Pomidorowa obowiązkowo z ryżem

 

Kasanag to w filipińskim języku visaya określenie pierwszego promienia słońca, który wyłania się z ciemności nocy. To także nazwa fundacji, która pomaga odzyskać spokój i szczęście młodym Filipinkom wykorzystanym seksualnie przez osoby z rodziny czy sąsiedztwa. Obecnie w Domu Kasanag Daughters Foundation mieszka i pracuje Karolina Mankiewicz, świecka misjonarka na Filipinach, z którą rozmawia Kinga Rybarczyk z Sekretariatu Misji Zagranicznych Księży Sercanów w Lublinie.

Od października jesteś na Filipinach. Pracujesz w przedszkolu w Opol, mieszkasz w domu Kasanag Daughters Foundation. Czym zajmuje się Fundacja? Jak wygląda plan dnia w tym Sercańskim Domu dla Dziewcząt?

Fundacja pomaga dziewczynkom wykorzystywanym seksualnie. Są w wieku od 8 do 17 lat. Dom obecnie zamieszkują 24 wychowanki. Celem Kasanag Daughters Foundation jest doprowadzenie w ciągu 5 lat do uzdrowienia wewnętrznego podopiecznych, do przebaczenia i powrotu do rodziny, jeżeli jest on możliwy i bezpieczny. Dziewczynki każdy dzień zaczynają od wspólnej modlitwy w kaplicy. Później jedzą razem śniadanie i przychodzi czas na wypełnienie porannych obowiązków przed szkołą. Każda z nich ma przydzielone zadania. Z moich obserwacji wynika, że są bardzo samodzielne i razem dbają o swój nowy dom. Po powrocie ze szkoły jedzą przekąski, mają chwilę wolnego czasu, często wykorzystują go na popołudniowe porządki lub pranie. Później jest różaniec i wspólna kolacja.

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po przeprowadzce? Skąd czerpałaś odwagę do tego, by zostawić wszystko i zostać świecką misjonarką?

Dziewczynki bardzo radośnie mnie przywitały. Dom jest duży, bardzo zadbany i czysty. Początkowo mieszały się we mnie uczucia ekscytacji i strachu, jak to będzie. Nagle zostałam przecież sama w obcym miejscu, tysiące kilometrów od domu i rodziny. Dzisiaj już dom nie jest mi obcy i wszystko zdaje się bardziej przyjazne. Mam swój pokój, znam każde pomieszczenie… Pamiętam, jak przed wyjazdem z Polski jedna koleżanka powiedziała mi, że będę na Filipinach robić proste rzeczy, może i te same co w Polsce w pracy. Z tą różnicą, że już tylko dla Boga. Niektórzy pytają o mnie, inni mówią: „Niesamowite, że zostawiłaś wszystko i zrobiłaś to dla Jezusa”. Ale zrobiłam to tylko Jego siłą.

A jak wyglądają Twoje relacje z podopiecznymi Fundacji? Co razem robicie?

Już na początku mojego przyjazdu dziewczynki zostały pod moją opieką na czas weekendu, z powodu rekolekcji pań opiekunek. Miałam więc dłuższą chwilę, aby się z nimi zintegrować. Wspólne zabawy, śpiewy, film i smażenie naleśników. Dziewczyny są bardzo spragnione opieki i uwagi. Prowadzę z nimi zajęcia w języku angielskim, przed Bożym Narodzeniem przygotowywałyśmy wspólnie przedstawienie wigilijne. Ich dzień jest po brzegi wypełniony różnymi zajęciami, żeby nie zadręczały się myśleniem o tym, co działo się w ich życiu. Zawsze też są w grupie, razem się bawią, spędzają wolny czas. Są też momenty, kiedy jest im trudniej. Wtedy szukają ciszy i samotności. W pełni otwierają się na rozmowach z psychologiem, który odwiedza je w domu.

Celem Kasanag Daughters Foundation jest pomoc młodym Filipinkom w uporaniu się z traumą seksualnego wykorzystywania i zwycięskim wejściu w dorosłość. Czy, Twoim zdaniem, Dom spełnia tę rolę?

Panie opiekunki robią wszystko, aby tak było, aby po pobycie tutaj dziewczynki wróciły do życia silniejsze. Przede wszystkim odbudowuje się ich szacunek do samych siebie, poczucie wartości i godności, świadomość własnego piękna i niepowtarzalności. Dużo czasu poświęca się tu na wspólne rozmowy i dyskusje. Opiekunowie dbają, by dziewczynkom niczego nie brakowało, by nie czuły się gorsze i nie odrzucały swojej kobiecości. Można powiedzieć, że na co dzień jest z nimi Pan Bóg. Zaczynają i kończą dzień rozmową z Nim. Pamiętam, jak zostałam z nimi i jak chętnie śpiewały wtedy religijne piosenki. Większość dziewczynek poznaje Boga dopiero w Domu Kasanag Daughters Foundation, ponieważ wiary nie wyniosły ze swojego rodzinnego domu.

W ciągu dnia uczysz angielskiego w przedszkolu, ale wieczorami w Domu Fundacji Kasanag też nie próżnujesz. Słyszałam, że przygotowujesz dla dziewczyn polskie potrawy. Jak im smakują?

To zależy od sił i planu dnia. Owszem, zdarzyło mi się przygotować naleśniki, placki ziemniaczane i zupę pomidorową. Wszystko smakowało, dziewczyny lubią próbować nowych smaków. Zwłaszcza gdy w nieznanej potrawie pojawia się rodzimy ryż, jak w przypadku pomidorowej.

Jak wyglądają Twoje popołudnia po pracy?

Po pracy mam chwile wytchnienia. Polski organizm potrzebuje jednak regeneracji i odpoczynku od prażącego filipińskiego słońca. Później zajęcia językowe i zabawy z najmłodszymi, a następnie, jak to nazywam, mój „czas duchowy” – Msza Święta i adoracja w pobliskim kościele. To jest źródło mojej codziennej siły.

Wraz ze znajomymi i rodziną z Polski przygotowywałaś dziewczynom paczki na Boże Narodzenie. Czego najbardziej potrzebowały?

Im mniej ktoś posiada, tym mniej wymyślnych rzeczy potrzebuje, aby mogły sprawić mu radość. Pamiętam, jak cieszyły się z lizaków z Polski czy gumy Mamby. Tak więc słodycze i przedmioty do gry: piłki, skakanki, paletki. Dziewczynki lubią spędzać czas na świeżym powietrzu, dlatego w paczkach znalazły się rzeczy do wspólnej zabawy dla nich.

Zanim wyjechałaś na Filipiny, wytrwale zbierałaś srebro, sprzedawałaś krzyżyki i wielokrotnie przekazywałaś spore sumy na wsparcie misji sercańskich. Jak teraz, z innej już zupełnie perspektywy, postrzegasz pomoc materialną przekazywaną Filipińczykom?

Moje zaangażowanie w misje wypływało gdzieś „ze środka”. Pamiętam, że kiedyś dostałam od ks. Piotra Chmieleckiego zdjęcie domu, który powstał dzięki zbiórkom. Pomyślałam wtedy, że tego nigdy nie będzie się żałować. Teraz widzę to na własne oczy: te wszystkie zbiórki, przelewy to realne osoby, rodziny, domy. Pomoc każdego pojedynczego darczyńcy jest bezcenna i gdzieś tysiące kilometrów poza naszym krajem zmienia czyjeś życie. Pozwala uwierzyć w ludzkie dobro i daje siłę, by iść dalej.

 

Autor: Kinga Rybarczyk

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *