Przykłady pociągają

„Ksiądz biskup Dupanloup mówił o dzieciach: «Pokażcie, że jesteście szlachetnymi, prawymi, a one będą was szanować». To prawda. Jakież wielkie dobro możemy uczynić dzięki dobremu przykładowi i wychowaniu! Jaką odpowiedzialność ponosimy za dobro, którego nie czynimy, a które moglibyśmy uczynić, gdybyśmy byli bardziej szlachetni!”.

L. Dehon, Zapiski codzienne, 21 kwietnia 1888 roku

Sprawy kształcenia i wychowania były zawsze bliskie o. Dehonowi, który podczas swojego długiego rozeznawania nad przyszłością już jako kapłan otrzymał kilka propozycji, by aktywnie włączyć się w nauczanie we Francji. Najpierw była to prośba ze strony o. d’Alzona, założyciela asumpcjonistów, którego Dehon spotkał w Rzymie podczas I Soboru Watykańskiego. Dużo rozmawiali oni o potrzebie włączenia filozofii i teologii w życie katolików. Ojciec d’Alzon przygotowywał w tym czasie plany związane z fundacją nowego zgromadzenia zakonnego, a oprócz tego chciał zająć się apostolatem nauki.

Również podczas pobytu w Saint-Quentin o. Dehon otrzymał propozycję bardzo podobną do tej, jaką złożył mu d’Alzon. W 1872 roku ks. Hautcoeur zaprosił go do współpracy w wydawanym przez siebie czasopiśmie. W sierpniu 1874 roku napisał do niego po raz drugi w celu zaproszenia go jako wykładowcy na uniwersytet, który organizował w Lille. Wszystkie te oferty były dla Założyciela księży sercanów bardzo atrakcyjne. Rozeznał jednak, że pomimo swojego wszechstronnego wykształcenia, nauczanie akademickie nie było jego powołaniem.

Trzeba wspomnieć także o tym, że o. Dehon założył w końcu kolegium św. Jana. Droga do podjęcia tej decyzji nie była dla niego łatwa i prosta. Szukając swojego powołania, stale myślał o życiu zakonnym. Zwrócił się ze swoimi rozterkami do biskupa. Ten pragnął założyć w Saint-Quentin szkołę dla młodzieży prowadzoną przez duchownych. Dehon rozważał, czy możliwe by było zapoczątkowanie zgromadzenia w cieniu tego kolegium. Zasugerował takie rozwiązanie biskupowi. Nowe zgromadzenie zakonne miałoby się zajmować opieką nad szkołą oraz prowadzeniem innych dzieł rozpoczętych przez o. Dehona przy parafii, w której pracował.

Biskup Thibaudier wykazał zainteresowanie propozycją. Przebywając 25 czerwca w Saint-Quentin z okazji bierzmowania, wyraził ustnie swoją zgodę. Interesowało go przede wszystkim kolegium, o. Dehona zaś zgromadzenie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można powiedzieć, że Opatrzność była zainteresowana obydwoma dziełami. 13 lipca 1877 roku bp Thibaudier udzielił o. Dehonowi pisemnej zgody na realizowanie podjętych postanowień. Zgromadzenie księży sercanów rodziło się więc w cieniu kolegium św. Jana.

Oczywiste jest zatem, że dzieło wychowania i kształcenia młodych stało się jedną z przyczyn powstania sercanów. Kolegium było zresztą nie tylko pierwszym, ale przez wiele lat również najważniejszym dziełem nowopowstałego zgromadzenia zakonnego. Taki obrót spraw nie był przypadkiem. Świadczy o tym fakt, że przytoczone powyżej słowa bp. Dupanloupa zapadły w pamięci o. Dehona tak bardzo, że po dziesięciu latach od jego śmierci (1878) zacytował je w swoich zapiskach. Oznacza to, że zgadzał się on z nim w kwestiach wychowania. Sam uważał bowiem, że polega ono przede wszystkim nie na przekazywaniu wiedzy, ale na osobistym przykładzie w myśl sentencji, że słowa uczą, a przykłady pociągają. Życie szlachetnością jest z tej racji znacznie skuteczniejszą metodą wychowawczą od uczenia jej wyłącznie poprzez słowa.

Autor: ks. Gabriel Pisarek SCJ

Sercanin, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie oraz Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach; były redaktor naczelny „Czasu Serca”; teolog duchowości zajmujący się życiem wewnętrznym, kierownictwem duchowym i komunikacją interpersonalną, autor artykułów naukowych i popularnonaukowych.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *