Ojciec Pio – wspomnienia duchowego syna

O zakonniku z San Giovanni Rotondo napisano wiele książek. Gabriele Amorth, dla którego był on ojcem duchowym, wahał się, czy jest sens pisać kolejną biografię. Zdecydował się jednak i dołożył do obrazu świętego sporo cennych spostrzeżeń.

spotkania, które zmieniały życie

Wiele osób kojarzy o. Pio ze spowiedzią. Zapisał się w pamięci jako wielki spowiednik i przewodnik duchowy dla niezliczonych rzesz pielgrzymów przybywających przez długie lata do San Giovanni Rotondo. Gabriele Amorth wspomina, jak wyglądały te spowiedzi. Podkreśla wielki dar rozeznania wnętrza, jaki miał o. Pio. Spowiedzi, rozmowy, listy, kierownictwo duchowe zmieniały życie przychodzących osób. Nawet ci, którzy nie dostawali rozgrzeszenia, nie byli zapomniani. Gorliwa modlitwa ojca sprawiała, że wracali, wcześniej odmieniając swoje życie. Niektórzy odwiedzali wielokrotnie San Giovanni Rotondo, a nawet osiedlali się w pobliżu. Czuli się duchowymi dziećmi o. Pio.

człowiek-modlitwa

Nie można powiedzieć tylko, że modlitwa była ważnym elementem jego życia. Ona wypełniała mu całe życie. Poświęcał tak dużo czasu na modlitwę i posługiwanie w konfesjonale, że po ludzku trudno zrozumieć, skąd brał na to czas, ale czas w tym rozmodleniu płynął jakby inaczej. Mówił: „W księgach szuka się Boga, w modlitwie się Go znajduje”. Ktoś kiedyś powiedział o nim, że to „człowiek-modlitwa”. Ojciec znany był też z odprawiania bardzo długich Mszy. Podczas każdej z nich przeżywał ofiarę Męki Pańskiej. Każda Msza była dla niego agonią, ale zarazem obfitowała w niezwykłe łaski. Wiele osób mówiło, że istotę Mszy Świętej zrozumiało dopiero u o. Pio.

cenny krzyż

Sam również bardzo cierpiał, znosząc to z wielką cierpliwością. Autor wspomina o ogromnych cierpieniach duchowych i fizycznych. Te pierwsze związane były z nieustanną walką z Szatanem o dusze, a także z licznymi przykrościami, które spadały na niego ze strony świata zewnętrznego. Fizycznie cierpiał przez liczne choroby i stygmaty, które towarzyszyły mu przez 50 lat. O cierpieniu mówił: „Wszyscy mają swój krzyż; wszyscy proszą, aby był im odjęty. Ale gdyby wiedzieli, jak jest on cenny, prosiliby o niego”. Nie był jednak obojętny wobec cierpiących, modlił się za nich i stworzył dzieło – Dom Ulgi w Cierpieniu. Ojciec chciał, aby byli tam traktowani jak bracia leczeni przez braci, nie anonimowi pacjenci.

nieustająca obecność

San Giovanni Rotondo zmieniło się bardzo od czasów, kiedy progi niewielkiego kościółka po raz pierwszy przekroczył o. Pio. Dzisiaj nadal przybywają tam tłumy pielgrzymów. Wielu z nich podkreśla, że wciąż czuje obecność świętego. Niektórym się przyśnił, inni poczuli jego obecność, poprzez rozwiązanie jakiegoś problemu, albo wręcz jego zapach. Gabriele Amorth twierdzi również, że wciąż czuje pomoc o. Pio w swojej posłudze egzorcysty. Przez całe życie przecież święty zakonnik walczył z demonem i zawsze go zwyciężał.

Gabriele Amorth, Ojciec Pio. Wiara, cierpienie, miłość

 

Autor: Elżbieta Małasiewicz-Machula

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *