Ma na imię Nikosia

„Wolałabym tutaj siedzieć z tobą i z małą Nikolą na rękach i mówić, że warto urodzić, że wszystko można przetrzymać. Że aborcja to nie jest jedyne rozwiązanie”. Chwilę później rozlega się szloch…

Pamiętasz początki tej trudnej historii?

Nie zdawałam sobie sprawy, albo zdawałam… z konsekwencji współżycia… Nie wiem, nie umiem tego teraz tak jasno powiedzieć, no ale… Wpadłam. Robiłam cztery testy ciążowe. Pierwszy wyszedł negatywny i myślałam, że jednak normalnie dostanę okres. Minęły dwa tygodnie i nic. Zrobiłam kolejny test i tu już były dwie kreski, wynik pozytywny. Od razu panika, że przecież sobie nie poradzę. Nie dopuszczałam tej myśli, żeby urodzić to dziecko. Bałam się, panicznie się bałam wszystkiego. Z jednej strony reakcji rodziny, z drugiej tego, że obcy ludzie będą się ze mnie wyśmiewać przez to, że wpadłam.

Ile miałaś wtedy lat?

Szesnaście. To było rok temu.

Co dalej zrobiłaś w tej panice?

Byłam w 5. tygodniu ciąży. Znaleźliśmy lekarza. Na badaniu USG widziałam moje dziecko. On dał mi środki wczesnoporonne, mówiąc, że będę miała drgawki. Zaczęło się krwawienie, pojawiły się skrzepy… Gdybym widziała już rączki, nóżki, to bym nie usunęła tej ciąży. Zawsze byłam przeciwko aborcji. Ale kiedy doświadczyłam tego na własnej skórze, zupełnie inaczej to wyglądało. Wiedziałam, że dziecko dopiero się rozwija. Lekarz powiedział mi, że jest jak ziarenko piasku. Do dziś żałuję. Odwracam się za mijanymi na ulicy dziećmi. Teraz to jest dopiero fobia.

Zadręczasz się…

Najgorsze jest to, że cały czas o tym myślę. Zastanawiam się, jakby teraz wyglądała. Liczę, ile by teraz miała miesięcy. Wydaje mi się, że to była dziewczynka. Ksiądz powiedział mi na spowiedzi, że dobrze, gdybym to dziecko nazwała i modliła się za jego wstawiennictwem. Zatem… Moja córeczka ma na imię Nikosia… I jest takim małym aniołkiem, który mnie teraz pilnuje w niebie… (płacz).

W jakim teraz byłaby wieku?

Miałaby dwa miesiące… Czasem mam wrażenie, że coś mi się porobiło z głową. Uwielbiam wchodzić np. na portal aukcyjny Allegro i oglądać ubranka dla dzieci. Cały czas się zastanawiam, jakby to było, gdyby była ze mną, gdybym ją urodziła, czy dalibyśmy sobie radę.

Twoja mama wiedziała?

Nie. Dlaczego? Bo wiem, że moja mama by tego nie zaakceptowała. Nie wiem… Nie chciałabym, żeby ktokolwiek się dowiedział. Wie o tym mój chłopak, ksiądz i teraz ty, choć miałam wątpliwości, czy zgadzać się na to spotkanie. To wystarczy. Wątpię, że ktoś jeszcze kiedy