Rap jest dobry

O współpracy z młodymi ludźmi, znalezieniu z nimi wspólnego języka, zbawczym wpływie rapu i tajnikach niecodziennej pasji wśród duchownych Monice Godziembie-Dąmbskiej opowiadają ks. Jakub Bartczak oraz egzorcysta i kapelan zakładu poprawczego w Białymstoku ks. Adam Anuszkiewicz.

Zaczął Ksiądz tworzyć jeszcze przed wstąpieniem do seminarium?

ks. JAKUB BARTCZAK: Tak, kiedyś nagrywałem z moim bratem. Stworzyliśmy trzy płyty. To było pod koniec lat 90.

Bał się Ksiądz odrzucenia? Tego, „co ludzie powiedzą”?

Nie, niezupełnie. Główną przeszkodą, żeby połączyć moją pasję z ewangelizacją, było utożsamienie się z kapłaństwem i zrozumienie, po co miałbym to robić.

Czym jest rap? Jakimś sposobem na wyrażenie siebie?

Oczywiście. Pochodzę z tego środowiska, więc to mnie w pewien sposób ukształtowało i wychowało. Ostatnio stwierdziłem, znajdując na YouTubie moje najstarsze kawałki, że ta pasja towarzyszy mi już dwadzieścia lat. Będąc w seminarium, napisałem nawet na ten temat pracę magisterską. Rap jest pewnie po części stylem mojego życia. Pomimo tego, że jestem księdzem, wywodzę się ze środowiska hiphopowego, a to zostawia jakieś ślady w sposobie bycia.

Czy rap deprawuje młodych?

Może deprawować, każda subkultura bierze się bowiem z jakiejś pustki. Ludzie wchodzą w nie, jeśli są otwarci na świat w sposób niedojrzały. Rap nie różni się zbyt wiele od innych subkultur. One są fajne, bo pozwalają ludziom utożsamić się z jakąś grupą, ale dobrze jest wówczas mieć solidny fundament we własnym domu. Jak każda subkultura, hip-hop może być zatem czymś bardzo zgubnym, jeżeli ktoś nie ma wsparcia w środowisku rodzinnym. Jeśli jednak ono jest, rap może być wręcz czymś pozytywnie twórczym.

A co z wulgaryzmami? Wydaje się, że bez nich ten gatunek muzyczny nie ma racji bytu.

Rap jest takim gatunkiem muzycznym, w którym wyraża się jakaś szczerość życia. Wulgaryzmy, podobnie jak zło, są czymś, co pociąga. Ludzie „jarają się” złem. W rapie bywa podobnie. On jest jak język, mowa. Można w nim usłyszeć różne słowa. Jeśli ktoś szuka wulgaryzmów i wsłuchuje się w nie lub lubuje w przeklinających wykonawcach, może odnieść wrażenie, że wulgaryzmy są nieodłącznie związane z tym gatunkiem. Mnie osobiście one przeszkadzają. Znam bardzo dużo rapu bez wulgaryzmów.

Jaka idea przyświeca Księdza twórczości? W jednym z wywiadów wspominał Ksiądz, że chce się dogadać z młodymi…

To jest po części Boża propaganda. Chciałbym ich w jakiś sposób zachęcić do tego, żeby uwierzyli w Pana Boga. Myślę, że świadomie staram się budować bardzo pozytywny obraz świata. Ktoś mi kiedyś zarzucił, że świat tak nie wygląda. Uważam jednak, że jest on czymś dobrym, pozytywnym i w ten sposób chcę go widzieć.

Jak inaczej, poza muzyką, znaleźć język z młodzieżą?

Wydaje mi się, że przede wszystkim chodzi o to, by z nimi być, znaleźć dla nich czas. Po części pomaga muzyka, po części jakiś sport, inne pasje młodych ludzi, ale przede wszystkim bycie z ludźmi i umiejętność słuchania ich.

Co chciałby Ksiądz powiedzieć młodym – tym, którzy w obawie przed niepowodzeniem rezygnują z realizacji własnych pasji?

Przede wszystkim to, że warto się starać i nie zrażać niepowodzeniami. Cały czas trzeba szukać tej „zajawki”. Młodzi ludzie mają to do siebie, że są bardzo emocjonalni i szybko się zrażają. Warto być wytrwałym i konsekwentnym. Znam wiele przykładów takich początkujących kolesi, którzy później zostali raperami i dziś pracują dla największych wytwórni hiphopowych w Polsce.

Czy muzyka może być receptą na szczęście?

Muzyka, jak każda forma rozrywki, może poprawić humor, ale szczęście jest czymś o wiele głębszym.

Kto śpiewa, ten dwa razy się modli, a kto rapuje…?

Kto rapuje Boże treści, również się modli.

Jak znaleźć równowagę między posługą kapłańską a karierą muzyczną?

Wydaje mi się, że w moim życiu nie istnieje coś takiego jak kariera muzyczna. Owszem, jeżdżę na koncerty, ale zawsze jest to przede wszystkim ewangelizacja. W tym, co śpiewam, wszystko bardzo mocno dotyczy Pana Boga. Dlatego muzyka dobrze koresponduje z moim kapłaństwem. Czasem jest mi nawet trudno rozróżnić, czy wyjeżdżam na rekolekcje, czy na koncert.

Jest Ksiądz bardzo wyluzowany… Czy to pożądana cecha rapera?

Jestem bardziej wyluzowany od większości raperów(śmiech).


Poznał Ksiądz chłopaków z poprawczaka i odkrył, że… rap jest dobry?

ks. ADAM ANUSZKIEWICZ: Odkryłem, że człowiek jest dobry, bez względu na to, czy słucha disco polo, czy rapu. Ufam, że negatywny przekaz nie ma ostatniego słowa.

Młodych niełatwo oszukać. Zarzucił ktoś Księdzu brak autentyczności?

Część ludzi została dotkliwie zraniona i dlatego teraz jest nieufna w stosunku do dorosłych czy Kościoła. Stąd bierze się ich kontestowanie, podważanie. Wydaje mi się, że właśnie wtedy młodzi zbyt łatwo dają się oszukać.

O czym jest utwór CHWDP (Chrystus Wam Daje Pokój)?

Chciałem zawalczyć ze stereotypami, trochę wyśmiać przekreślanie z góry osoby księdza czy też kogoś za kratami. Dlatego „ochrzciłem” wulgarny skrót po to, by „zło w dobro przemienić”.

Jakie były wrażenia znajomych po odsłuchaniu utworu?

Różne. Najczęściej to było zaskoczenie, w większości pozytywne. Dostaję też sporo „hejtu”, więc istnieje szansa, że nie stracę kontaktu z ziemią.

Co przełożeni sądzą o Księdza twórczości?

Kościół jest bardzo różnorodny. Jego ludzie śpiewają zarówno chorał gregoriański, jak i rap. Wszystko „przez” papieża Franciszka, który kazał nam iść na peryferia i robić raban (śmiech).

Rapujący ksiądz egzorcysta… To dość ekscentryczne.

Egzorcysta ma przemieniać zło w dobro, wyrzucać zło z życia człowieka, jego języka, kultury, mediów. Dokładanie taka jest moja intencja.

Czy diabeł boi się rapu?

Diabeł boi się radości, dobra, prawdy i pokory.

Ma Ksiądz poczucie, że robi coś naprawdę ważnego, zmienia wizerunek duchownych?

Mam przekonanie, że kiedy chodzę na co dzień w sutannie, robię coś, co jest normalne, jestem sobą. To jest dla mnie mega ważne. Mogę zmienić tylko siebie, a przez to i jakiś wizerunek świata.

Co z publicznymi występami?

Jako kapłan codziennie występuję publicznie, ale śpiewów raczej nie uprawiam. Na żywo nie da się mnie słuchać. Z chóru wyrzucono mnie po tygodniu (śmiech).

Współpracuje Ksiądz z innymi rapującymi księżmi?

W przyszłości jest to niewykluczone, ale żadnych planów nie mam.

Ma Ksiądz pomysł na kolejne utwory?

Tak jest, chciałbym kontynuować rapowanie dla młodzieży. Trochę żartu, trochę wartości, trochę przerabiania zła na dobro.

Avatar

Author: Monika Godziemba-Dąmbska

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.