Powiedz przepraszam

Nasze codzienne przepraszanie. Takie zwyczajne, a jednak tak potrzebne. Słowo „przepraszam” wypowiedziane w kierunku męża, żony. Gesty życzliwości i pojednania. Słowo „przepraszam” wypowiedziane w kierunku dziecka. Czy do twarzy nam z przyznawaniem się do błędu? I czy po drodze z przyjmowaniem przeprosin od bliskich?

w przepraszaniu jest siła

Podczas Światowych Dni Młodzieży, z okna na Franciszkańskiej papież Franciszek przypomniał małżonkom siłę najprostszych słów: proszę, dziękuję, przepraszam. To, co najprostsze jest często też najgłębsze, nierzadko także trudne. Nie chodzi bowiem o powiedziane mimochodem przepraszam, ale o postawę serca. W przepraszaniu jest jakaś niezwykła godność. Przepraszając, okazujemy drugiej osobie szacunek. Wielu z nas obawia się przyznania do błędu, krytycznego spojrzenia na własne zachowanie. Jesteśmy zbyt przywiązani do własnych wyobrażeń oraz oczekiwań. Często próbujemy dopasować bliskich do naszej wizji i planów. Z tego zgubnego piedestału trzeba nam jak najszybciej zejść. Ten, kto nie potrafi spojrzeć na siebie w prawdzie, traci możliwość pełnego spotkania się z bliźnim. W rodzinie, by budować wzajemną bliskość, musimy otwierać się na drugiego człowieka i szanować jego sposób patrzenia na świat. Ilekroć wygrywa nasz egoizm, pycha i złudne przeświadczenie o nieomylności, tylekroć skazujemy się na samotność wśród bliskich.

W przepraszaniu jest siła. W patrzeniu z góry – słabość. W forsowaniu za wszelką cenę własnego zdania – dziecinna pogoń za wygraną. Przepraszając, budujemy, trwając w zacietrzewieniu, burzymy. Za co najczęściej przepraszamy naszych bliskich? Za błędy, egoizm, brak pracy nad sobą. Za naruszanie granic innej osoby, zadawanie ran i bólu. Przepraszamy za rzeczy błahe i za te najważniejsze. Pojednanie łagodzi konflikt. Zbyt długie trwanie w konflikcie jest bardzo niebezpieczne dla rodziny. Konflikt czasami jest szansą na poprawę jakości wzajemnych relacji. Jest lustrem, w którym możemy się przejrzeć. By konflikt był jednak owocny, musi okazać się twórczy, musi pobudzać do pozytywnej zmiany, działania. Przysłowiowe zamiatanie trudności pod dywan powoduje, że zaczynają się one w niekontrolowany sposób rozrastać. Taki konflikt wyniszcza od środka. Z mikroskopijną precyzją zabija miłosną więź między małżonkami, rozluźnia więzi między rodzicami i dziećmi, zakorzenia w cierpieniu i niezrozumieniu.

lekcja szacunku

Jak uczyć dzieci i młodzież szacunku do drugiego człowieka? Wzorcową relacją dla dziecka jest relacja między jego rodzicami. Okazywanie szacunku żonie, mężowi to inwestycja w wychowanie naszych dzieci. Dzieci uczą się przez naśladownictwo. Kopiują nasze zachowania, powielają reakcje. Oddają nam to, co od nas otrzymują. Dlatego tak ważny jest szacunek okazywany dziecku od pierwszego dnia życia, a nawet wcześniej – od samego poczęcia. To, że małe dziecko jeszcze wielu rzeczy nie rozumie i wymaga nieustannej opieki, nie umniejsza w żaden sposób jego godności. Coraz częściej rozumiemy potrzebę okazywania dziecku szacunku, jednak mogą w nas lub w naszych bliskich tkwić jeszcze naleciałości z czasów, gdy dziecko nie było traktowane jako pełnowartościowy człowiek. Okłamywanie dziecka, straszenie, naruszanie jego granic cielesnych i psychicznych, manifestowanie swojej siły – to tylko niektóre z niechlubnych zachowań dorosłych wobec najmłodszych. Takie zachowania godzą bezpośrednio w kształtujące się w dziecku poczucie własnej wartości i mają wpływ na jego dalsze życie. Traktujmy nasze pociechy z szacunkiem, a one będą uczyły się od nas, jak szanować siebie i innych ludzi. Słowo „przepraszam” wypowiedziane w kierunku już bardzo małego dziecka ma głęboki sens. Nie bójmy się przepraszać dzieci, to nie umniejszy w żaden sposób naszego autorytetu, a wręcz przeciwnie, będzie jedną ze składowych, które go podbudują. Dzieci nie potrzebują nieomylnych rodziców, lecz rodziców autentycznych i okazujących im szacunek.

otwarcie na zgodę

A co z przyjmowaniem przeprosin? Czasem nie jest to proste. Ważna jest tu nasza wewnętrzna postawa i otwartość na poszukiwanie winy także w sobie. Rzadko bywa tak, że tylko jedna strona odpowiada za powstały konflikt. Zazwyczaj każda ze stron zrobiła coś, co do niego doprowadziło. Nie obciążajmy więc całą odpowiedzialnością osoby przepraszającej. W ten sposób tylko zatuszujemy to, co trudne, nie sięgając tak naprawdę do istoty nieporozumienia. Istnieje pokusa, by w sytuacji, gdy ktoś nas przeprasza, ustawić się mentalnie ponad nim. On zawinił, on musi naprawić szkodę. Przyjmujemy role sędziego, mentora, policjanta, wymierzając karę. Nie tędy droga. Współpracujmy, nie oceniajmy.

bądźmy razem, nie ponad

Jak przyjmować przeprosiny od dzieci? Przede wszystkim nie powinniśmy naszych dzieci przymuszać do przepraszania. Wymuszanie odniesie przeciwny skutek od zamierzonego, nawet jeśli usłyszymy magiczne słowo „przepraszam”. Chodzi bowiem nie tyle o wypowiedziane słowo, co wewnętrzną gotowość małego człowieka do uznania swojego błędu i chęć poprawy. Dlatego przeprosiny powinny wyjść od samego dziecka. To prawda, że możemy dziecku podpowiedzieć takie zachowanie w niektórych sytuacjach, ale zawsze powinniśmy dać mu wolność wyboru. Gdy dziecko przeprasza, poświęćmy czas na bycie razem, przytulenie, ciepłe słowa. Pokażmy, że jego postawa ma dla nas duże znaczenie. Porozmawiajmy o trudnej sytuacji, która miała miejsce. Dziecko, jak każdy z nas, przepraszając, zrzuca z siebie pewien balast, a jego emocje domagają się zaopiekowania. Czas po słowie „przepraszam” to często czas wytchnienia dla wszystkich domowników, wspólnego świętowania i zbierania siły na… następne domowe starcie.

 

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *