Nawrócony portfel

Gdyby każdy chrześcijanin oddawał kilka procent swojego wynagrodzenia na cele Kościoła, wówczas żadna wspólnota wiernych na świecie nie miałaby problemów z tym, żeby ewangelizować i się rozwijać.

Zazwyczaj kiedy słyszymy o tzw. dziesięcinie, przed naszymi oczami pojawiają się starotestamentalne sceny. Okazuje się jednak, że mimo upływu wieków, praktyka ta wciąż cieszy się popularnością wśród chrześcijan.

oddać Bogu, co Boskie

„To, co niektórzy nazywają dziesięciną, ja nazwałbym sprawiedliwością. Są ludzie, którym z różnych powodów mniej się powodzi, a skoro mnie powodzi się lepiej, to ze sprawiedliwości wynika, że powinienem im pomóc” – mówi mi Przemysław, który praktykuje dziesięcinę odkąd dostał etatową pracę.

Wyjaśnia przy tym, że wynika to stąd, że wszystko, co posiada, nie należy właściwie do niego. „To jest dar, który otrzymałem, a skoro sam zostałem obdarowany, chcę się dzielić z innymi. Tak wyrażam moją wdzięczność. Do dziś mam nawet dokument w komputerze, w którym skrupulatnie wyliczałem te dziesięć procent. Dzisiaj powiedziałbym, że to było niedojrzałe, ale wynikało z poczucia odpowiedzialności, ponieważ nie miałem wtedy zbyt dużo pieniędzy”.

Z kolei dla innych dziesięcina jest wyrazem oddania Bogu tego, co pierwsze w naszym życiu. „Jeszcze przed ustanowieniem dziesięciu przykazań jest w Biblii zapis, że Kain i Abel oddają Bogu pierwocinę, czyli pierwsze plony. My podobnie oddajemy dziesięcinę z tego, co zarobimy. To powinno mieć bowiem szersze odniesienie tak, by Bóg miał pierwsze miejsce w naszym życiu” – twierdzi Karol Sobczyk, prezes Chrześcijańskiej Fundacji Głos na Pustyni. Członkowie jego wspólnoty o tej samej nazwie traktują dziesięcinę jako pewien styl życia.

wyzwolić się od finansowego zniewolenia

Bóg zajmuje niewątpliwie najważniejsze miejsce w życiu Krzysztofa Demczuka, psychoterapeuty, trenera rozwoju osobistego i lidera wspólnoty charyzmatycznej Metanoia. Stwierdza on: „Mój pierwszy przelew w każdym miesiącu stanowi dziesięcina na Kościół. Nie gazownia czy bank. One nie są ważniejsze od Boga”.

Choć dla wielu osób ta forma wsparcia Kościoła może wydać się zbytnim obciążeniem dla domowego budżetu, stanowi niewątpliwie wyraz zaufania Bogu. „Bardziej niż Kościołowi potrzebna jest ona nam, abyśmy uwolnili się od finansów. Każdy z nas w jakiejś mierze jest zniewolony w tym aspekcie. Bóg chce nas od tego wyzwolić i powiedzieć, że bez względu na wielkość naszego majątku, On zabezpieczy nasz los” – przekonuje z kolei Karol.

Cel, na który zostają przekazywane pieniądze, wynika zazwyczaj z indywidualnych wyborów, może to być wspólnota, do której należymy, parafia, a nawet diecezja. „Ja przekazuję pieniądze ludziom, których znam. Czasami robię to przez znajomych, ponieważ chcę, żeby oni czuli się z tym dobrze i przy okazji mieli niespodziankę” – opowiada Przemysław.

Starotestamentalny cel dziesięciny tylko z pozoru różni się od tego, na co łożą współcześni chrześcijanie. Z Księgi Malachiasza wynika bowiem, że powinno się ją składać do… spichlerza. „To było takie miejsce, w którym gromadzono zapasy do wyżywienia całego domu. Dlatego też dziesięcina powinna zasilić miejsce, w którym się duchowo karmimy” – tłumaczy Karol.

wystawić Boga na próbę

Co ciekawe, fragment Starego Testamentu mówiący o dziesięcinie to jedyne miejsce w Biblii, gdzie Bóg zachęca człowieka, aby ten wystawił Go na próbę, a w zamian za tę ofiarę obiecuje On obfite błogosławieństwo. „Nie lubię takiego handlu z Bogiem i myślenia, że jeśli będę płacić dziesięcinę, to On mi coś da. My Go nigdy nie pobijemy w kwestii hojności. Dziesięcina uczy nas stawania się podobnymi do Niego w tym zakresie” – zaznacza Krzysztof.

Liczne świadectwa dowodzą, że Pan Bóg dotrzymuje słowa danego ludziom. „Nieraz, gdy decydowałem się na dodatkowy gest hojności w stronę jakiejś potrzebującej osoby, szybko zjawiał się ktoś, kto np. proponował mi dodatkowe zlecenie, co wyrównywało w całości tę zainwestowaną kwotę. Myślę, że Bóg widzi naszą ufność i poddanie Mu finansów i dlatego to, co zainwestujemy w Kościół, jest nam wielokrotnie zwracane” – wtrąca Karol.

Podobnym myśleniem kieruje się Przemysław. „Widzę, że Pan Bóg hojniej mi błogosławi, chociaż wcale nie to było moim celem. Zaczynałem od małych sum. Później dość szybko okazało się, że zacząłem zarabiać coraz więcej. Oczywiście można pomyśleć, że to była naturalna kolej rzeczy, ponieważ się rozwijałem, ale ja widzę w tym palec Boży” – zapewnia mój rozmówca.

Również Krzysztof doświadczył Bożej opieki w nadzwyczajny sposób. „Był czas, kiedy wychodziliśmy z żoną z długów. Udało nam się to wtedy, gdy zdecydowaliśmy się na wierną troskę o królestwo Boże. Postanowiliśmy, że będziemy praktykować dziesięcinę bez względu na naszą sytuację materialną”.

dojrzeć do hojności

Istnieją również tacy, którzy z wdzięczności za okazaną pomoc powierzają Bogu znacznie więcej niż kilka procent swojego dochodu. „Mamy we wspólnocie osobę, która przez ponad pół roku nie mogła znaleźć pracy. Kiedy w końcu jej się to udało, całą pierwszą pensję oddała Kościołowi. W ten sposób chciała uhonorować Boga jako tego, który jest pierwszy. Bardzo mnie to urzekło” – wspomina Karol.

Proponując dziesięcinę, Bóg chce nas czegoś nauczyć. On wskazuje nam w ten sposób drogę hojności. Ludzie dojrzewają latami do takiej postawy, szczególnie we wspólnotach. „Wiara testowana jest również w sprawach materialnych. Biblia stanowi świadectwo tego, że korzeniem grzechu jest chciwość. Oznacza to, że pieniądze same w sobie nie są niczym złym. W Piśmie Świętym możemy przecież znaleźć ponad 2,5 tys. fragmentów na temat finansów i naszego stosunku do nich, a w porównaniu z tym tylko około 500 tekstów na temat modlitwy” – zauważa Krzysztof.

Warto też dodać, że składka niedzielna nie jest żadną formą dziesięciny. Dla Przemysława jest ona raczej obowiązkiem ludzi wierzących. „Rzucam pieniądze na tacę, spełniając przykazanie kościelne, które zobowiązuje mnie do troski materialnej o dobra Kościoła. Nie wliczam tego jednak w dziesięcinę, ponieważ to jest mój chrześcijański obowiązek. Dziesięcina jest natomiast moim dzieleniem się z innymi tym, co sam otrzymałem”.

Chociaż dziś – w odróżnieniu od czasów starotestamentalnych – Bóg nie narzuca nam obowiązku praktykowania dziesięciny, warto rozważyć tę kwestię, zwłaszcza pod kątem duchowym. Sam Jezus mówi przecież do słuchaczy o hojności: „Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam” (Mk 4,24).

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *