Rachunek sumienia

Podczas spowiedzi dokonuje się prawdziwe zmartwychwstanie duszy: kamień grobowy grzechu zostaje odwalony Bożą mocą, dusza uwalnia się z jarzma szatana, łaska uświęcająca, czyli życie Boże, wraca do duszy. Słońce i światło z nieba oświeca i ogrzewa na nowo duszę, do której wstępuje radość, jakiej świat dać nie może. To jest prawdziwy cud podobny do cudu zmartwychwstania Chrystusa. Aby go jednak doświadczyć, trzeba spełnić pięć warunków dobrej spowiedzi, które zostaną omówione w kolejnych rozważaniach.

Pierwszym warunkiem odbycia dobrej spowiedzi św. jest rachunek sumienia. Jeśli mam się wyspowiadać, to muszę wiedzieć z czego. Dokonywanie każdego bilansu jest pracochłonne, wymaga cierpliwości i stanowczości.
Spowiedź nazywamy sakramentem pokuty. Już jej pierwszy etap musi nas coś kosztować. Ponieważ grzech był związany z niedozwoloną przyjemnością, z przekroczeniem woli Bożej, domaga się pewnej przykrości, która „wyrówna” krzywdę wyrządzoną Bogu.

Rachunek sumienia wymaga czasu i skupienia: oderwania się od codziennych spraw i zajrzenia w głąb własnej duszy. Nieraz obserwuję dzieci, a czasem osoby starsze, które wpadają do kościoła, rozglądają się za konfesjonałem i niezwłocznie ustawiają się w kolejce. Jeśli przed konfesjonałem nikt nie czeka, natychmiast się spowiadają. Ale jaka to jest spowiedź… Naprędce wyrecytowane formułki, pospieszne wyznanie przewinień, które akurat przyszły im na myśl, i czekanie na rozgrzeszenie oraz pokutę.

A gdzie uczciwy rachunek sumienia, gdzie dogłębny żal za grzechy, płynący z miłości do Boga, gdzie konkretne postanowienie poprawy? Jak można w ten sposób nadużywać łaski Bożej? Jak spodziewać się po takiej spowiedzi pokoju serca, zmiany życia? Czyż nie dlatego zniechęcamy się do spowiedzi, że po niej nie odczuwamy żadnej zmiany na lepsze? Jak może łaska Boża trafić do duszy, która nie jest przygotowana, nie jest otwarta na przyjęcie Bożego daru?

Przed rozpoczęciem rachunku sumienia trzeba wezwać Ducha Świętego, by wlał w nas światło swej łaski, byśmy poznali własne słabości, wady, upadki, namiętności, zaniedbania. W ciemnym pokoju niczego nie znajdziemy. Bez światła Bożego nigdy nie poznamy własnego wnętrza, stanu swej duszy, wielkości naszej ludzkiej nędzy.

„Bez Twojego tchnienia – cóż jest wśród stworzenia? Jeno cierń i nędze”. Dopiero tchnienie Ducha Świętego ożywi martwą duszę i wleje w nią Boże życie. Dlatego nie zapominajmy nigdy o modlitwie do Ducha Świętego. Następnie rozważmy wszystkie przykazania Boże i kościelne, obowiązki swego stanu i pytajmy się, czym zawiniliśmy wobec Boga, bliźniego, samego siebie, wobec zadań, jakie przed nami postawił Stwórca. Przy grzechach ciężkich trzeba przypomnieć sobie ich liczbę i okoliczności, które wpływają na ich ciężkość.

Nie żałujmy czasu ani wysiłku – Bóg nam pomoże. Im lepszy zrobimy rachunek sumienia, tym głębszy będzie żal, tym mocniejsze postanowienie poprawy, tym większa pewność, że Bóg nam przebaczy i da siły do rozpoczęcia lepszego życia.

Autor: ks. Franciszek Grudniok

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *