Kryzys małżeński a dzieci

Kryzys jest szansą na rozwój. Konflikt wyrywa nas ze strefy komfortu, a tam, gdzie brakuje nam komfortu, rodzi się chęć zmiany, pragnienie czegoś więcej. Tam zaczyna się rozwój. Nie pytajmy więc, co zrobić, by nie było w naszym małżeństwie kryzysów. Zastanawiajmy się raczej, co zrobić, gdy takowy się pojawi.

rodzicielstwo wobec kryzysu małżeńskiego

Kryzys w małżeństwie pojawia się wtedy, gdy nasze dotychczasowe mechanizmy wzajemnego przystosowania się stają się niewystarczające, przez co w znaczący sposób zostaje zachwiana harmonia relacji. Coś ważnego w relacji szwankuje, nie spełnia swojej roli, pojawia się powodujący cierpienie brak. Mówimy nawet w kontekście kryzysu, że „coś się między nami popsuło”. Potrzebna jest więc zmiana, nowa jakość. Kryzys to czas przełomowy, jest w nim przestrzeń na porzucenie starych, nieadekwatnych do naszej obecnej sytuacji życiowej mechanizmów oraz miejsce na uczenie się na nowo siebie samych i partnera.

Trwała, pełna miłości i bliskości relacja małżeńska wzbogaca i umacnia nasze rodzicielstwo. Kryzys w bliskim związku powoduje, że trudniej nam sprostać wymaganiom rodzicielskim. Bo jak zadbać o dzieci, gdy naszym domem targa konflikt? Jak wspierać, gdy sami potrzebujemy wsparcia? Co zrobić, by kryzys był w ostatecznym rozrachunku czymś wzmacniającym dla całej rodziny?

zaopiekuj się swoją rodziną

Kryzys małżeński dotyka nie tylko małżonków, ale i dzieci. Jak w każdej trudnej sytuacji rodzice powinni więc zadbać o bezpieczeństwo najmłodszych, myślę tu także o bezpieczeństwie psychicznym i emocjonalnym. Nie można dzieci wciągać w konflikt, nie można też udawać, że go nie ma. Dzieci to radary emocjonalne, nie muszą rozumieć, co się dzieje, by odczuwać to całym sobą. Zaprzeczając konfliktowi lub ukrywając go przed dzieckiem, wyrządzamy mu krzywdę. Maluch czuje, że coś jest nie tak, tymczasem rodzice udają, że wszystko jest w porządku. Dostaje on tak zwany podwójny komunikat: ich ciało, emocje mówią jedno, słowa zaś próbują zaczarować rzeczywistość, nazywając ją w zupełnie nieadekwatny sposób. Dziecko jest w tej sytuacji zagubione, jego lęk potęguje się, bowiem nie został nazwany i oswojony. Mały człowiek jest zmuszony zaprzeczyć swoim odczuciom i uznać je za błędne. Za takowe uznaje też sygnały emocjonalne przekazywane przez rodziców, a przecież wciąż je odczuwa. Co zatem pozostaje? Zepchnięcie ich jak najgłębiej w siebie i przyjęcie forsowanej strategii: „Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku”. Tak zwane podwójne komunikaty są niezwykle obciążające i szkodliwe dla rozwijającej się psychiki dziecka.

Co więc zrobić? Być autentycznym i szczerym, a przy tym brać pełną odpowiedzialność za relację małżeńską oraz pojawiające się w niej trudności. Korzystny dla dziecka komunikat o tym, co się dzieje w rodzinie, powinien być prawdziwy, choć ogólny i odciążający dziecko z odpowiedzialności za rodziców. Rodzice powinni dać dziecku jasny przekaz, na przykład taki: „Są między nami pewne trudności, przykre emocje i sprawy do rozwiązania. Każde małżeństwo przeżywa raz na jakiś czas takie sytuacje. Pracujemy nad tym, by sobie z tym poradzić. Z tego powodu możemy niekiedy być smutni, rozdrażnieni, zezłoszczeni”. Jeśli czujemy, że zależy nam na sobie nawzajem, warto dodać: „Bardzo nam na sobie zależy i jesteśmy dla siebie ważni”. Dzięki takiej informacji dziecko ma szanse poczuć się bezpieczniej. Widzi rodziców, którzy razem próbują poradzić sobie z tym, co trudne. W ten sposób potomek dostaje wyraźny przekaz, że to nie on jest winny pogorszeniu się stosunków między rodzicami. Można też spróbować szerzej opowiedzieć o tym, czym jest konflikt i kryzys, czemu służą, że zdarzają się wszystkim i same w sobie nie są niczym złym. Można we wprowadzeniu tej tematyki wspomóc się odpowiednią do wieku dziecka książką.

Pamiętajmy, że dzieci obserwują nas nieustannie i uczą się świata przez pryzmat naszych zachowań. Sytuacja kryzysu pokazuje wyraźnie, jacy jesteśmy i co jest dla nas naprawdę ważne. Nie negujmy przy dziecku naszych emocji. To niezwykle istotne, by być wobec siebie i innych domowników szczerym i uczciwym. Dawajmy jasne komunikaty o naszych emocjach i potrzebach: „Jestem zmęczona/y, muszę chwilę odpocząć”, „Jestem smutna/y, potrzebuję się wypłakać”, „Jestem zła/y potrzebuję się uspokoić”.

zapewnij sobie sieć wsparcia

W kryzysie małżeńskim ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa emocjonalnego dzieciom i wyraźne rozgraniczenie podsystemu rodziców od podsystemu dzieci. Uważam, że to dobrze, gdy dziecko widzi nas na co dzień w sytuacjach, w których nie zgadzamy się ze sobą, dyskutujemy, poszukujemy wspólnych rozwiązań, odzyskujemy jedność. Jednak dotyczy to okoliczności codziennych, to znaczy takich, które nie wywołują w nas lawiny emocji i nie stawiają wielu kwestii na ostrzu noża. Poważnych konfliktów, rozmów na tematy małżeńskie, często raniących nas i trudnych, nie powinniśmy przeprowadzać w sytuacji, gdy w domu są dzieci. Widok mocno skonfliktowanych rodziców nie będzie nigdy dla dziecka wzmacniający.

Zadbajmy więc o siebie, o nasze dzieci. Być może mogłyby one spędzić kilka dni u dziadków? Może przyjedzie do nas siostra i zaopiekuje się nimi, a my wyjdziemy razem z domu i w odpowiednim dla nas miejscu podejmiemy rozmowę? A może wyjedziemy na rekolekcje małżeńskie, a dzieci spędzą ten czas u zaprzyjaźnionej rodziny? Dajmy sobie i naszym pociechom szansę na nietraumatyzujące przeżywanie małżeńskich konfliktów. Dajmy sobie przestrzeń i czas na ponowne spotkanie się. Pokażmy dzieciom, że nasze małżeństwo ma wielką wartość. Niech zauważą, że szlachetnych wartości się broni. Niech dzieci zobaczą, że relacja to budowanie, praca nad sobą, przebaczanie. Dajmy świadectwo miłości, która w kryzysie nie wypala się i nie gaśnie, lecz wzrasta i umacnia się.

Aneta Pisarczyk

Author: Aneta Pisarczyk

Żona Jacka i mama rocznej Zosi. Wciąż od nowa nawracająca się chrześcijanka. Z zawodu i zamiłowania psycholog. Najważniejsze dla mnie to codzienne i wierne wypełnianie swojego powołania. Radość odnajduję w tym, co najprostsze i zarazem najpiękniejsze. Uwielbiam odkrywać dobro w samej sobie, moich bliskich, a także tych których spotykam na swojej zawodowej drodze. Uważam, że każdy z nas posiada w sobie niezwykłe bogactwo i potencjał. Moje bycie psychologiem rozumiem jako pomoc w wydobywaniu go na światło dzienne. Pasjonuje mnie psychologia relacji i bliskich związków. Od czasu urodzenia córki mocniej zainteresowałam się także rozwojem małego człowieka. Odpoczywam spędzając czas z moją rodziną i przyjaciółmi, najchętniej w towarzystwie natury oraz kubka dobrej kawy.

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.