Nie licząc kobiet i dzieci

W czasach Chrystusa rola mężczyzn w hierarchii społecznej była pierwszoplanowa. Nawet św. Mateusz w opisach cudownego rozmnożenia chleba podaje jedynie liczbę nakarmionych mężczyzn, nie licząc przy tym kobiet i dzieci (por. Mt 14,21; 15,38). Jezus nie ograniczał się w swoich relacjach jedynie do świata męskiego, mimo to możemy zauważyć, że w wielu wymiarach Jego misja skierowana była właśnie do mężczyzn – różnych stanów, zawodów, różnego pochodzenia i różnej kondycji religijnej. I nie chodziło Mu o utrwalanie ich pozycji hierarchicznej, ale o włączenie ich do odpowiedzialności za Jego misję, o dotarcie do ich umysłów i serc.

niektórych wezwał po imieniu

Studiowanie Tory u Żydów było bardzo ważnym zadaniem każdego mężczyzny. W tym celu powstawały różne szkoły, a uczniowie wybierali sobie mistrzów. Jezus wszedł w ten nurt. Jednakże od początku Jego styl był zupełnie odmienny. Przede wszystkim to On powołał uczniów, On wybrał niektórych mężczyzn, aby Mu towarzyszyli, słuchali Jego nauczania, byli świadkami Jego znaków. W pewnym momencie z licznego grona uczniów Jezus wybrał grupę dwunastu apostołów. Byli mężami większego zaufania, na tyle ważnymi, że Ewangelie zapisały ich imiona. Apostołom Chrystus głębiej wyjaśniał sens przypowieści, odpowiadał na pytania. Ale i w tym gronie były osoby wybrane przez Jezusa do większej bliskości z Nim. Należeli do nich Piotr, pierwszy z apostołów, Jakub i Jan, umiłowany uczeń. Na górze Tabor tylko oni byli świadkami przemienienia Jezusa, a później w Ogrójcu widzieli Jego trwogę.

świadkowie Zmartwychwstałego

Jaki był sens gromadzenia uczniów i apostołów wokół siebie? Czy Jezus potrzebował pomocy w swojej ziemskiej misji, czy też chodziło Mu o coś więcej? Cel ich powołania ujawnił się pod koniec życia Chrystusa, a zwłaszcza po Jego zmartwychwstaniu. Podczas ostatniej wieczerzy pod znakami chleba i wina dzielił się z apostołami swoim ciałem i krwią oraz kazał im tę wieczerzę sprawować na swoją pamiątkę. A kiedy stanął przed nimi zmartwychwstały, polecił im odpuszczać grzechy. Wreszcie tuż przed swoim wniebowstąpieniem rozesłał ich na cały świat, by głosili Ewangelię, czyli prawdę o Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, i udzielali chrztu wszystkim narodom. On sam odszedł, a Jego misję zbawczą mieli przejąć właśnie apostołowie i ich następcy. Na fundamencie tych apostołów zrodziła się wspólnota Kościoła. Chrystus miał wielką odwagę i olbrzymie zaufanie do tych słabych mężczyzn, którzy wcześniej uciekli od Niego czy zaparli się Go, że powierzył im tak odpowiedzialną misję i obdarzył tak wielką duchową władzą. Zadanie to spełnili z powodzeniem. Za wyjątkiem Judasza wszyscy oddali życie, dając świadectwo Jezusowi.

„najmniejszy” z apostołów

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jednego człowieka, którego historia jest zupełnie wyjątkowa. Chodzi mianowicie o św. Pawła z Tarsu. Nie był to zwykły rybak z Galilei. Na tle dwunastu apostołów św. Paweł wyróżniał się pod każdym względem: biegły w prawie, wysoko wykształcony, gorliwy faryzeusz. Początkowo był prześladowcą młodego Kościoła. Osoba z takimi walorami była jednak potrzebna Chrystusowi w realizacji Jego zamysłu głoszenia Ewangelii wszystkim narodom. Dlatego Jezus w specjalny sposób objawił się Szawłowi w drodze do Damaszku. Odtąd stał się on największym apostołem chrześcijaństwa. O ile niewiele wiemy o osiągnięciach większości apostołów, o tyle działalność piśmiennicza i misyjna św. Pawła jest imponująca. Właściwie to on w sposób najbardziej świadomy i pogłębiony teologicznie głosił nowość chrześcijaństwa: zbawienie dokonuje się przez wiarę w Chrystusa, a nie jak dotąd uczył judaizm – przez wypełnianie czynów zgodnych z prawem. Jeden św. Paweł zawojował dla Chrystusa sporą część ówczesnego świata.

poszukujący prawdy

Obok tych najbliższych, których Jezus wybrał, a potem nazwał przyjaciółmi, było jeszcze wielu innych mężczyzn, którzy również zbliżali się do Chrystusa, by szukać u Niego prawdy i pomocy. Mamy w tym gronie młodzieńca, który chciał otrzymać receptę na osiągnięcie życia wiecznego, czy pobożnego Nikodema, który prowadził nocne dialogi z Jezusem. Jest tam i Zacheusz, który koniecznie chciał widzieć Chrystusa i miał szczęście spotkać się z Nim. Był też setnik z Kafarnaum, który prosił o uzdrowienie sługi i zaskoczył Jezusa niespotykaną w Izraelu siłą wiary. Był wreszcie łotr, który zawisł na krzyżu obok Chrystusa i prosił Go, by wspomniał o nim w swoim królestwie. Dla żadnego z nich Jezus nie był obojętny, każdego pociągał swoją Osobą. Jezus akceptował ich rozterki, poszukiwania, nawet błędy, zanim byli w stanie stanąć w prawdzie i uczciwie się do nich przyznać. Przy Nim ich życie nabierało nowego sensu i blasku.

biada i przestroga

Ale byli niestety i tacy mężowie, którzy nie znaleźli łatwej akceptacji w oczach Jezusa. A znajdowali się pośród nich zarówno najpobożniejsi, jak i najpotężniejsi. Smutne jest to, że najsurowsze „biada” Jezus wypowiedział pod adresem tych, którzy w oczach ludu i we własnym mniemaniu uchodzili za wiernych prawu, najpobożniejszych. Do nich nawet Chrystus nie potrafił dotrzeć ze swoim przesłaniem ewangelicznym z powodu ich obłudy, zakłamania, zaślepienia. „Groby pobielane” (por. Mt 23,27) – czy może być surowsza i dosadniejsza ocena? Okazuje się, że bycie blisko Boga, zwłaszcza z urzędu, może czasem zaślepiać, prowadzić do zakłamania. Stąd płynie nieustanne memento dla mężów Bożych. Ale podobnie było też z ludźmi władzy. Ani Herod, ani Piłat, choć Jezus nawiązał z nimi dialog, nie wygrali swojej szansy na odkrycie Boga, który przyszedł do nich w Chrystusie. Władza zapatrzona w siebie, która nie liczy się z Bogiem, prędzej czy później okazuje się zbyt lekka, traci grunt, zostaje surowo oceniona przez ludzi, historię, ostatecznie przez Boga.

Świat mężczyzn, który w czasach Jezusa kreował życie publiczne i religijne Izraela, zajmował ważne miejsce w Jego misji. Spośród mężczyzn powołał On uczniów, którzy przejęli Jego misję. Całe tłumy mężczyzn ciągnęły za Chrystusem, aby Go słuchać. Dla wielu i dziś jest On mistrzem i nauczycielem, drogą i prawdą, ale i wzorem prawdziwego mężczyzny, który potrafi być wierny swoim wartościom i zasadom do końca.

ks. Dariusz Salamon SCJ

Autor: ks. Dariusz Salamon SCJ

Sercanin, opiekun postulantów w Pliszczynie, wykładowca teologii fundamentalnej i religiologii, prowadzi rekolekcje dla młodzieży, lubi wyprawy w góry, narty, fotografię.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *