Ofiary, podatek czy państwowe pieniądze? Jak to wygląda w różnych krajach?

Z czego utrzymuje się Kościół? W Niemczech z obowiązkowego podatku, w Brazylii wyłącznie z ofiar od wiernych, a w Belgii niemal za wszystko płaci państwo. Jak wygląda finansowanie Kościoła w innych krajach i czy Polska wyróżnia się na ich tle?

stabilność finansowa i wsparcie państwa

Szczególną pozycję Kościół katolicki zajmuje w Belgii. Państwo jest tutaj zobowiązane do pokrycia pensji i emerytur duchownych ze środków publicznych. Gminy płacą na utrzymanie kościołów, a urzędy większych miast łożą na bardziej okazałe budynki sakralne, np. katedry. Szacuje się, że w tym kraju z pieniędzy podatników na związki wyznaniowe przeznaczanych jest rocznie ponad 400 mln euro, 80 proc. tej kwoty wędruje na konto Kościoła katolickiego.

Cieszy się on wieloma przywilejami nawet w jednym z najbardziej laickich krajów świata, czyli w Czechach. Oprócz dotacji na utrzymanie zabytkowych budynków sakralnych z budżetu państwa pokrywane są także pensje duchownych i świeckich pracowników diecezjalnych, jak i emerytury księży. Ponadto państwo na mocy ustawy zobowiązało się tutaj zwrócić część utraconego mienia kościelnego w czasie komunizmu (o wartości 3 mld euro) i wypłacić 2,5 mld euro odszkodowania. W zamian za tę rekompensatę stopniowo do 2030 roku będzie ono obniżać pensje duchownym.

podatek w miejsce ofiar

W kilku krajach Europy główną formą finansowania związków wyznaniowych jest tzw. podatek kościelny, czyli zazwyczaj obowiązkowa składka na rzecz wybranego wyznania, pobierana za pośrednictwem urzędu skarbowego. W Austrii wynosi on 1,1 proc. podstawy opodatkowania, w Danii zaś 1,5 proc., z tą różnicą, że jedynym beneficjentem jest tutaj wspólnota luterańska, której religia uznawana jest za narodową. Taka forma wsparcia Kościoła obowiązuje także w Finlandii, która jako jedyna nakłada ten podatek również na prywatne przedsiębiorstwa. Korzystają z niego w tym kraju wyłącznie wspólnoty luterańskie i Kościół prawosławny. Podatek kościelny płacą również Norwegowie, Szwajcarzy i Szwedzi. Z kolei w Hiszpanii, Holandii czy we Włoszech wierni mogą za pośrednictwem urzędu odpisać dobrowolnie część podatku dochodowego na wybraną wspólnotę wyznaniową, na zasadach podobnych do przekazywania 1 proc. na organizacje pożytku publicznego w Polsce.

niemiecki fenomen

Z podatku kościelnego państwo rozlicza także Niemców, jednak w odmienny co do powyższych krajów sposób. Jego wprowadzenie zostało w dużej mierze określone przez państwo, więc wbrew powszechnej opinii, nie był to pomysł Kościoła mający rozwiązać problem małej ofiarności wiernych. Podatek kościelny, wynoszący zwykle 9 proc. wartości podatku dochodowego, jest pobierany przez urząd skarbowy i przekazywany wybranym związkom wyznaniowym. Za to pośrednictwo państwo zabiera dla siebie 3 proc. prowizji. Każdy członek wspólnoty ewangelickiej, katolickiej, starokatolickiej czy żydowskiej, jeśli osiągnął ustalony poziom dochodów (minimum 8820 euro rocznie), musi go odprowadzać. Chociaż Kościół katolicki liczy w tym kraju coraz mniej wiernych, jego dochody systematycznie się powiększają. Dzieje się tak z powodu stale rosnących zarobków.

liczne odejścia z Kościoła

Przymus podatkowy w Niemczech jest często związany z odchodzeniem od wspólnoty wiernych. Aby zostać zwolnionym z płacenia na Kościół, należy się bowiem z niego oficjalnie wypisać. Można to zrobić za pośrednictwem urzędu stanu cywilnego. Osoba, która dokona aktu apostazji, automatycznie zaciąga na siebie karę ekskomuniki, nie może już korzystać z sakramentów ani zostać chrzestnym, pozbawia się również prawa do pogrzebu. W Polsce, zgodnie ze stanowiskiem KEP, akt apostazji dokonany przed urzędnikiem cywilnym jest nieważny.

zależność od ofiar wiernych

Krajem, z którego pochodzi najwięcej katolików na świecie (około 130 mln), a w którym państwo finansowo nie dokłada się prawie wcale, jest Brazylia. Katechezy odbywają się tutaj poza szkołą, a prowadzą je głównie świeccy w przykościelnych salkach. Podobnie w Meksyku, drugim co do liczebności katolików kraju, separacja państwa od Kościoła nie pozwala na finansowanie lekcji religii w szkołach ani dotowanie wspólnot wyznaniowych ze środków publicznych. Na Filipinach, chociaż i tu katolicyzm dominuje nad innymi religiami, Kościół nie jest wspierany przez państwo ani w postaci pokrywania pensji duchownych, ani poprzez finansowanie renowacji budynków sakralnych. W tych krajach może on liczyć jedynie na darowizny i datki wiernych. Podobna sytuacja istnieje w wielu państwach, w których katolicyzm jest wyznawany przez mniejszości, szczególnie w Azji i Afryce (nie wspominając już o krajach, w których chrześcijanie umierają za wiarę).

religia za państwowe pieniądze

Wiele skrajnie rożnych komentarzy o finansowaniu Kościoła katolickiego w Polsce pojawia się wraz z poruszeniem tematu nauczania religii w szkole czy opłacania pensji katechetom, których w oparciu o dane z grudnia 2017 roku jest w naszym kraju ok. 30 tys. Według szacunków nieco ponad miliard złotych z budżetu państwa pochłaniają wynagrodzenia dla nauczycieli religii. Tę informację krytykujący Kościół uważają za kluczowy argument za usunięciem religii ze szkoły. Trzeba jednak zauważyć, że wbrew obiegowej opinii nauka religii nie jest obowiązkiem, ale prawem zagwarantowanym w Konstytucji RP. Rodzice mogą zatem zdecydować, czy ich dziecko będzie uczęszczać na lekcje religii czy etyki albo na żadne z nich.

a jak jest za granicą?

Analogicznie jest w kilkunastu innych krajach Unii Europejskiej, w których uczęszczanie na lekcje religii jest dobrowolne, m.in. w Belgii, Estonii, Hiszpanii, Portugalii, Rumunii czy we Włoszech. Obowiązkowe jest natomiast w Austrii, Danii, Finlandii, Grecji, Niemczech, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz na Cyprze i Malcie. Co więcej, w Grecji nauczyciele religii mają status urzędników państwowych. We wszystkich krajach, zarówno tych, gdzie religia jest dobrowolna, jak i tych, w których jest ona obowiązkiem, pensje nauczycieli opłacane są ze środków publicznych. W krajach mocno akcentujących rozdzielność państwa od Kościoła, takich jak Francja, Holandia i Słowenia, zajęcia z religii organizowane są poza szkołą. Podobnie jest po drugiej stronie oceanu: w Stanach Zjednoczonych, Brazylii czy Meksyku. Katechezy prowadzone są tam w przykościelnych salkach, często z inicjatywy świeckich.

Autor: Ewelina Słomka

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *