Niespotykany postęp polskiej medycyny

O szansach, jakie niesie ze sobą nowoczesna medycyna i jej granicach z prof. Januszem Skalskim, dyrektorem Instytutu Pediatrii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i kierownikiem Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej, rozmawiają Paulina Smoroń i Karolina Krawczyk.

Jest Pan uczniem prof. Religi, którego wkład w polską kardiochirurgię jest nieoceniony.

To, za co jestem wdzięczny prof. Relidze to fakt, że on od pierwszego dnia całkowicie mi zaufał, dał mi możliwość w pełni samodzielnej pracy jako młodego lekarza. To sprawiło, że od początku czułem ogromną odpowiedzialność za swoją pracę. Dzisiaj to ja stosuję dokładnie tę samą metodę wobec swojego zespołu. Właśnie w tym momencie ma miejsce bardzo poważna operacja, a ja jestem tutaj i z paniami rozmawiam. Mam bardzo utalentowanych lekarzy w zespole, którym w pełni ufam i którzy będą operować lepiej ode mnie. To moja największa duma.

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie to nie tylko świetni specjaliści, ale także najnowocześniejszy sprzęt. Mało który ośrodek może się takim pochwalić.

Różnymi kanałami udało się zgromadzić bardzo dużo dobrego sprzętu. Wymienię chociażby Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, której wsparcie widoczne jest na każdym kroku. Muszę powiedzieć, że to, co robi pan Owsiak, a dzięki niemu nasze społeczeństwo, jest wspaniałe. Jurek Owsiak doprowadził do tego, że zaczęliśmy myśleć o drugim człowieku. Tego w czasach głębokiej komuny nie było. Dzięki WOŚP wykrzesano z polskiego społeczeństwa te najlepsze możliwe cechy. Dlatego bardzo boli mnie to, że ktoś krytykuje działanie Orkiestry. Chcę jednak powiedzieć, że nasz sprzęt to efekt wielu różnych zbiórek, które prowadziła moja klinika, mój zespół. Zdobyliśmy naprawdę bardzo dużo. Z dumą mogę stwierdzić, że mamy świetny sprzęt na oddziale intensywnej terapii, najnowocześniejszą salę operacyjną w Polsce i jedną z najnowocześniejszych w Europie. To są ogromne sumy pieniędzy. Niestety ciągle drażni nas to, że mnóstwo energii poświęcamy na to, żeby organizować różnego rodzaju akcje po to, by dokupić sprzęt. Wolelibyśmy skupić się na leczeniu. Niestety bez najnowocześniejszych aparatur nie będziemy się rozwijać.

Często słyszymy w mediach o nowych rozwiązaniach technologicznych związanych z medycyną, które z jednej strony są kamieniem milowym w leczeniu, a z drugiej budzą dylematy etyczne. Czy mamy się bać tych innowacji?

Nowości to nasza wielka szansa. Bez nich prawdopodobnie stalibyśmy w miejscu i śmiertelność byłaby na takim samym poziomie, jak w XIX wieku. Sam, będąc po zawale, żyję dzięki temu, że kilkakrotnie korzystałem z najnowocześniejszej medycyny. Poprzez to, że mam założone stenty, mogę pracować i korzystać z uroków życia. To zaledwie jeden z tysiąca przykładów postępu polskiej medycyny.

No właśnie, jak nasz kraj na tle innych wypada pod kątem rozwoju?

Postęp medycyny dokonuje się na naszych oczach. Kiedy w latach 70. rozpoczynałem swoją przygodę z kardiochirurgią, patrzyliśmy na świat zachodni, w szczególności na Amerykę, jak na odległą galaktykę. Teraz robimy to samo, co oni. Dlaczego więc mielibyśmy nie wierzyć w nowoczesność? Kiedy rodzice dziecka z najcięższymi wadami wrodzonymi zastanawiają się, czy jest sens je operować, skoro wady nie da się całkowicie wyleczyć, a zabieg tylko o pewien czas przedłuży jego życie, zawsze powtarzam, że warto. Nigdy nie wiadomo, na jakim poziomie będzie medycyna za kilka lat, a to może wszystko zmienić.

Co sprawia, że poziom medycyny się podnosi?

Wszystko dzięki specjalistycznej aparaturze, o której wspomniałem, a która jest bardzo droga. I choć jesteśmy wciąż dość biednym krajem, w tym względzie wykazujemy się dużą rozrzutnością, niestety nie zawsze tam, gdzie są najważniejsze potrzeby. Boli mnie, że nie wydaje się pieniędzy na to, co rzeczywiście powinno być finansowane. Dlatego, powtórzę to raz jeszcze, żeby kupować najlepszy sprzęt, szukam darczyńców. Kiedy ośrodek ma dobre wyniki, to znaczy, że właśnie w niego warto inwestować. Sami nieustannie poszukujemy nowości, które mogą zmienić oblicze medycyny.

Jakich nowości konkretnie?

W 2009 roku w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu zaczęliśmy wszczepiać sztuczne komory serca. Wówczas nikt w Polsce nie odważył się na to, żeby implantować je dzieciom. Nam się udało. Innym przykładem może być wszczepianie do serca pomp wirowych, z którymi pacjenci mogą wyjść do domu. To najwyższej klasy urządzenie przetaczające krew. Naszym wielkim powodem do dumy jest również to, że jako jeden z nielicznych ośrodków na świecie zostaliśmy wytypowani, by wszczepić po raz pierwszy zastawki w drogę wypływu prawej komory do tętnicy płucnej, które będą rosły razem z pacjentem. Taka zastawka wykonana jest z biodegradowalnego polimeru, który przerasta własnymi komórkami, a sam z czasem zanika. W tym miejscu pozostaje nowo odtworzona przez organizm dziecka zastawka, która zachowuje się jak własna.

Co to oznacza dla chorych dzieci?

Do tej pory wszystkie wszczepiane elementy z materiałów zarówno sztucznych, jak i biologicznych nie rosły. Dlatego trzeba było je po jakimś czasie wymieniać, bo zmieniały się gabaryty pacjenta. Dziecko nie jest jednak pudełkiem na cygara, które można otwierać, zmieniać zawartość i zamykać. Każde kolejne otwarcie oznacza dla niego bardzo ryzykowną operację. To zatem wielki sukces, że możemy ograniczyć liczbę zabiegów u pacjenta.

Wymienił Pan dobre strony rozwoju medycyny. Są jednak kwestie etycznie dyskusyjne, jak kliniczne wykorzystywanie komórek macierzystych. Czy to nie jest powód do obaw?

Komórki macierzyste są jak wszystkie inne komórki, tylko nieco bardziej żywotne i mające zdolność różnicowania się w różnych kierunkach. Jeśli ktoś nie chce ich wykorzystywać, jest niemądry, bo to wielka szansa, żeby zregenerować i odtworzyć własne narządy, np. mózg, który został uszkodzony, albo nieistniejące elementy serca. Apeluję, by nie rezygnować z medycznego posługiwania się nimi, bowiem stanowią one szansę na cudowną drogę rozwoju medycyny i są darem od Boga, który powinniśmy wykorzystywać.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że sukces polskiej kardiochirurgii dziecięcej jest efektem m.in. nieprzeprowadzania zabiegów aborcji.

Rzeczywiście tak jest. Na Zachodzie ciężka wada wrodzona serca jest automatycznie wskazaniem do aborcji. W Polsce nie. Dzięki temu mamy znacznie większy niż Europa Zachodnia odsetek złożonych, bardzo trudnych wad. To bardzo proste: jeśli mamy ten – powiem językiem medycznym – „materiał operacyjny”, czyli chore dzieci, to dochodzimy do perfekcji. Perfekcja sprawia zaś, że mamy ciągle niższą śmiertelność dzieci z wrodzonymi wadami serca. Jesteśmy stawiani za wzór nie tylko w Europie, ale także w Ameryce. Jeśli pada pytanie o to, gdzie najlepiej zoperować ciężką wadę wrodzoną serca, od razu pojawia się odpowiedź – w Polsce, w Krakowie. Na zachodzie Europy inaczej się patrzy na kwestię życia. W Ameryce dziecko z zespołem Downa (ZD) jest po prostu dzieckiem. W Europie ma wskazanie do terminacji. Czy we Francji rodzą się dzieci z ZD? Europa już się ich pozbyła, są abortowane. Dobrze wyrehabilitowany człowiek, pomimo Zespołu Downa, jest w stanie żyć samodzielnie i nawet pracować!

Pan i Pana zespół jesteście w stanie zoperować każdą wrodzoną wadę serca?

Absolutnie każdą. I uważam, że nasza oferta jest tak obszerna, że nie ma drugiej takiej kliniki w Europie, która mogłaby zaoferować tyle, co my. Tak, jak już mówiłem – niejeden raz zdarzyło się, że przy bardzo trudnych sprawach, na międzynarodowych konferencjach mówiono, że jeśli jest problem, to należy go skonsultować z kliniką krakowską. Nawet, jeśli nie przyjmiemy do leczenia, to możemy skonsultować pacjenta i coś doradzić. Mamy ogromne doświadczenie. Przekrój leczonych przez nas wad wrodzonych jest niespotykany.

Podam przykład. Jakiś czas temu mieliśmy tutaj wizytę czołowego amerykańskiego kardiochirurga Richarda Jonasa, który wszedł na naszą salę intensywnej terapii i powiedział, że w USA nie ma takiego miejsca, gdzie na jednym oddziale byłoby równocześnie tylu pacjentów z tak złożonymi, ciężkimi wadami. Akurat wtedy w naszym oddziale były wyłącznie dzieci z najtrudniejszymi wadami. „To jest niespotykane” – powiedział profesor.

W naszym szpitalu niemal nie ma tych lżejszych wad – one są operowane w każdym ośrodku kardiochirurgii dziecięcej w Polsce. A jeśli już się pojawiają, to niczym efemeryda – są zaledwie przez chwilę, po sprawnej operacji pacjenci idą do domu po 4-5 dniach. Natomiast te złożone wady są dla tych, którzy… mają dużo samozaparcia, pasji i dyscypliny.

Każda złożona wada wymaga doskonałej diagnostyki i nadzwyczajnej rozwagi podczas kwalifikacji, a potem perfekcyjnej operacji i równie dobrej opieki pooperacyjnej. Zaledwie ułamek procenta stanowią te z wad, wobec których jesteśmy zupełnie bezradni.

Jakie to są przypadki?

Na przykład wtedy, kiedy serce jest niedojrzałe, płodowe, głęboko niedorozwinięte. To sytuacje, gdy występuje pojedyncza komora, pojedyncze naczynie odchodzące od serca, a gałęzie tętnicy płucnej są hypoplastyczne lub w ogólne nieobecne. Jeśli do tego dojdzie nieprawidłowy spływ żył płucnych i niedomykalność zastawek, to – z trudem, ale muszę to powiedzieć – takiego serca nie da się wyleczyć. O ile jeszcze serce dałoby się uratować, o tyle wobec braku prawidłowych naczyń płucnych jesteśmy zupełnie bezradni.

Dyskusyjna stała się ostatnio również kwestia szczepionek. Co Pan sądzi na ten temat?

Każdy, kto rezygnuje ze szczepionek jest albo pozbawiony wyobraźni, niedouczony, albo wręcz zacofany i działa na szkodę bliźniego. To jest niewybaczalny grzech, bo w ten sposób na poważne choroby naraża się nie tylko swoje dziecko, ale też jego rówieśników. Znam również przypadki niezaszczepionych dzieci, które całkiem niedawno umarły na koklusz. Podobnie z gruźlicą – ludzie nie chcą się na nią szczepić i dlatego ta choroba wróciła. Szczepienia powinniśmy uważać za wielkie dobrodziejstwo medycyny.

A co z rozwojem genetyki?

Tutaj jest podobnie, jak z komórkami macierzystymi. Nasze własne geny mogą przysłużyć się do tego, żebyśmy wyhodowali swój własny narząd. Jeżeli świnia modyfikowana genetycznie naszymi genami – której tkanki, serce czy płuca są bardzo zbliżone do organów człowieka – przygotuje nam nasze serce, żeby ono nadawało się do wszczepienia, będzie to najlepszy sposób przedłużenia życia człowieka. Inżynieria genetyczna może dać zatem szansę dalszego rozwoju ludzkości.

Myśląc o osobach starszych, czy lepiej do samego końca walczyć o ich życie w szpitalu, czy też pozwolić im odejść w domu, w otoczeniu rodziny?

Dziś roszczenia społeczeństwa są niezrozumiałe, zwłaszcza kiedy oddaje się do szpitala stuletniego człowieka. On jest na skraju życia i kiedy umrze, rodzina oskarża szpital o zabójstwo. Oczekiwania przerastają zatem rzeczywistość i możliwości współczesnej medycyny. Poza tym uważam, że oddawanie starszego człowieka na śmierć w szpitalu jest okropne i nieludzkie. Znacznie lepiej umierać we własnym domu, bo to daje poczucie bezpieczeństwa.

Dochodzimy w ten sposób do bardzo poważnego dylematu etycznego – czy i jak długo można przedłużać życie. Gdzie Pana zdaniem jest ta granica?

Korzystając z medycznych nowości i nie naruszając prawa Bożego, możemy przedłużać życie, ale robiąc to w nieskończoność, dojdziemy do momentu, w którym skończy się etyka. Trzeba się zastanowić, ile lat wolno nam żyć i ile lat Pan Bóg dla nas wyznaczył. Czy mamy żyć tak, jak Noe, czy może dożywać 100 lat? Jan Paweł II powiedział, umierając: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Widział on, że w pewnym momencie przedłużanie życia staje się niedobre. Z drugiej strony ktoś powie, że ten, kto nie zgadza się na wydłużanie życia, popełnia na sobie eutanazję. Określenie granicy pomiędzy eutanazją a zakończeniem leczenia jest zadaniem nie dla lekarzy, ale dla najmądrzejszych filozofów, etyków i moralistów.

Karolina Krawczyk

Autor: Karolina Krawczyk

Kiedyś kard. Nagy zadziwił się moim wzrostem i nazwał mnie "małą redaktorką". Tak już zostało :) Z CzasemSERCA związana jestem od 2009 roku. Prowadzę także nasze radiowe audycje w Radio Profeto.pl Fascynuje mnie człowiek, dlatego najczęściej przeprowadzam dla Was wywiady. Uważam, że ludzie są Cudem.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *