Przyjaciele Boga-Człowieka

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywani sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.
J 15,9-17

lectio

Czasem można usłyszeć pytanie: po co właściwie czytać Biblię, wczytywać się w słowa zapisane przed wiekami w zupełnie odmiennym kontekście historycznym i kulturowym? Słowa, których oryginalne brzmienie pozostaje dla nas niezrozumiałe i które znamy jedynie z lepszych lub gorszych tłumaczeń. Czy kontakt z Pismem Świętym nie jest jedynie obcowaniem z „martwą literą”, zapisaną przez ludzi, którzy czasem nie byli nawet bezpośrednimi świadkami wypowiadania określonych słów, a następnie utrwalili je na piśmie niekiedy po wielu latach od opisywanych wydarzeń? Czy nie lepiej słuchać głosu Boga-Człowieka na osobistej modlitwie, a nie doszukiwać się Go w tak bardzo subiektywnych relacjach Mateusza, Marka, Łukasza, Jana? W ewangeliach można jednak znaleźć takie fragmenty, zdania, w których ma się wrażenie bezpośredniego kontaktu z Osobą. Są to teksty, w których czytanie staje się formą niemal bezpośredniej komunikacji z Bogiem-Człowiekiem, w których Jezus – jakby na osobności – tłumaczy swoim uczniom tajemnice zarezerwowane jedynie dla przyjaciół. „To wam powiedziałem…” – to zdanie, które jak refren powraca w Janowym opisie przemówienia Jezusa w czasie ostatniej wieczerzy (J 14,25; 15,11; 16,1.4.6.33). Przypomina ono Jezusowe nauczanie, ale również wskazuje na cel słowa, które Chrystus pozostawia swym uczniom: „Aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,11), „abyście się nie załamali w wierze” (J 16,1), „abyście pokój we Mnie mieli” (J 16,33).

 

meditatio

Każde zdanie z przeczytanej perykopy ewangelicznej mogłoby stać się początkiem dłuższego komentarza. Tekst wydaje się być bowiem „gęsty”, przepełniony treścią, którą Jezus powoli – jakby dostosowując się do możliwości percepcyjnych swych uczniów – niczym uważny siewca rzuca w glebę ich serc. Powracają tutaj słowa ulubione przez Janowy słownik (agapao – „kocham”; meno – „trwam”). Niekiedy Jezus jakby na moment zmienia temat, wprowadza nowy wątek, by po chwili powrócić do przerwanej myśli. Choć Jan jest raczej oszczędny w kreśleniu portretu psychologicznego uczestników pożegnalnej wieczerzy, a my mamy do dyspozycji jedynie tekst spisany równymi rzędami greckich czy polskich liter – to jednak wpatrując się w niego, próbując odczytać poszczególne wyrazy i zdania, bez trudu odnajdujemy te miejsca, w których głos Jezusa nabiera jakiejś szczególnej mocy, albo przeciwnie – zniża się do szeptu. To są zatem te wyrazy, które On mocniej akcentuje i te, po których jakby przebiega, nie zatrzymując się na nich. I choć taka intymna rozmowa z tekstem biblijnym wystawiona bywa na pokusę subiektywizmu, to jednak wierzymy, że Bóg nie narażając na niebezpieczeństwa Prawdy, przekazanej „w sposób pewny, wiernie i bez błędu”, przez te święte litery wchodzi w dialog z każdym, kto ma odwagę sięgnąć po Księgę natchnioną.

Słowem, które przykuło dziś moją uwagę, jest wyraz filos – „przyjaciel”. Rzeczownik ten pojawia się w powyższej perykopie trzykrotnie. Jest to największa kumulacja tego słowa na kartach Nowego Testamentu. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (w. 13); „Wy jesteście przyjaciółmi moimi” (w. 14); „Nazwałem was przyjaciółmi” (w. 15). O jakiej przyjaźni mówi Jezus? Co to znaczy, że uczniów swych nie nazywa sługami, lecz przyjaciółmi (w. 15)? Słowo „przyjaciel” występuje jeszcze trzykrotnie w czwartej Ewangelii. Przyjacielem Oblubieńca nazywa siebie Jan Chrzciciel (J 3,29). Nazwany jest w ten sposób również Łazarz („Łazarz, przyjaciel nasz…” – J 11,11). Po raz trzeci to określenie powróci w opisie relacji Piłata z Cesarzem: „Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara” (J 19,12). Możemy bez trudu zauważyć, że za każdym razem słowo „przyjaciel” nabiera nieco innego znaczenia. Najprościej zidentyfikować przyjaźń między Piłatem i Cezarem. Choć obaj wywodzą się ze sfer arystokratycznych, to jednak przyjaźń ich ma charakter pewnej nierówności i zależności. Sprowadza się ona do absolutnej lojalności wobec władcy, za którą Piłat otrzymuje określone profity. Jest to zatem rodzaj przyjaźni łączącej starożytne instytucje: patrona i klienta. Stosunkowo łatwo zrozumieć również relację z Łazarzem, która nacechowana jest serdecznością, wynika z przywiązania, wzajemnego afektu: „Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza” (J 11,5). Jan Chrzciciel – przyjaciel Oblubieńca – nie miał być może szans, by zaprzyjaźnić się z Jezusem więzami zwyczajnej, ludzkiej, ziemskiej przyjaźni. Łączy ich natomiast wspólna tajemnica wypełniającej się godziny, życia, które osiąga swoje spełnienie nie tyle w emocjonalnych uniesieniach, ale pokornej, dzień po dniu okazanej wierności. Która z tych trzech relacji opisuje przyjaźń, o której mówi Jezus do swoich uczniów w czasie ostatniej wieczerzy?

 

oratio

Panie, który nie nazywasz mnie sługą, lecz przyjacielem, niech Twoja miłość – największa, bo wyrażona darem życia za przyjaciół – nauczy mnie dzień po dniu kochać i dawać życie z miłości.

 

contemplatio

Czytając powyżej część zatytułowaną meditatio, można doznać uczucia pewnego niedosytu. Fragment ten kończy się pytaniem, na które wcale nie jest łatwo udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony Jezus – Bóg-Człowiek – ofiaruje bowiem swą przyjaźń ludziom z krwi i kości. Pewna nierówność tej relacji i zależność, jaką ona zawiera, są zatem oczywiste. Z drugiej strony Jezus spożywa z uczniami wieczerzę w szczególnym momencie życia. Jest to chwila, na którą zaprosił tych, których chciał, którzy nie tyle Jego wybrali, ale których On wybrał: „Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami” (Łk 22,15). Wreszcie trzeci moment, kiedy Jezus wprowadza uczniów w tajemnicę swojej intymnej relacji z Ojcem: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości Mojej!” (J 15,9). Myślę, że wcale nie jest najważniejsze, by definitywnie rozszyfrować sekret Jezusowej przyjaźni z apostołami. Trzeba raczej usłyszeć i zrozumieć słowa, które Jezus szepcze do mnie… by przyjąć zaproszenie do przedziwnej przyjaźni… stać się przyjacielem Boga-Człowieka.

Autor: ks. Krzysztof Napora SCJ

Sercanin. Od roku 2012 pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Nauk Biblijnych KUL. Asystent przy katedrze Ksiąg historycznych i dydaktycznych. Po reorganizacji Instytutu jest asystentem w Katedrze filologii biblijnej i literatury międzytestamentalnej. Ponadto jest wykładowcą Starego Testamentu w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach. Jest członkiem Society of Biblical Literature, Stowarzyszenia Biblistów Polskich oraz Polskiego Towarzystwa Teologicznego. W wolnych chwilach lubi czytać literaturę piękną, zwłaszcza dzieła Norwida.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *