Oswojony smok

Single z wyboru czy z konieczności? Wiecznie odkładający plany o związku, własnej rodzinie, dzieciach. Tracący nadzieję. Zamykający się coraz bardziej we własnej skorupie rozczarowań. Z biegiem czasu zaczynają udawać, że życie w pojedynkę jest dla nich okej. Jednak w głębi serca nadal tli się tęsknota za tą szczególną relacją, w której dwoje do siebie należy. Budzący się z coraz większą mocą instynkt macierzyński czy ojcowski jeszcze bardziej pogłębia tę tęsknotę. Dziecięce marzenia o miłości aż po grób domagają się spełnienia.

trwanie w zawieszeniu

Dla jednych życie w pojedynkę jest powołaniem, dla innych – więzieniem. Są osoby, które świadomie, w zgodzie ze sobą i Bożym natchnieniem podejmują decyzję o niezakładaniu rodziny, co jednak nie oznacza dla nich zamknięcia w czterech ścianach. Takie osoby odnajdują swoją ścieżkę służenia innym w Kościele i świecie. Borykają się z większymi i mniejszymi problemami, ale są spełnione, odnalazły bowiem swoje miejsce i sens codziennie podejmowanego trudu.

Jest też druga grupa osób żyjących samotnie – to czekający na zmianę. Zmianą zaś ma być odnalezienie drugiej połówki. Takie osoby żyją bardziej marzeniami o tym, co będzie, odbierając jednocześnie znaczenie temu, co przydarza się im tu i teraz. Wraz z upływem czasu w miejscu marzeń zaczyna rozrastać się rozczarowanie. Często towarzyszy mu silne przekonanie o własnej nieatrakcyjności, byciu niewystarczająco dobrym, pięknym, inteligentnym itp. Ile takich osób spotykamy w naszych wspólnotach, miejscach pracy, na uczelniach? Nieszczęśliwe kobiety czekające na tego jedynego. Mężczyźni tracący wiarę, że znajdzie się ta, która zobaczy w nich kogoś więcej niż tylko kolegę, z którym można pożartować czy pójść na piwo. A może, drogi Czytelniku, sam jesteś taką osobą? Czy tak musi być? Czy jesteś skazany na czekanie?

przejmowanie kontroli

W baśniach księżniczki mogą sobie pozwolić na wzdychanie w wysokiej wieży i czekanie aż wyśniony książę, pokonawszy smoka, uratuje je i złoży na ich ustach romantyczny pocałunek. W życiu każdy sam musi podjąć decyzję o zejściu z wieży, by stanąć oko w oko ze smokiem, który nie pozwala nam wyjść poza bezpieczny obszar osobistego komfortu, a co gorsza – stoi na drodze tych, którzy chcieliby się do nas zbliżyć. Można latami czekać na miłość i jednocześnie nie być gotowym na jej przyjęcie. Gdy na horyzoncie pojawi się ktoś interesujący, zamiast wyjść naprzeciwko, można chować się pośpiesznie w wysokiej wieży, pokazując siebie przez pryzmat strzegącego jej smoka. Później zaś wtulać głowę w poduszkę mokrą od łez, bo przecież znowu się nie udało, ktoś odpuścił, nie okazał zainteresowania, nie był wystarczająco zdeterminowany.

Zdeterminowani musimy być my sami. Można powiedzieć, że szczęście mają ci, których miłość znalazła jakby od niechcenia, tak zwyczajnie. Ot, spotkało się dwoje ludzi, zauroczyło, postanowiło być razem i dziś tworzą to, czego pragnęły ich młodzieńcze serca – wspólny dom. Spotkali się i pozwolili sobie na poznanie drugiej osoby, a także na bycie poznanym. Rozszerzyli swoje granice, by ktoś mógł przedostać się przez nie do prawdziwszego obrazu ich samych. Oto recepta – spotkać, poznać, przesunąć (nie usunąć!) granice. Często naiwnie wierzymy, że to wszystko dokona się samo, jakby mimochodem, bez naszego wysiłku. Jeżeli jednak czekasz i czekasz, a to ważne spotkanie nie następuje, to sygnał, że czas na zmianę taktyki działania. Zamień bierność na aktywność. Poddawanie się wydarzeniom na próbę pokierowania nimi. Masz przecież piękne marzenia i pragnienia – o bliskości, intymności, wspólnym budowaniu domu. A takie marzenia domagają się spełnienia.

Kiedy bardzo chcemy coś osiągnąć, np. zdobyć upragnioną pracę, może nam w tym pomóc stworzenie planu działania i realizowanie go. Zapisujemy się więc na dodatkowe kursy, zahaczamy o wolontariat, doskonalimy CV. Wiemy, że to my musimy wykazać się aktywnością. Jak zaplanować znalezienie męża lub żony? Jeżeli od lat obracasz się wciąż w tym samym środowisku i nie znalazłeś w nim dotąd odpowiedniej dla siebie osoby, to może czas, by spróbować bywać także w innych miejscach. Na wydziale teologii, pedagogiki, psychologii przeważnie studiują kobiety, podczas gdy na politechnice mężczyźni wciąż tęsknią za koleżankami. Każdy w swoim świecie – wydział, dom, spotkania ze znajomymi z wydziału. Bez szans na spotkanie. Czasem wystarczy tylko postarać się być w tym samym miejscu i czasie. Pomyśl, gdzie ty mógłbyś spotkać nowych, interesujących ludzi.

ryzyko otwarcia

Spotkać to nie wszystko. Spotkaną osobę należy poznać, być jej ciekawym, mieć czas, by zrozumieć jej sposób bycia, myślenia, życia. Być może dzięki temu zostanie ona twoim nowym przyjacielem, może tylko życzliwym znajomym, a może jednak kimś więcej. Tego nie wiesz i tę niepewność musisz w sobie przetrzymać. Nie można bowiem przelewać na drugą osobę własnych przeogromnych i niespełnionych pragnień. To oddala od nas, żeby nie powiedzieć odstrasza. Spotkać i poznać – na razie tylko tyle. Jakie mamy jeszcze problemy z poznawaniem? To nasze sądy, oceny, błędnie budowane poczucie wyższości. Mamy tendencję do wkładania innych osób w sztucznie utworzone w naszym mózgu szufladki: leń, nieudacznik, wieczny chłopiec, bez ambicji. Ocenianie innych zamyka drogę do ich poznania. Gdy oceniamy, nie słuchamy.

Spotkać i poznać, a kiedy uznamy, że druga osoba zasługuje na to, by pozwolić jej zbliżyć się do nas – dać sobie szansę bycia poznanym. Zaprosić do swojego świata, rozszerzyć granice. Zdobyć się na ryzyko bycia prawdziwym i autentycznym. Razem pogłaskać oswojonego przez nas smoka.

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *