Mam swój czas

Każdy rodzic staje przed dylematem, w jaki sposób zaplanować dziecku czas wolny. Na ile powinien on być zorganizowany, a w jakiej mierze pozwolić dziecku na jego swobodne wypełnianie? Czy wykorzystać go na dodatkowe lekcje i zajęcia, czy też wypełnić przez wypoczynek i spotkania z rówieśnikami? A może pozwolić, by do dziecięcego dnia zakradła się tak zwana nuda (która notabene pobudza dziecięcą kreatywność)? Jedno jest pewne – czas wolny ma znaczenie.

przebodźcowanie

Tak zwany czas wolny jest niezwykle ważny dla rozwoju dziecka, choć często niedoceniany. Wydaje nam się czasem, że swobodna zabawa, bieganie, rysowanie itp. to za mało. Chcielibyśmy w każdej dziecięcej aktywności widzieć walory edukacyjne, najlepiej okraszone dużą porcją nowej wiedzy i przydatnych z naszego punktu widzenia umiejętności. Wówczas zbyt duży nacisk kładziemy jednak na zajęcia kierowane, podczas których to my, dorośli, uczymy dzieci tego, co zaplanowaliśmy w z góry przez nas narzucony sposób. Już przedszkolaki miewają bardzo napięty grafik tygodniowy – kilka godzin spędzanych w przedszkolu, a po tym seria zajęć dodatkowych. Dzisiejsze dzieci są często przebodźcowane, a to sprawia, że ich system nerwowy jest przeciążony. Nie sprzyja to harmonijnemu rozwojowi i jest źródłem cierpienia wychowanka.

Co prowadzi do przebodźcowania? Zbyt duża liczba zajęć edukacyjnych, brak dostatecznej ilości czasu spędzanego w ruchu na świeżym powietrzu, zbyt mała ilość swobodnej zabawy samodzielnej i rówieśniczej, codzienne i zbyt długie oglądanie telewizji, granie w gry komputerowe itp. Warto zaznaczyć, że dla młodego człowieka szkodliwe jest także długotrwałe bierne oglądanie telewizji, tzn. przebywanie w pomieszczeniu z włączonym telewizorem. Do tego częste wizyty w miejscach, w których jesteśmy atakowani w nienaturalny sposób wieloma bodźcami, takich jak centra handlowe, oraz nieodpowiednia dieta, w tym nadmiar cukru, i mamy mieszankę wybuchową. Dziecko przemęczone, przestymulowane to człowiek sfrustrowany, zestresowany, nieprzygotowany na podejmowanie nowych wyzwań, nieradzący sobie ze swoimi emocjami.

mój czas

Dziecku należy się czas wolny. Jak każdy z nas potrzebuje ono przestrzeni do pracy, ale i do odpoczynku. Obok czasu z mocno zaznaczoną strukturą, jakiego dziecko doświadcza choćby w szkole, niezwykle ważny jest dla niego moment swobodnej aktywności, w którym może samo organizować przestrzeń wokół siebie i poświęcać się wybranym zajęciom. Z punktu widzenia rozwoju jest to cenny czas porządkowania zdobytych doświadczeń, odreagowywania trudnych emocji, ćwiczenia się w kreatywności, sprawczości oraz dbania o własne potrzeby, szczególnie te, które nie mogły być zaspokojone w zaplanowanej i kierowanej przez osoby dorosłe aktywności. To także czas rozwoju osobowości małego człowieka.

Często dziecko chce spędzać ten czas ze swoimi rodzicami. To wtedy wzmacniają się więzi, mały człowiek uczy się życia rodzinnego, buduje własną tożsamość. Jako rodzice możemy wówczas podążać za swoim potomkiem, wsłuchiwać się w jego rozwój, poznawać go, a dopiero później mówić, proponować, ale też opowiadać o sobie. Gdy popatrzymy na rozwój dziecka całościowo i spróbujemy wybiec w przyszłość, z łatwością spostrzeżemy, co dla niego jest bardziej wartościowe i co istotnie go buduje – kolejne zajęcia kierowane czy też dobry rodzinny czas. Wypełniajmy nasz wolny czas tym, co naprawdę ważne.

dobre środowisko wzrostu

Jako rodzice powinniśmy zadać sobie pytanie o to, co chcemy przekazać naszemu dziecku. Już za kilka, kilkanaście lat zacznie ono samodzielne, dorosłe życie. Z czym je wypuścimy w świat? Nieraz mamy pokusę, by zapełnić dziecięcy czas czymś „łatwym”. „Łatwym”, bo nie angażującym nas jako rodziców, bo zapewniającym tak nieraz wyczekiwane chwile wytchnienia. Często jednak te „łatwe” rozwiązania są skuteczne na tu i teraz, lecz stosowane w nadmiarze przez dłuższy czas stają się niekorzystne dla wychowanka. Wolny czas dziecka to pole do działania także dla rodzica. Warto, abyśmy przemyśleli, co chcemy mu wtedy zaproponować. Weźmy pod uwagę ważne rozwojowo potrzeby dziecka, tak by mogło ono w bezpiecznej, swobodnej atmosferze o nie zadbać. Jakie to mogą być potrzeby? Pragnienie bliskości, ruchu, przyjaźni, miłości, przynależności, tworzenia, kontaktu z przyrodą itp. Wiedząc, czego nasze dziecko poszukuje, możemy wyjść mu naprzeciw. Jeśli nie znajdzie ono w kontakcie z nami i poprzez nas tego, czego potrzebuje, wtedy zacznie tego szukać na własną rękę gdzie indziej, np. w świecie wirtualnym.

Jak zapewnić dziecku dobre środowisko wzrostu? Po pierwsze i najważniejsze dbając o własną rodzinę, jej rozwój, wzajemną miłość i poszanowanie, autentyczność relacji. Dzieci uwielbiają, gdy poświęcamy im swój czas. Cenna dla nich będzie też obserwacja tego, jak czas wolny spędzają rodzice. Nie oczekujmy od potomków czegoś, czego sami nie robimy. Zaangażujmy się w to, co jest dla nas ważne. Nie żyjmy tylko obowiązkami, ale dajmy sobie prawo do odpoczynku, ruchu, realizowania własnych pasji. Dzięki temu pokażemy dzieciom, że warto poświęcać czas na coś, co jest dobre i sprawia nam autentyczną radość. Dbajmy o to, by nasze dzieci miały kontakt z rówieśnikami, których rodzice wyznają wartości podobne do naszych. Jeżeli ważny jest dla nas Pan Bóg, zatroszczmy się o to, by dzieci miały wśród grona swoich rówieśników wierzących znajomych. Być może nasze dziecko odnajdzie się w harcerstwie, scholii parafialnej lub innej wspólnocie dziecięcej. A może sami wstąpimy do jednej ze wspólnot parafialnych i w naturalny sposób damy dzieciom przestrzeń do doświadczania żywego Kościoła. Wraz z zaprzyjaźnionymi rodzinami możemy również stworzyć dla naszych dzieci coś ekstra – rodzinne eskapady na łono przyrody, wszelkiego typu warsztaty, na których razem będziemy mogli zrobić coś twórczego itp. Możliwości jest wiele. Działajmy i cieszmy się sobą! Niech nasze dzieci rozkwitają w czasie, który jest dla nich.

Aneta Pisarczyk

Autor: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *