Przebija światło

 

Odwiedzając stronę internetową sercańskich misjonarzy pracujących na Filipinach, natkniesz się na skrót KDF, czyli Kasanag Daughters Foundation. To fundacja mająca wpuścić nieco światła w życie wykorzystanych seksualnie filipińskich dziewcząt. Słowo kasanag w języku Cebuano oznacza pierwszy promień światła przebijający się przez nocne ciemności. Jest to więc instytucja charytatywna oferująca tym dziewczętom psychologiczną pomoc w przełamaniu traumy, którą przeżyły, i przygotowaniu na powrót do życia w społeczeństwie. O jej działalności z pracującym na Filipinach ks. Franciszkiem Pupkowskim SCJ rozmawia ks. Piotr Chmielecki SCJ.

Jak zrodził się pomysł powołania fundacji?

Jeden z naszych księży został poproszony o przeprowadzenie rekolekcji, a później o cotygodniową Mszę św. w prowadzonej przez państwo instytucji dla dziewcząt. Podczas rozmów i spowiedzi poznał ich bolesne historie. Wielokrotnie brakowało mu słów. Parę miesięcy później dowiedział się, że jedna z dziewcząt musi opuścić tę instytucję, a co gorsze – nie ma gdzie się podziać. Rodzina odmówiła jej możliwości powrotu za wysłanie do więzienia wujków, którzy ją molestowali. Trzeba tutaj dodać, że sprawa molestowania seksualnego na Filipinach jest nadal tematem tabu, o którym nie mówi się głośno. Jeżeli któraś z dziewcząt już się odważy coś powiedzieć, to często zostaje odrzucona przez rodzinę. Matka, nawet wiedząc o winie męża, w obawie przed utratą jedynego żywiciela rodziny staje po jego stronie.

To gdzie trafiła owa dziewczyna?

Ponieważ ksiądz ten był również zaangażowany w światowy ruch małżeństw (Worlwide Marriage Encounter), poprosił zaprzyjaźnione małżeństwo, posiadające już trójkę dzieci, o przygarnięcie tamtej 12-letniej dziewczynki. Później było jeszcze wiele podobnych przypadków. Z pomocą przyjaciół, współbraci ze Zgromadzenia oraz innych ludzi dobrej woli udało mu się zdobyć potrzebne pieniądze na stypendia i utrzymanie pokrzywdzonych dziewcząt. W tym samym czasie dojrzewała również idea powołania specjalnej fundacji, która wyszłaby naprzeciw takim potrzebom.

Jakie dziewczyny trafiają do Was?

Są w różnym wieku (8-25 lat) i z różnych zakątków wyspy Mindanao. Najczęściej są rekomendowane przez DSWD (Zakład Opieki Socjalnej i Rozwoju), księży, siostry zakonne oraz osoby zaprzyjaźnione z naszą fundacją.

Z czego żyjecie?

Utrzymujemy się z datków ludzi dobrej woli z kraju i zagranicy. Niestety dochód miejscowy jest niewielki i stanowi nie więcej niż 10% w skali potrzeb. Większość pieniędzy pochodzi z zagranicy. Pomagają nam przyjaciele, znajomi oraz instytucje charytatywne z innych krajów. Jednym z najpoważniejszych sponsorów jest Prowincja Niemiecka Księży Sercanów, która sfinansowała kupno pierwszego domu, pomogła w odremontowaniu zniszczonego dwa razy przez powódź ośrodka oraz regularnie przeznacza pewną sumę na kontynuowanie tego dzieła. Ponieważ powodzie stanowiły wielkie zagrożenie dla życia naszych podopiecznych, zdecydowaliśmy się na przeniesienie instytucji w inne, bezpieczniejsze miejsce. Z pomocą przyszła nam Konferencja Episkopatu Włoch (CEI). Obecnie przebywa u nas ponad 30 dziewcząt, którym staramy się zapewnić podstawowe warunki do życia, opiekę specjalistów oraz wykształcenie.

Kto wchodzi w skład ekipy fundacji?

Na czele stoi koordynator projektu – jeden z naszych księży, odpowiedzialny również za wzrost duchowy podopiecznych. Administratorka troszczy się o materialne potrzeby ośrodka. Dwie pracownice socjalne zajmują się badaniem poszczególnych przypadków, przygotowywaniem dokumentacji, towarzyszeniem podopiecznym w sądzie, odwiedzinami rodzin. Mamy też dwie opiekunki, które niejako zastępują matki, dbając o porządek i dyscyplinę. Najważniejsze są jednak dwie panie psycholog, których zadaniem jest rehabilitacja i przystosowanie dziewcząt do ponownego powrotu do normalnego życia. Jak widać, w większości są to kobiety, które mogą zrozumieć ich cierpienia i problemy.

Czy czasem bezradnie rozkładacie ręce i przyznajecie, że nie udało się pomóc?

Sukcesem jest to, gdy dziewczyny po odejściu z instytucji potrafią odnaleźć się w życiu, znaleźć sobie pracę, wyjść za mąż. Fiaskiem zaś są takie sytuacje, kiedy nie wykorzystują one w pełni oferowanych im możliwości, nie współpracują z zespołem rehabilitacyjnym i nie wyciągają wniosków z tego, co się stało.

Czy Sercanie na Filipinach myślą o rozwoju KDF?

Chcielibyśmy pomóc jak największej liczbie dziewcząt. Wiemy, że to, co robimy, to tylko czubek góry lodowej, ale jak mówi chińskie przysłowie: „Lepiej jest zapalić jedną świeczkę, niż przeklinać ciemność”. Staramy się robić, co się da i na ile starczy funduszy. Wierzymy w to, co robimy, w Bożą opatrzność i otwarte serca ludzi dobrej woli.

ks. Piotr Chmielecki SCJ

Autor: ks. Piotr Chmielecki SCJ

Po maturze wstąpiłem do Zgromadzenia Księży Sercanów. W 2009 r. przyjąłem święcenie kapłańskie, a następnie pracowałem jako wikariusz w parafii NSPJ w Krakowie. Obecnie jestem fundraiserem („zbieraczem” relacji i pieniędzy) w Sekretariacie Misji Zagranicznych Księży Sercanów; pomysłodawcą zbieramto.pl | dla misji i środowiska. Notorycznie poszukuję srebrnego złomu i elektrośmieci ;). „Po pracy” głoszę rekolekcje, bloguje, podróżuję, gram w piłkę - nawet z drobnymi sukcesami, np. wicemistrzostwo Polski księży w halowej piłce nożnej (drużyna z diecezji lubelskiej).

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *