Przyjaciele Boga

 

Od 24 lat pani Krystyna Sobczyk posługuje modlitwą wstawienniczą w charyzmatycznej wspólnocie „Nowe Jeruzalem” przy kościele św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu. Jest też odpowiedzialna za taką posługę w Sekretariacie ds. Nowej Ewangelizacji Archidiecezji Krakowskiej. A wszystko rozpoczęło się w 1992 roku od uzdrowienia wewnętrznego podczas rekolekcji charyzmatycznych w Paray-le-Monial we Francji… Rozmawia ks. Dariusz Salamon SCJ.

Jak rozpoczęła się Pani przygoda z modlitwą wstawienniczą?

To był bardzo trudny okres w moim życiu: rozpadło się moje małżeństwo, zostałam sama z trójką dzieci, bez pieniędzy, mieszkania, rozgoryczona, o mało się nie rozpiłam. Mój proboszcz o. Jan Biernat, augustianin, zabrał mnie na pielgrzymkę do Francji, połączoną z rekolekcjami w Paray-le-Monial. Podczas rekolekcji było nauczanie o największym darze, jakim jest miłosierna miłość Jezusa, i że tym darem musimy dzielić się z innymi, że mamy przebaczać do samego dna serca. Pamiętając swoje ciężkie przeżycia, bardzo się zdenerwowałam i powiedziałam w sercu do Jezusa: „Ty byłeś Bogiem, to mogłeś wybaczyć, ja nie dam rady, to jest niemożliwe” – i tak w kółko powtarzałam. Na Mszy Świętej, po komunii, ludzie podchodzili do mikrofonu i wypowiadali słowa poznania, które są darem Ducha Świętego. Starszy ksiądz z Holandii powiedział, że „jest tutaj młoda kobieta, która ma ogromny problem z przebaczeniem, kilka razy mówiła Panu Jezusowi, że nie da się wybaczyć do samego dna serca – Pan Jezus ją teraz uzdrawia”. Gdy to usłyszałam, poczułam, że przeszedł mnie zimny prąd od głowy aż do dużego palca. Potem poszłam do namiotu, gdzie był wystawiony Najświętszy Sakrament. Tam przepłakałam całe popołudnie. Cały ból, trudne emocje, porzucenie, brak poczucia bezpieczeństwa, chęć zemsty – wszystko nagle odeszło. Czułam, że jestem kimś innym, że jestem wolna. Po dwudziestu paru latach doznałam cudu uzdrowienia wewnętrznego. Wcześniej, kiedy mąż przychodził do dzieci, złościłam się, rzucałam patelniami, wychodziłam z domu. Odtąd byłam pełna pokoju, wolna, potrafiłam zapytać męża, czy nie jest głodny, czy nie chce herbaty, spokojnie spędza z nami święta, i tak jest do dzisiaj. Wtedy narodziłam się na nowo, tak jak Pan Jezus powiedział.

Po powrocie z Paray-le-Monial z inicjatywy o. Jana powstała grupa modlitewna „Nowe Jeruzalem” i tak się zaczęło. Dziś jest nas około 160 osób. Z czasem zaczęły powstawać różne posługi we wspólnocie. Ludzie przychodzili z prośbami, problemami, zaczęliśmy się z nimi modlić, a Pan Jezus dotykał tych, którzy przychodzili. Tak uformowała się diakonia modlitwy wstawienniczej.

Czym jest modlitwa wstawiennicza?

Modlitwa wstawiennicza jest modlitwą prośby, ale ma szerszy kontekst niż zwyczajna modlitwa prośby. Popatrzmy na Abrahama, na Mojżesza, proroków, jak wstawiali się do Boga za naród wybrany, czasem wręcz targowali się z Nim. Mogli sobie na to pozwolić, bo byli w bliskiej relacji z Bogiem, byli Jego przyjaciółmi. Największym wstawiennikiem przed Bogiem jest Jezus, a Jego modlitwą wstawienniczą jest męka i śmierć na krzyżu dla naszego zbawienia. Jego modlitwa zanurzona jest w najgłębszej relacji z Ojcem.

Modlitwa wstawiennicza wiąże się z byciem przyjacielem Boga, ze słuchaniem, ze współodczuwaniem z Jego Sercem. Jest ona łaską, ale i brzemieniem, które Duch Święty wkłada w nasze serca; jest znajomością potrzeb Boga, które pozwala nam rozeznać Duch Święty. Mamy być świadkami dla innych, przez nas Bóg ma dźwigać innych. Równocześnie modlitwa ta wiąże się z byciem prorokiem, który widzi wydarzenia i konkretnych ludzi w Bożej perspektywie.

Modlitwa wstawiennicza jest modlitwą indywidualną nad ludźmi, podejmowaną razem z osobą zainteresowaną. Chodzi w niej o to, aby umęczonemu, strapionemu, bezradnemu człowiekowi pomóc spotkać się w modlitwie z Bogiem, doświadczyć Jego miłości; żeby ludzie dzięki temu doświadczeniu stali się szczęśliwi i dawali sobie radę w życiu. To jest sens i cel tej modlitwy. Problemy się rozwiążą, jeśli człowiek spotka się w modlitwie z Bogiem.

Modlitwa wstawiennicza zanurzona jest w modlitwie uwielbienia, w akcie wdzięczności, ale też często w akcie pokutnym. Najpierw zanurzamy człowieka w Bożym miłosierdziu, żeby Pan Jezus przebaczył mu wszystkie grzechy. Modlitwa ta wiąże się też z posługą charyzmatami, zwłaszcza rozeznawania i proroctwa. Ktoś mówi np.: „Nie śpię już piątą noc…”. Panu Jezusowi zależy, by dotrzeć do korzenia problemu, dlaczego ta osoba nie może spać. Z pomocą daru rozeznania Duch Święty wydobywa na światło różne powody, np., że osoba nie może przebaczyć, że chowa urazy; dlatego modlitwa wstawiennicza często związana jest z zachętą do nawrócenia serca. Wtedy zdrowiejemy, kiedy się nawracamy.

Modlitwa wstawiennicza powiązana jest też z ewangelizacją danych osób, ponieważ różny jest poziom ich wiary. Syn pewnej kobiety miał guza mózgu i miał być operowany. Kobieta przyszła prosić o modlitwę. Pomodliliśmy się, ale przekazaliśmy jej rozeznanie, aby oni sami modlili się w tej intencji, aby zaprosili Jezusa do swojego domu, do serca. Ta pani nie wiedziała, że można się modlić o uzdrowienie w domu.

W jaki sposób przebiega modlitwa wstawiennicza?

Różnie, to zależy od okoliczności. Inaczej przebiega modlitwa wstawiennicza podczas dużych spotkań ewangelizacyjnych, gdy posługuje wielu wstawienników, ale sama modlitwa jest krótka, trwa 5-7 minut. Prosimy, aby osoba wypowiedziała swoją intencję i modlimy się razem z nią. W takiej modlitwie my mamy być kanałem Bożej miłości, a wszystko inne należy do Pana Jezusa, również sposób, w jaki rozwiąże dany problem. Jedno jest pewne: nie ma modlitw niewysłuchanych, to jest niemożliwe. Pan Jezus może inaczej zadziałać, niż ktoś tego oczekiwał, ale później okazuje się, że właśnie to było dobre.

Inaczej wygląda modlitwa wstawiennicza sprawowana we wspólnotach. Umawiamy się z osobą na indywidualne spotkanie, aby mieć czas. Ważne jest już samo przyjęcie tej osoby – z życzliwością, miłością, zatroskaniem, bo to jest początek jej spotkania z Bogiem. Od tego przyjęcia zależy, czy ta osoba otworzy się na modlitwie.

Zespół posługujący, który składa się z 2-3 osób (przy modlitwach o uzdrowienie fizyczne – nawet z 5 osób), już wcześniej się modli w intencji tej osoby. Modlitwę prowadzi osoba bardziej doświadczona, a pozostałe ją wspierają, modlą się w sercu.

Zaczynamy od uwielbienia Boga, uświadomienia sobie, że On jest tu i teraz. Dalej wyrażamy wdzięczność za zaproszenie Pana Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy”. To jest Boża propozycja na wszystkie ludzkie dramaty i nieszczęścia. Zapraszamy też Maryję i wszystkich świętych, aby modlili się razem z nami. Prosimy Ducha Świętego, żeby nas prowadził.

Potem przychodzi czas słuchania: „Powiedz, co chcesz, aby Pan Jezus Ci uczynił”. Niektórzy mają z tym trudności, ale inni potrzebują wypowiedzieć swój ból. To ważne, bo pomaga w rozeznaniu sytuacji życiowej, duchowej i emocjonalnej człowieka i pomaga też ukierunkować modlitwę. Słuchamy człowieka, ale słuchamy też Ducha Świętego, słuchamy Boga. To jest takie słuchanie wertykalne i horyzontalne. Zespół posługujący jest absolutnie oddany Duchowi Świętemu. Jesteśmy świadomi, że my niewiele tu znaczymy. Przyprowadzamy człowieka do Pana Jezusa, jak przyjaciele przyprowadzili do Niego paralityka. Taka jest rola wstawienników.

Czy towarzyszą temu jakieś gesty?

Charakterystycznym gestem jest nałożenie rąk. W ten sposób chcemy, aby osoba poczuła się przygarnięta do wspólnoty, pokazujemy, że jesteśmy z nią, że Boża miłość przepływa gdzieś przez te ludzkie ręce.

Modlitwa wypowiadana przez wstawienników jest inspirowana Duchem Świętym, dlatego powinna być głośna, aby osoba prosząca słyszała uwielbienie, wdzięczność, bo dzięki temu pomaga się jej dostrzec dobrą stronę życia. Czasem ludzie widzą tylko nieszczęścia, że nic dobrego ich nie spotyka. Gdy dziękujemy Bogu nawet za najprostsze rzeczy, wtedy proszący dostrzega, że tyle dobra jest w jego życiu. Ta modlitwa jest słowem Bożym, a wiara rodzi się z tego, co się słyszy. Modlitwa jest prorokowaniem dla tej osoby czy nad tą osobą. Prorokowanie jest wypowiadaniem Bożych słów, Bożej prawdy nad kłamstwem, w które osoba jest uwikłana. Nieraz umysł człowieka jest tak splątany, że wydaje mu się, że do niczego się nie nadaje, że jestem kompletnym zerem itd. To wszystko Duch Święty musi wymieść z umysłu człowieka.

Kim jest osoba wstawiennika?

Wstawiennik jest przyjacielem Boga. Ja nie znajduję innego określenia i chyba innego nie ma. Mając świadomość swojej grzeszności, nie mogę powiedzieć, że jestem przyjacielem Boga. A jednak wiem, że z łaski Bożej nim jestem, dlatego że Pan Jezus umarł za nasze grzechy, że jest Boże Miłosierdzie nade mną, że mogę się rzucić w ramiona Ojca, i nawet sam Pan Jezus powiedział: „Już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi” (por. J 15,15). Myślę też, że kiedy Pan Jezus daje człowiekowi z serca ten dar, to powołanie do modlitwy, to jest to absolutnie łaska Boża, to znaczy, że gdzieś go sobie tam upatrzył. Wstawiennik to ktoś, kto ma głębokie doświadczenie uzdrowienia obrazu Boga Ojca, dotyku Boga; dla kogo naprawdę jest Ojcem i zna swoją tożsamość, którą mamy od Boga, godność, którą On nam dał; doświadczenie grzeszności i zbawienia, i doświadczenie Ducha Świętego, którego Ojciec posyła do naszych serc. Jako wstawiennik, przyjaciel Boga, pozostaję w relacji do Boga, a to oznacza, że Go słucham, czynię to, co mi każe, naśladuję we wszystkim – i w krzyżu i w radości.

Czy jest duże zainteresowanie tym rodzajem modlitwy? Gdzie nią służycie?

Tak, jest coraz większe zainteresowanie i coraz więcej grup modlitewnych zaczyna się nią posługiwać. O dużym zainteresowaniu taką modlitwą świadczy ilość osób uczestniczących we Mszach Świętych i nabożeństwach o uzdrowienie. My posługujemy przy kościele św. Katarzyny w Krakowie na Kazimierzu, we wspólnocie „Nowe Jeruzalem”. Spotkania modlitewne odbywają się w piątki o godz. 19.00. Na dłuższą modlitwę umawiamy się w innych terminach. Wspólnota ma stronę internetową: www.nowejeruzalem.krakow.pl.

ks. Dariusz Salamon SCJ

Autor: ks. Dariusz Salamon SCJ

Sercanin, opiekun postulantów w Pliszczynie, wykładowca teologii fundamentalnej i religiologii, prowadzi rekolekcje dla młodzieży, lubi wyprawy w góry, narty, fotografię.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *