Pieniądze w „misyjnym” Kościele

Mam nadzieję, że nikomu się za bardzo nie narażę, kiedy stwierdzę, że Kościół katolicki jest instytucją bogatą w tym sensie, że obraca bardzo dużymi pieniędzmi. Wynika to z dość prostej kalkulacji. Do Kościoła przynależy obecnie ok. 1,3 mld wiernych. Wystarczy, że, traktując sprawę statystycznie, każdy z nich na niedzielną tacę ofiaruje złotówkę. Nie trudno więc policzyć, jakimi pieniędzmi dysponuje ta wspólnota.

 

dlaczego Kościół „jest bogaty” i co na to Jezus?

Pieniądze w Kościele katolickim zawsze budzą wielkie emocje. W związku z tym pewne napięcie pomiędzy tym, co nadprzyrodzone, a tym, co potrzebne do ziemskiej egzystencji, nieustannie utrzymuje się na wysokim poziomie. Kościół „jest bogaty”, bowiem przynależy do niego ponad miliard ludzi, którzy składają się na jego wspólny majątek, o który też zresztą sami później dbają. To, co widzimy w całym Kościele, można zaobserwować w pigułce na przykładzie zakonów czy zgromadzeń zakonnych, gdzie wielkość posiadanych dóbr bierze się z… ubóstwa. Sam przyznam, że to wielki paradoks. To właśnie jednak ślub ubóstwa zobowiązuje zakonników do oddawania wszystkich dochodów przełożonym.

A co na to Jezus? Czy był On socjalistą, który nie miał nic i żył „z dnia na dzień”? Czytając Ewangelię, trudno zgodzić się z powyższym zdaniem. Dlaczego? Chociażby dlatego, że w grupie Jego najbliższych współpracowników – apostołów – był również taki, który pełnił funkcję skarbnika, przechowywał pieniądze. Zatem musiały być one jakoś dla wspólnoty zdobywane i również wydawane na codzienne potrzeby, np. jedzenie. Nie co dzień Jezus rozmnażał przecież chleb… Z pewnością pieniądze posiadane przez Niego i Jego grupę były też rozdawane, ofiarowywane biednym. Upewnia nas w tym Ewangelia wg św. Jana w opisie ostatniej wieczerzy: „Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc” (J 13,29-30).

Jezus nie pozostawia jednak złudzenia, jaki stosunek do pieniędzy powinni mieć Jego uczniowie, a szczególnie misjonarze. Swoje przesłanie zawiera w mowie misyjnej: „Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Idźcie i głoście: ‘Bliskie już jest królestwo niebieskie’. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy»” (Mt 10,7-10). Przesłanie Jezusa jest bardzo jasne. Zbyt wiele majątku może spowodować to, że misjonarz nie wypełni dobrze swojego zadania. Ubóstwo głosiciela Ewangelii ma również wymiar praktyczny, bo jeżeli wszystkie rzeczy potrzebne do dobrego funkcjonowania posiada on tylko w jednej sztuce, to całą energię i czas poświęci na głoszenie królestwa Bożego.

pieniądze w służbie misji

Posiadanie pieniędzy nie jest oczywiście konieczne do prowadzenia działalności misyjnej Kościoła. Chociaż nie są one niezbędne, to jednak bardzo pomocne w jego misji. Sprawa ma się tutaj podobnie jak z powiedzeniem: „Pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy już tak”. Myślenie o pieniądzach dla misji jest poniekąd związane z naszą wiedzą o świecie, czy raczej jej ograniczonością. Doświadczałem tego nie tak dawno temu podczas formacji w seminarium. Przekonałem się wówczas, że np. wielu Niemców nie ma zbyt dużej wiedzy o gospodarczym rozwoju Polski. Tak interpretowałem bowiem fakt przesyłania nam stamtąd paczek zawierających margarynę czy proszek do prania przesypany do plastikowej siatki. Myślę, że i my wyobrażamy sobie Azję czy Afrykę nierzadko w kategoriach, że „tam nic nie ma”. Zapewne wielu z nas bardzo by się zdziwiło, gdyby miało okazję odbyć daleką podróż…. Tym, co różni zasadniczo Europę od „świata misyjnego”, jest przede wszystkim bezpieczeństwo socjalne. Kraje misyjne to miejsca olbrzymich różnic materialnych, a w związku z tym i poziomów życia ich mieszkańców. Największe wrażenie zrobiła na mnie w tym względzie Brazylia, a zwłaszcza Rio de Janeiro, gdzie okolice plaży Copacabana kipią z przepychu i bogactwa, a 10 minut drogi dalej miejskim autobusem widać już dziesiątki, setki ludzi leżących na ulicach, a w oddali olbrzymie dzielnice biedy – fawele. Podobnie jest na Filipinach. Bogacze mieszkają w Subdivision, czyli w wydzielonych dzielnicach ze strażnikiem przy bramie, a naprzeciwko biegają po ulicach nagie dzieci, których rodzice nie mają pieniędzy na zakup choćby bielizny. Misjonarze są w tych krajach osobami, które w imię miłości bliźniego i sprawiedliwości starają się przywracać godność tym, którzy z powodu biedy ją zagubili. Są oni również „tubą Boga”, wołającą do bogatych, aby podzieli się swoimi dobrami z tymi, którzy nie poradzili sobie w życiu tak dobrze. Na gorliwość głoszenia Ewangelii pieniądze nie mają wpływu, ponieważ ofiarowane misjonarzom nie wpływają do nich jednak bezpośrednio. Na ich utrzymanie składa dary nawet najbiedniejsza parafia. Jeżeli nie są to pieniądze, to przynajmniej dobra rzeczowe, jak żywność. Zbieranie finansów dla misji jest właściwie bardziej moją, naszą potrzebą, dar ubogaca bowiem bardziej obdarowującego niż obdarowanego.

pomoc bez pieniędzy

Nie byłbym oczywiście sobą, gdybym na koniec nie przypomniał, że sercański Sekretariat Misji Zagranicznych zorganizował na rzecz pomocy najuboższym w różnych zakątkach świata „pomoc bez pieniędzy”, która kryje się pod nazwą Zbieramto. Zbieramy zatem różnego rodzaju „śmieci”, które zamienimy na pieniądze, przeznaczane później na pomoc misjonarzom i ich podopiecznym. Wśród rzeczy, które staramy się pozyskiwać, są m.in.: zniszczona srebrna i złota biżuteria, stare telefony komórkowe i komputery, pieniądze z całego świata – bez różnicy, czy używane, czy wycofane już z obiegu. We współpracy z parafiami gromadzimy z kolei: makulaturę, elektrośmieci, złom stalowy, plastikowe zakrętki. Przez pięć lat Darczyńcy misyjni przekazali setki kilogramów metali szlachetnych i telefonów oraz tony papieru i elektrośmieci, a także złomu. Zaowocowało to kwotą prawie miliona złotych przekazaną misjonarzom, ale również powstaniem prawdziwej sieci dobra w Polsce. I ta „wartość dodana” motywuje szczególnie, aby każdego dnia zabiegać o pieniądze na pomoc misjonarzom.

ks. Piotr Chmielecki SCJ

Autor: ks. Piotr Chmielecki SCJ

Po maturze wstąpiłem do Zgromadzenia Księży Sercanów. W 2009 r. przyjąłem święcenie kapłańskie, a następnie pracowałem jako wikariusz w parafii NSPJ w Krakowie. Obecnie jestem fundraiserem („zbieraczem” relacji i pieniędzy) w Sekretariacie Misji Zagranicznych Księży Sercanów; pomysłodawcą zbieramto.pl | dla misji i środowiska. Notorycznie poszukuję srebrnego złomu i elektrośmieci ;). „Po pracy” głoszę rekolekcje, bloguje, podróżuję, gram w piłkę - nawet z drobnymi sukcesami, np. wicemistrzostwo Polski księży w halowej piłce nożnej (drużyna z diecezji lubelskiej).

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *