społeczności jest więcej niż religijności, ale na to ma wpływ specyfika ramówki, która nie przez przypadek została właśnie tak ułożona. Kiedy biskup tarnowski Józef Życiński tworzył radio w 1993 roku, powiedział takie słowa: „Chcę, żeby to było radio dla wszystkich”. Czyli radio, którego każdy może słuchać i w którym każdy może się wypowiedzieć. Staramy się to realizować ze świadomością, że pozostajemy radiem katolickim. Chcemy maksymalizować promocję dobrych treści. Dziś w mediach niestety bardzo często jest tak, że te najbardziej nośne informacje dotyczą dziejącego się w świecie zła. Ono jest najbardziej krzykliwe, atrakcyjne. A my byśmy chcieli tę atrakcyjność przenieść na dobre wydarzenia. Jest tak dużo dobra w świecie, a o nim się nie mówi. My chcemy mówić i mówimy – na ile potrafimy i na ile jest to możliwe.

Nie bałeś się, że słowa śp. bp. Życińskiego okażą się równoznaczne z zestawieniem: dla wszystkich, czyli dla nikogo? Naprawdę wierzysz, że w „Twoim” radiu rzeczywiście wszyscy się odnajdują?

Nie wiem, czy wszyscy, ale bardzo bym chciał, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Gdyby popatrzeć na to, w jaki sposób mamy skonstruowaną ramówkę, to pewnie ktoś, kto jest związany ze stacjami komercyjnymi, powiedziałby: „Jesteście niesamowicie niesprofilowani”. I to jest prawdą. Nasza muzyka nie jest muzyką sformatowaną. Czemu? Bo wiemy, że naszymi słuchaczami są i nastolatkowie, i ludzie w średnim wieku (którzy teoretycznie powinni być naszym docelowym słuchaczem), i ludzie bardzo zaawansowani wiekiem. To pokazuje, że idziemy chyba w dobrą stronę, jeśli chodzi o podawane na antenie treści. Istnieje oczywiście bardzo duże niebezpieczeństwo, że takie rozproszenie przyniesie właśnie efekt bycia „dla nikogo”, ale znowuż badania pokazują, że o ile nie mamy tak wielkiej słuchalności jak stacje komercyjne, to jednak słuchacze są z nami o wiele bardziej związani. Kiedy stacje typu Radio Zet, Eska, RMF Max dana osoba słucha około 20-40 minut dziennie, to w naszym przypadku jest to 240 minut! To też wiąże się z tym, że jesteśmy w dużej mierze radiem mówionym, którego można posłuchać i z którym można porozmawiać, zadzwonić na antenę. Staramy się też jeździć w teren, mamy bardzo dużo programów wyjazdowych, właśnie po to, żeby być dla ludzi. Natomiast stacje komercyjne to często stacje „grane”.

1993 rok. Biskup Życiński zakłada Radio Dobra Nowina. Zmieniliście się przez te 20 lat. A czy dostrzegasz jakąś perspektywę na najbliższe 10 lat?

Radio jest bardzo specyficznym medium. Po rozpoczęciu pracy tutaj zapytano mnie, czy nie boję się, że radio zdezaktualizuje się jako medium. Współcześnie rzeczywiście technika idzie bardzo szybko do przodu i pojawia się pytanie, czy nowe technologie, także w przekazie informacji, nie wyprą radia. Jestem pewien, że nie. To była wówczas moja odpowiedź i podtrzymuję ją do dziś, zresztą bardzo świadomie. Radio jest bodaj jedynym medium, które może być medium towarzyszącym. Kiedy oglądam telewizję, jestem skupiony na obrazie i dźwięku. Kiedy czytam książkę lub prasę, oczy i umysł mam skierowane w stronę gazety lub książki. Tak samo jest z Internetem. One zawsze będą absorbowały więcej niż jeden zmysł. Natomiast radio jest medium towarzyszącym. Jestem w stanie prasować koszulę i słuchać radia, sprzątać mieszkanie i słuchać radia, jechać samochodem i słuchać radia… Mamy takich słuchaczy, którzy nie mogą korzystać z innych mediów, choćby dlatego że mają problemy ze wzrokiem czy poruszaniem się, a słuch jest akurat sprawny, więc radio gdzieś tam w tle cały czas „chodzi”. Nie mam więc wątpliwości, że w tym wymiarze radio się nie zmieni. Ono pozostanie medium towarzyszącym i chyba jedynym takim. To jest moc radia. Na pewno będą się zmieniały ramówki, będzie się zmieniał wygląd, jeśli chodzi o profilowanie programów. Wraz ze zmieniającymi się potrzebami słuchaczy będzie następował rozwój radia; w tym wymiarze ewangelizacyjnym też pewnie będziemy próbowali znaleźć jakieś nowe drogi, nowe sposoby dotarcia do odbiorców z Dobrą Nowiną. To, co z pewnością będzie się zmieniało, to techniczne możliwości kontaktu ze słuchaczami. O ile teraz większość z nich to słuchacze – jak my to mówimy – z powietrza, to z czasem na pewno będzie coraz więcej osób słuchających nas ze stron internetowych. Już teraz widzimy, że rozrasta się grupa, która słucha nas chociażby przez telefony komórkowe na Androidzie, bo jest taka możliwość.

A która z Waszych audycji jest według Ciebie najciekawsza?

Bardzo ciekawymi audycjami są Folkowa lista przebojów i Folkowe gadanie. Związane są z terenem, na którym się znajdujemy. Myślę, że same nazwy mówią już wszystko. W Folkowej liście przebojów prezentowane są utwory bardzo szeroko pojętego folku, bo to jest i teren Łemkowszczyzny, i Lachów Sądeckich, i Spiszu. W najnowszym notowaniu pojawią się także utwory słowackich zespołów, ponieważ to jest też mniej więcej ten obszar. A w Folkowym gadaniu mamy gawędy góralskie, począwszy od Sabały, a skończywszy na gawędzie współczesnej.

A z pasma religijnego?

Niewątpliwie Nikodem puka nocą, którego czasami prowadzę. To jest audycja dla młodzieży, ale nie tylko. Polecam również Listę z mocą! – listę przebojów muzyki chrześcijańskiej (w każdy czwartek).

Jesteś radiowcem w kapłańskim, chrześcijańskim stylu, co pewnie przenika Twoją pracę. Czy myślisz, że to może kogoś zachęcić do wstąpienia na drogę kapłaństwa lub po prostu do życia wiarą?

Ufam, że to moje „radiowanie” będzie dawało właśnie takie dobre owoce i że jako ksiądz w radiu nikomu nie przeszkodzę w byciu lepszym, bardziej Bożym i świętym. Chciałbym, żeby właśnie w tę stronę radio prowadziło, bardzo szeroko ujmując ten temat. Bo to jest też kwestia treści, jakie „sprzedajemy” na antenie, i sposobu, w jaki to robimy.

Która miłość była pierwsza – miłość do Chrystusa czy miłość do radia?

Zawsze ciągnęło mnie do mediów, choć w swoim życiu miałem przeróżne pomysły na to, kim być i gdzie się spełniać. Jednak „medialna” droga rozpoczęła się, kiedy byłem już w seminarium. Wtedy zacząłem odpowiadać za pracownię internetową, potem za stronę seminarium, aż wreszcie za serwer diecezjalny. Natomiast na pewno pierwszą miłością było kapłaństwo, pomysł na to, że może Pana Jezusa uda się znaleźć tak do końca. A ponieważ w którymś momencie ksiądz biskup stwierdził: „Ty się, dziecko, zajmij tym”, to tak pięknie wyszło, że jestem księdzem radiowcem – i fajnie to brzmi.

Radio RDN możemy usłyszeć na częstotliwości…

Teren Sądecczyzny to 101,2, Krynica – 88,3 oraz Małopolska i część Podkarpacia – 103,6 FM, a w Internecie na stronie www.rdn.pl.

Dlaczego warto ustawić radioodbiornik na Waszą częstotliwość?

Bo nigdzie indziej nie znajdziecie tego, co można znaleźć u nas!

ks. Radosław Warenda SCJ

Autor: ks. Radosław Warenda SCJ

Człowiek, chrześcijanin, sercanin, ksiądz. W takiej, a nie odwrotnej kolejności, choć to ostatnie przenika aż do początku. Dzieciństwo spędziłem w Sosnowcu, młodość zakonną w Stopnicy i Stadnikach. A pierwsze kapłańskie kroki w lubelskiej parafii Dobrego Pasterza i Społecznych Szkołach im. Klonowica, też w Lublinie. Niegdyś studiowałem na Gregorianie, a później w latach 2011-2015 byłem redaktorem naczelnym "Czasu Serca". Dziś pracuję w kurii generalnej w Rzymie. Z zabranych ze sobą książek wziąłem wszystkie Tomáša Halíka.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *