Po ucieczce z Donbasu

Był lipiec 2014 roku. Wiktoria Charczenko i Irena Sluszczyńska, Polki mieszkające na wschodzie Ukrainy, wraz z najbliższymi przyjechały na Pielgrzymkę Rodzin do Kalwarii Zebrzydowskiej. Po kilku dniach dotarła do nich wiadomość, że nie mają do czego wracać, bo w ich mieście wybuchły walki.

Od tego czasu minęły trzy lata. Do Doniecka nie wróciły. Były zdane wyłącznie na siebie, mając przy sobie jedynie dokumenty, trochę pieniędzy i bagaże, które wzięły na pielgrzymkę.

„Musiałyśmy przystosować się do nowych realiów i zbudować życie od zera, bez żadnej pomocy ze strony rządu. Byłyśmy w sytuacji gorszej niż uchodźcy z Bliskiego Wschodu, bo nie spodziewałyśmy się, że nie wrócimy na Ukrainę” – wspomina Wiktoria Charczenko.

Po tygodniach tułaczki w końcu znalazły dach nad głową, lecz wciąż niepewny – żyją w wynajmowanych mieszkaniach w Warszawie i Krakowie. Marzy im się własny dom, który już w zasadzie jest, ale jakby go jeszcze nie było.

moc telewizji

W grudniu 2014 roku mieszkaniec Krzywaczki Jerzy Kozek, dziś wiceprezes Fundacji Pomoc Polakom Donbasu, zobaczył, jak w telewizji o swojej sytuacji opowiadała Wiktoria Charczenko. Razem z ks. Grzegorzem Rapą i prezesem Fundacji „Wolność i Demokracja” apelowała wtedy o pomoc dla Polaków, którzy uciekli ze swoich domów na wschodniej Ukrainie przed działaniami zbrojnymi.

„Po kilku dniach przypomniałem sobie o budynku w Krzywaczce, w którym dawniej było przedszkole. Pomyślałem, że po remoncie te rodziny mogłyby w nim znaleźć swój kąt” – opowiada pan Kozek.

Pomysłem podzielił się z ks. Zbigniewem Drobnym, proboszczem parafii w Krzywaczce, który z kolei przekonał sołtysa i burmistrza, żeby niszczejący budynek przekazać w dobre ręce. W lutym 2015 roku na zebraniu wiejskim jednogłośnie uznano, że dom zostanie przekazany potrzebującym rodzinom. Następnie projekt trafił do gminy, która uchwałą zdecydowała o sprzedaży obiektu utworzonej specjalnie w tym celu Fundacji Pomoc Polakom Donbasu. Akt notarialny podpisano w styczniu 2017 roku, a prace ruszyły dwa miesiące później.

„urojona” wojna

Budynek w Krzywaczce już od około pięciu lat stał pusty i niszczał. Teraz zyska nowe życie, dając schronienie pięciu rodzinom – w sumie 19 Polakom – katolikom mieszkającym dotąd na Ukrainie. Wstawione nowe okna pokazują, że prace ruszyły, ale we wnętrzu widać, że wciąż nikt tu nie mieszka. Do tej pory udało się postawić ścianki działowe, zrobić wylewkę, instalację elektryczną i podłączyć kanalizację. Prace jednak ustały, kiedy skończyły się pieniądze.

Rodziny zdane są więc na łaskę ludzi dobrej woli. Nie mogą liczyć na jakiekolwiek formalne dotacje – choćby na zakup pieca. Żaden bank nie udzieli też pożyczki osobom bez historii kredytowej (wszystkie dokumenty zostały w Donbasie i zaginęły). Wydawało się, że przez moment zapaliło się światełko nadziei, kiedy premier wydała zarządzenie o dotacjach dla repatriantów – 25 tys. zł na rodzinę i 6 tys. zł na członka rodziny. „Z tymi pieniędzmi remont poszedłby o wiele szybciej” – przyznaje Jerzy Kozek.

I choć konflikt zbrojny na wschodzie Ukrainy trwa nieprzerwanie od 26 maja 2014 roku, każdego dnia przynosząc następne ofiary, to oficjalnie wojny w tym kraju nie ma. A skoro jej nie ma, to nie może być też mowy o przyznaniu rodzinom statusu repatrianta czy choćby uchodźcy, a co za tym idzie – nie ma szans na zyskanie rządowych pieniędzy.

„Mogliśmy liczyć tylko na pomoc przyjacielską znajomych księży i dobre relacje, które udało nam się zbudować jeszcze zanim wybuchła wojna. Nie interesował się nami rząd. Jako Polacy przyjechaliśmy do Polski, czyli do siebie do domu. Ponadto jako katolicy powinniśmy się czuć tutaj podwójnie jak u siebie, a okazało się, że właśnie dla nas nie ma tu miejsca. To jest bardzo bolesne doświadczenie” – opowiada Wiktoria.

Boża interwencja

Dziś już większość z tych rodzin ma obywatelstwo polskie i odkłada każdy grosz na remont swojego nowego domu. Wiktoria i jej siostra Irena ukończyły Akademię Muzyczną w Doniecku i nie chcąc siedzieć bezczynnie, powołały zespół muzyczny. Śpiewają, grają i modlą się na Mszach Świętych, a po nich kwestują. „Gdybyśmy liczyli jedynie na te zbiórki, remont trwałby pewnie trzy lata” – przyznaje smutno wiceprezes fundacji.

Okazuje się, że swoim poświęceniem pomagają im też inni, a wśród nich pani Helena, która na co dzień mieszka w Warszawie, czy Sergiusz dojeżdżający na występy z Krynicy-Zdroju. „Brakuje mi słów, kiedy widzę tę solidarność i bezinteresowną pomoc. Serce rośnie!” – mówi ze wzruszeniem pan Jerzy.

Dwie rodziny pozostają jednak wciąż na Ukrainie, tocząc z urzędnikami potyczki o europejski paszport. „Oni chcieli zamieszkać w naszych okolicach już w sierpniu 2017 roku, żeby ich dzieci po wakacjach poszły do naszej szkoły, ale bez paszportu to jest niemożliwe” – wyjaśnia wiceprezes.

Mieszkańcy Krzywaczki nie mogą doczekać się nowych sąsiadów i są pewni, że ze zderzenia tych dwóch kultur z pewnością wyniknie coś dobrego. Jerzy Kozek jest z kolei przekonany, że to Matka Boża opiekowała się pielgrzymami i poprowadziła ich do Kalwarii właśnie w tym czasie, kiedy na Ukrainie ludzie tracili wszystko. „Ta ich pielgrzymka trwa do dzisiaj, ale jestem pewien, że w ten sposób Maryja ochroniła ich przed tym, co mogłoby ich spotkać, gdyby zostali w domu. Nie ma na to innego wytłumaczenia” – przekonuje.

Bożą opiekę dostrzegają również oni sami. „Kiedy dziś myślę o tym, co się stało, widzę, że Pan Bóg miał dla nas taki plan, a Matka Boża nieustannie nad nami czuwa. Cała ta nasza tułaczka po Polsce to czas małych cudów” – zapewnia Wiktoria.

kropla w morzu potrzeb

Do tej pory w remont budynku zainwestowano ok. 80 tys. zł. Jednak to wciąż nie wystarczy. Aby spełniło się marzenie naszych rodaków z Ukrainy wciąż potrzeba jeszcze ok. 300 tys. zł. Pomóc można nie tylko wpłacając pieniądze, ale również ofiarowując niezbędne do remontu materiały budowlane i wykończeniowe. Datki można wpłacać na konto Fundacji Pomoc Polakom Donbasu. Szczegóły znajdują się na stronie: polacydonbasu.org.pl.

 

Fundacja Pomoc Polakom Donbasu

Nr konta: 45 1240 6074 1111 0010 6836 5388

KRS: 0000621280

polacydonbasu.org.pl

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *