Papież w oryginale

 

Franciszek udzielił czterech wywiadów. Opublikował na łamach lewicowej gazety list do dziennikarza-ateisty. Aktywnie obecny jest na Twitterze, a jego improwizowane homilie biją wszelkie rekordy popularności. Proste słowa i wymowne gesty sprawiły, że chcąc nie chcąc, papież stał się gwiazdą mediów.

Papieskie „dobry wieczór” w dniu wyboru na Stolicę Piotrową i proste pochylenie głowy z prośbą o modlitwę w swej intencji sprawiły, że zamarli nie tylko dziennikarze, ale i ludzie śledzący to wydarzenie dzięki telewizji, Internetowi i mediom społecznościowym w najdalszych zakątkach świata. Powiało nowym. Żadne wydarzenie na świecie nie miało dotąd tak globalnej oglądalności. Na konklawe akredytowało się w Watykanie ponad 5600 dziennikarzy, niewiele więcej było tylko na pogrzebie Jana Pawła II. I to właśnie w czasie spotkania z dziennikarzami papież sam dał im newsa… wyjawiając tajemnicę swego imienia. „Ludzi mediów oczarował swoją prostotą, tym, że był sobą, nikogo nie próbował naśladować, a przede wszystkim nie próbował sobie kupić dziennikarzy choćby jakimś żartem” – mówił po spotkaniu Piotr Kraśko.

gwiazda Internetu

Odnosi się wrażenie, że od wyboru kard. Jorge Mario Bergoglio upłynęło bardzo dużo czasu. „Wydaje się, że minęło już kilka lat, bo ilość, jakość i intensywność gestów i słów papieża są takie, że ma się wrażenie obserwowania prawdziwie epokowej zmiany oblicza Kościoła” – podkreśla chilijski watykanista Luis Badilla Morales. Jak wskazuje, szczególnie widoczne jest współbrzmienie między Ojcem Świętym i Internetem, czego świadectwem jest prawie 10 mln osób śledzących jego wpisy na Twitterze. „O tym, że papieskie wpisy «trafiają», świadczy fakt, że ludzie obecni na tym portalu społecznościowym przekazują je dalej, dzieląc się nimi ze swymi przyjaciółmi, a dzielimy się tym, co jest dla nas ważne” – mówi abp Claudio Maria Celli kierujący Papieską Radą ds. Środków Społecznego Przekazu. W praktyce oznacza to, że papieskie tweety trafiają do co najmniej 60 mln osób. Do tego należy doliczyć rosnącą popularność istniejącej w kilku językach watykańskiej strony www.news.va – średnio ponad 10 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. Papieskich stron w różnych językach jest zresztą wiele na całym świecie. Ogromnym sukcesem cieszy się też polski profil Franciszka otwarty kilka minut po jego wyborze na www.facebook.com/papiezfranciszek. Papieskie tweety to perełki będące głównie komentarzami do Ewangelii. Szczególną intensywność wpisów Franciszka odnotowano w czasie grożącego globalną wojną kryzysu w Syrii, gdy nawet cztery razy dziennie nawoływał on do modlitwy o pokój i do wejścia na drogę dialogu, a nie siły.

Mimo swego wieku papież doskonale zdaje sobie sprawę z roli, jaką w ewangelizacji odgrywa właśnie sieć. Dla wielu ludzi cyfrowy świat jest tak samo ważny jak ten realny i to jedyna okazja, aby Kościół mógł do nich dotrzeć. „Katolicy mają świadomość, że Internet jest narzędziem przekazywania wiary, z którego nie można zrezygnować” – pisze Franciszek w przesłaniu na 47. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, poświęcony głównie serwisom społecznościowym. Co miesiąc 55 mln ludzi na świecie wpisuje do wyszukiwarki internetowej słowo „Bóg”, a 37 mln „Kościół” – podaje Google.

papież codziennego życia

W pierwszych miesiącach pontyfikatu byliśmy zasypywani anegdotkami o papieżu. Oczywiście można na nie patrzeć krytycznie przez pryzmat spłycającej przekaz sensacji, ale także jak na gesty ukazujące po prostu normalność: przejazd autobusem z kolegami kardynałami po zakończeniu konklawe, zapłacenie swego rachunku hotelowego czy telefon do sprzedawcy gazet w Buenos Aires, by odwołać swe zamówienie. Franciszek pokazuje, że Ojciec Święty, tak jak każdy, musi żyć swym chrześcijańskim powołaniem w codziennym życiu. „Franciszek naśladuje w tym św. Teresę z Lisieux, jedną ze swoich ulubionych świętych, która mówiła, że trzeba «robić zwyczajne rzeczy w nadzwyczajny sposób»” – napisał, komentując pół roku pontyfikatu, brytyjski tygodnik „Catholic Herald”. To w dużej mierze jest przesłaniem tego pontyfikatu. Franciszek stawia przed nami codzienne wyzwanie wyrastania ponad własną przeciętność i bycia prawdziwymi chrześcijanami tam, gdzie żyjemy, i wobec tych, których spotykamy.

Gdyby Franciszek następował bezpośrednio po Janie Pawle II, śmiem przypuszczać, że nie budziłby tak wielkiej sensacji. Przecież papież Polak też pisał listy, spotykał się z przyjaciółmi, wymykał w góry na narty, a przez jego apartament w Pałacu Apostolskim przewijało się pewno nie mniej ludzi niż obecnie przez Dom św. Marty. Jednak postępująca choroba Jana Pawła II, która na końcu odebrała mu nie tylko możliwość poruszania się, ale przede wszystkim dar słowa, a następnie ośmioletni pontyfikat Benedykta XVI sprawiły, że te wspomnienia uległy zatarciu. Co więcej, wyrosło pokolenie (także dziennikarzy), które tego po prostu nie przeżyło, stąd tak wielka nowość Franciszkowego pontyfikatu, każdego jego gestu i słowa.

efekt Franciszka

Zachwyt mediów nad papieżem nie idzie niestety w parze z rzetelnością dziennikarską. Franciszka znamy głównie z prasowych komentarzy, a warto by sięgnąć do oryginału. I nie chodzi mi tu bynajmniej o język przekazu (choć warto, by pojawiało się więcej całościowych tłumaczeń dla tych, co włoskiego nie znają), ale o kontekst, w którym powinniśmy papieża czytać i słuchać: to kontekst Kościoła. Gdy robimy to przeciw Kościołowi, jak powszechnie czynią to mainstreamowe media w Polsce, mija się to nie tylko z sensem, ale i prawdą. Choć wielu interpretatorom Franciszka będzie w to trudno uwierzyć, jego nowość polega nie na zmianie nauki Kościoła i treści tego, co przekazuje, ale na osobistym stylu przekazu. Trudno to zrozumieć nie tylko wrogom Kościoła, ale i wielu pobożnym katolikom, którzy są tak zatroskani o „czystość” doktryny, że tłumaczą papieża na „język bardziej katolicki”.

Swoistym fenomenem medialnym są improwizowane homilie wygłaszane przez papieża podczas porannych Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty. Te proste treści biją wszelkie możliwe rekordy popularności. Podczas gdy spece od teologii i prawa kanonicznego dyskutują, czy są one, czy też nie oficjalnym papieskim nauczaniem, proste słowa trafiają do serc i je przemieniają. Radio Watykańskie z różnych stron świata dostaje prośby w różnych językach, brzmiące praktycznie tak samo: chcemy jak najwięcej słuchać Franciszka. Ewangelia przełożona na język gestów, język bliskości i prostoty trafia do serc i je przemienia. Włoscy księża nazywają to efektem Franciszka: ludzie mniejszym łukiem omijają parafialny kościół, po latach wracają do konfesjonału i odkrywają na nowo Eucharystię, zaczynają się modlić, czuć odpowiedzialnymi za swą parafialną wspólnotę… I to nie tylko w Italii. Gwałtownie wzrosła liczba osób przystępujących do spowiedzi choćby w Anglii i Walii. Do konfesjonałów przychodzą zarówno ludzie młodzi, jak i starsi, którzy nie korzystali z sakramentu pojednania nawet przez kilkadziesiąt lat. Tamtejsi kapłani szacują, że wiernych przystępujących do spowiedzi może być nawet o dwie trzecie więcej niż w poprzednich latach. Z Franciszkiem odkrywamy Jezusa i odkurzamy swe wyobrażenia o Kościele, jakby na nowo odnajdując w nim swoje miejsce.

Przez komercyjne media, które niestety mają wielką siłę rażenia, jest to traktowane jako kolejny „fenomen”. Całe szczęście zwykli ludzie niekoniecznie chcą słuchać tego, co jest im serwowane. Stąd plac św. Piotra dosłownie pęka w szwach. Prefektura Domu Papieskiego zaznacza, że w pierwszych 14 audiencjach bł. Jana Pawła II wzięło udział 285 000 wiernych, Benedykta XVI – 284 000, zaś Franciszka – 825 000. Trudno się temu dziwić, spotkania z pielgrzymami po audiencji środowej trwają dłużej niż zasadnicza część audiencji z modlitwą i katechezą włącznie. Przesłanie papieża dociera. I jest tym mocniejsze, że on sam niczego nie wymyśla. W swej prostocie po prostu głosi. A to prowadzi do Spotkania.

Beata Zajączkowska

Autor: Beata Zajączkowska

Dziennikarka Radia Watykańskiego, publicystka Gościa Niedzielnego. Współpracująca z portalami Wiara.pl i Stacja7.pl oraz Misyjnymi Drogami i Pastores. Pracując w sercu chrześcijaństwa u boku już trzeciego papieża fascynuje się odkrywaniem bogatej mozaiki Kościoła powszechnego. Zakochana po uszy w Afryce, gdzie kiedy tylko może ucieka. Czarny Ląd to dla niej bijące serce Kościoła, a przede wszystkim ląd gdzie ludzie relacje mają jeszcze znaczenie. Teren gdzie mimo nędzy, wojen i prześladowań można się uczyć radości życia i mocy wiary.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *