Miłosierdzie – odzyskać godność

 

Dziwić się można, że Bóg jest tak hojny i cierpliwy w wybaczaniu. Są tacy, którzy doceniają ten dar, ale są też tacy, którzy poprawialiby samego Stwórcę w Jego działaniach. A On wciąż powtarza, że jest „miłością i miłosierdziem samym”. Decyzja papieża Franciszka o tym, by ogłosić Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia wzbudziła niemałe emocje. O papieskich działaniach z ks. Franciszkiem Ślusarczykiem, rektorem sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach, rozmawia Karolina Krawczyk.

Papież Franciszek w bulli ogłaszającej Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia mówi, że miłosierdzie jest prawem człowieka. Jak to rozumieć?

Miłosierdzie to forma objawienia się Trójcy Świętej człowiekowi. W ten sposób Bóg wychodzi nam na spotkanie. Gdy człowiek doświadcza bezinteresownej miłości, to wewnętrznie się przemienia i uszlachetnia. Jego serce jest gotowe, aby wyjść do drugiego człowieka. To „podstawowe prawo” zaczyna mieszkać nie tylko w sercu tego, który tę miłość przyjął i jej doświadczył, ale sprawia, że człowiek chce tym darem dzielić się z innymi.

Miłosierdzie bardzo często kojarzy się z litością – czy takie skojarzenie jest właściwe?

Litość w języku polskim łączy się z pewnym upokorzeniem, a tak naprawdę jest jednym z przejawów miłości. Źródłem miłosierdzia jest Bóg. On jak ojciec przyjmuje marnotrawnych synów, bo widzi ich bezradność, słabość, grzeszność, wszystko to, co potocznie nazywamy nędzą. Jego miłość nie upokarza, ale wręcz przeciwnie – przywraca utraconą godność, a w serce wlewa ufność i nadzieję. Jan Paweł II mówił w encyklice o miłosierdziu, że miłosierdzie „podnosi w górę”. Zło jest zazwyczaj bardzo krzykliwe, agresywne, zaborcze. Wydobycie tego, co dobre i szlachetne w sercu człowieka, mimo potknięć i grzechów, to także szansa odzyskania godności.

W jaki sposób można nauczyć się bycia miłosiernym?

Podczas kanonizacji s. Faustyny w 2000 roku mogliśmy usłyszeć wspaniałą wskazówkę. Jan Paweł II mówił wtedy, że trzeba wpatrywać się w Boga i wnikać w tajemnicę Jego miłości. Owszem, nie jest to łatwe, ale tylko wtedy staniemy się bezinteresowni, solidarni, hojni i gotowi do tego, żeby przebaczać. A „tym wszystkim jest właśnie miłosierdzie”. Ta niełatwa lekcja, jeśli ma wydać piękne owoce, musi płynąć od Jezusowego Serca do serca każdego z nas.

Człowiek często ma problem z przyjęciem Bożego miłosierdzia. Dlaczego?

Do przyjęcia tego Bożego daru potrzebne są pokora, odwaga i ufność. Najtrudniej bywa z pokorą. Nie jest łatwo przyznać się do błędu, do własnej głupoty, a tym bardziej do zmarnowania wielu nieraz lat życia. Proszę spojrzeć na 15 rozdział Ewangelii wg św. Łukasza: marnotrawny syn musiał niejako zapragnąć „świńskiego” stołu, aby sobie uświadomić, jak wiele stracił, opuszczając dom i ojca. Najważniejszym przesłaniem jest więc to, że kochające serce oraz ramiona Ojca są wciąż otwarte. To samo dzieje się choćby tutaj, w sanktuarium. Wierni przychodzą właśnie po to, by u kratek konfesjonału mógł się dokonać prawdziwy cud miłosierdzia; by odzyskać nadzieję oraz prawdziwy sens życia.

Papież wzywa do „nowego entuzjazmu”, do odnowienia działalności duszpasterskiej. Jak to się ma przejawiać? Poprzez jakieś szczególne wydarzenia, postawy?

Najważniejszą postawą, godną ucznia Chrystusowego, jest gotowość do stanięcia przed Bogiem w Duchu i w prawdzie. Niekiedy ta prawda o nas samych jest trudna, niewygodna, ale Jezus nas zapewnia: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Boże miłosierdzie moralnie nas odradza, a duchowo nas odmładza, pozwala z ufnością i nadzieją spoglądać ku przyszłości. W sercu rodzi się wdzięczność i entuzjazm, którego będziemy doświadczać także podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Przygotują nas do tego ciekawe inicjatywy duszpasterskie, jak choćby wspomniane w bulli „24 godziny dla Pana”, pogłębiona lektura Pisma Świętego, rekolekcje, bardziej owocne przeżycie sakramentu pojednania, przejście przez Bramę Miłosierdzia, pielgrzymowanie do miejsc świętych, a przede wszystkim podejmowanie konkretnych dzieł miłosierdzia względem drugiego człowieka przez czyn, słowo i modlitwę.

Ojciec Święty ostrzega przed tym, by nie być jak „uprzywilejowana cytadela”. W jaki sposób możemy dostrzec, że właśnie stajemy się kimś takim, jakie są sygnały ostrzegawcze, czego się wystrzegać?

Prawdziwa miłość jest dyskretna, nie czyni niczego na pokaz. Trzeba mieć jedynie otwarte oczy oraz wrażliwe serce, by zobaczyć potrzebujących w najbliższym otoczeniu, nawet w gronie rodzinnym czy sąsiedzkim, bo prawdziwa bieda materialna i duchowa najczęściej jest ukryta. Zbliżamy się do Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. To dobry moment, żeby przypomnieć sobie, co mówił Jan Paweł II w czasie Jubileuszu Roku 2000. Ojciec Święty wskazując cztery kierunki pielgrzymowania do miejsc świętych, by uzyskać odpust jubileuszowy, zachęcał do tego, by „pielgrzymować” również do Chrystusa obecnego w cierpiącym człowieku. To jest właśnie ta „wyobraźnia miłosierdzia”, do której zachęcał nasz święty rodak nie tylko słowem, lecz nade wszystko świadectwem życia oddanego w pełni Bogu i ludziom.

Karolina Krawczyk

Autor: Karolina Krawczyk

Kiedyś kard. Nagy zadziwił się moim wzrostem i nazwał mnie "małą redaktorką". Tak już zostało :) Z CzasemSERCA związana jestem od 2009 roku. Prowadzę także nasze radiowe audycje w Radio Profeto.pl Fascynuje mnie człowiek, dlatego najczęściej przeprowadzam dla Was wywiady. Uważam, że ludzie są Cudem.

Podziel się

Jeden komentarz

  1. Tak Karolkno masz racje popieram Twoje zdanie , ze ludzie sa cudem , caly swiat jest
    cudem . Takze szanujmy ten dar Bozy i doceniajmy.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    Odpowiedz

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *