Kościelna Olimpiada

Rozmach Światowych Dni Młodzieży śmiało można porównać do Igrzysk Olimpijskich! Odwiedzi nas niemalże cały świat. Przez dwa tygodnie Polska zmieni się w całkowicie inny kraj: multikulturowy, radosny, rozmodlony, rozśpiewany. Tak wiele mówiono w mediach o sukcesie organizacyjnym Piłkarskich Mistrzostw Europy w 2012 roku. Zaryzykuję stwierdzenie, że „Euro” przy ŚDM, to jak piłkarskie rozgrywki osiedlowe przy lidze mistrzów…

 

„najazd” na cały kraj

Rozwijając wątek porównania wyzwań organizacyjnych „Euro” oraz ŚDM, trzeba dodać, że na grupowe rozgrywki podczas „Euro” przyjechało do Polski 7 reprezentacji. Polska była współorganizatorem europejskiego czempionatu razem z Ukrainą. Kibice piłkarskich ekip przeważnie odwiedzali miasta, w których ich drużyny rozgrywały mecze. W przypadku ŚDM 2-3 mln ludzi zawita do jednego miasta – do Krakowa!

Ponadto warto nadmienić, że Światowe Dni Młodzieży to nie tylko pobyt w „stolicy” spotkania – to również tzw. dni w diecezjach. Odwiedziny „w regionach” stanowią świetną okazję do poznania kraju gospodarza ŚDM: zwyczajów, tradycji, kultury. Diecezjalny etap ŚDM to również szansa na bliskie spotkania z rodzinami, bo w tym czasie zakwaterowanie znajduje się przeważnie w gościnnych progach polskich domów. Inaczej jest na centralnym spotkaniu (w Krakowie), gdzie ze względu na wysoką frekwencję pielgrzymi zostają ulokowani w salach sportowych, szkołach, akademikach.

kanonizacja za ŚDM…

Dotychczas miałem możliwość uczestniczyć w dwóch edycjach Światowych Dni Młodzieży. W 2011 roku odwiedziłem Madryt jako opiekun – organizator 75-osobowej grupy. W 2013 roku wybrałem się do Rio de Janeiro, tym razem w bardziej kameralnej – pięcioosobowej ekipie. Będąc w Brazylii i udając się na plażę Copacabana na wspólną modlitwę drogi krzyżowej z papieżem Franciszkiem, nawiązałem rozmowę z polskim jezuitą posługującym w Nowej Zelandii. Spotkany ksiądz wypowiedział zdanie, które bardzo głęboko zapadło mi w pamięć: „Papieżowi Janowi Pawłowi II już za sam pomysł Światowych Dni Młodzieży należała się kanonizacja”. Zgadzam się z tą refleksją w 100%!

Nierzadko jest tak, że człowiek wierzący i zaangażowany w życie Kościoła doświadcza syndromu „samotnej wyspy” wokół oceanu laicyzmu, letniości wiary, pogardy dla tego, co święte. Podczas ŚDM doświadcza się czegoś zupełnie przeciwnego: solidarności, duchowej wspólnoty, poczucia przynależności. Pojawia się potężny impuls, by głośno, spontanicznie i bez chwili wahania wyznać i wykrzyczeć wiarę w Jezusa Chrystusa. Podczas ŚDM staje się ramię w ramię z kilkoma milionami ludzi oddającymi chwałę temu samemu Bogu. Ludzie ci są niezwykle autentyczni, szczęśliwi, rozentuzjazmowani, a do tego szczerze pomocni. Podczas ŚDM „jest życie”, które na szczęście znajduje kontynuację na poziomach Kościoła lokalnego.

„język młodzieżowy”

Co niezwykle ważne, papież(e) podczas ŚDM przemawiają do zebranych językiem młodzieży… I nie chodzi tu wcale o rodzaj slangu, czy przesadną kolokwialność. W papieskich rozważaniach pojawiają się tak obrazowe i przystępne w odbiorze porównania, że każdy może je z łatwością odnieść do własnego życia.

Przytoczmy chociażby homilię papieża Franciszka podczas czuwania z młodzieżą na plaży Copacabana, w lipcu 2013 roku, pt. „Jesteście atletami Chrystusa!”. Oto kilka przykładów na poparcie mojego zdania:

a) „A co robi piłkarz, kiedy zostaje powołany w skład drużyny? Musi trenować i to dużo trenować! Podobnie jest w naszym życiu uczniów Pana. Święty Paweł, opisując chrześcijan, mówi nam: «Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia: oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą»” (1 Kor 9,25).

b) „Kiedy nasze serce jest dobrą glebą, która przyjmuje Słowo Boże, kiedy «przepacamy koszulkę», starając się żyć po chrześcijańsku, doświadczamy czegoś wielkiego: nigdy nie jesteśmy sami, jesteśmy częścią rodziny, w której bracia przemierzają tę samą drogę – jesteśmy częścią Kościoła. (…) Grajcie zawsze w ataku!”.

c) „Droga młodzieży, proszę was: nie patrzcie na życie «z balkonu», zaangażujcie się w nie – Jezus nie stał na balkonie, zanurzył się w życiu – nie patrzcie na życie «z balkonu», zanurzcie się w nim jak Jezus”.

nie patrzmy z balkonu, ale zagrajmy w ataku…

Światowe Dni Młodzieży to niezwykła szansa na ożywienie wiary zarówno miejscowego Kościoła (polskiego), jak i tych krajów, których przedstawiciele zawitają na spotkanie. Nieprzypadkowo odbywa się ono rotacyjnie, na różnych kontynentach. „Polskie” ŚDM, to również wielka szansa dla wierzących zza naszej wschodniej granicy. Niestety, chociaż do Polski jest zdecydowanie bliżej niż np. do Brazylii, to dla niektórych przyjazd na ŚDM 2016 jest marzeniem prawie nieosiągalnym… Myślę tu szczególnie o młodzieży z Republiki Naddniestrza, jednego z najbiedniejszych rejonów Europy. „Rysem” charakterystycznym tego kraju nie jest tylko bieda, ale również to, że… wszyscy (dziewięcioro) księża katoliccy tam posługujący to Sercanie. Robiąc szybki bilans: na terenie Republiki ewangelizuje mniej księży katolickich niż np. w sercańskiej parafii w Bełchatowie! Tym bardziej kapłani-misjonarze wiążą wielkie nadzieje na dynamiczny rozwój tamtejszych wspólnot po wizycie na ŚDM w Polsce. Nie będzie to jednak możliwe bez pomocy ludzi dobrej woli – bez Waszej pomocy.

Szacunkowo dla jednej osoby potrzeba 800 zł dofinansowania na przejazd autokarowy do Polski. Jeżeli jednorazowe wsparcie w tej kwocie przekracza Twoje możliwości, nie szkodzi – wciąż możesz pomóc… Po prostu „nie patrz z balkonu”, a dołącz do „drużyny ataku” – każda wpłata na wspomniany cel będzie niezmiernie cenna. Drużynowo zdziałamy więcej!

podróż za niejeden kasztan! PomagaMY (także) bez pieniędzy

Oprócz możliwości zakupienia całego biletu (lub jego części) poprzez wpłatę na konto, w ramach projektu zbieramto.pl | dla misji i środowiska, zostanie uruchomiona „pomoc bez pieniędzy”. Jesienią odbędzie się akcja zbiórki kasztanów na rzecz spełnienia marzenia młodych ludzi z Naddniestrza. Aby sfinansować przyjazd jednej osoby na Światowe Dni Młodzieży 2016, potrzeba ok. 800 kg kulek w brązowych skórkach. Już teraz zachęcamy do jesiennych spacerów po parku, szczególnie pod kasztanowcami. W akcję mogą włączyć się indywidualni zbieracze, jak również placówki oświatowe, firmy, koła misyjne… O konkretach kasztanowej „pomocy bez pieniędzy” poinformujemy po wakacjach – szczegóły organizacyjne pojawią się na stronie internetowej www.zbieramto.pl oraz na profilu zbieramto.pl na Facebooku.

Jednocześnie osoby, które pragną pomóc finansowo już teraz, prosimy o przekazywanie ofiar na konto bankowe:

Sekretariat Misji Zagranicznych Księży Sercanów w Lublinie

Radzyńska 3a, 20-850 Lublin

Bank BGŻ BNP Paribas S.A.

Nr rachunku PLN: 79 1600 1462 1847 3641 5000 0008

Za każdą wpłatę z serca DZIĘKUJEMY!

ks. Piotr Chmielecki SCJ

Autor: ks. Piotr Chmielecki SCJ

Po maturze wstąpiłem do Zgromadzenia Księży Sercanów. W 2009 r. przyjąłem święcenie kapłańskie, a następnie pracowałem jako wikariusz w parafii NSPJ w Krakowie. Obecnie jestem fundraiserem („zbieraczem” relacji i pieniędzy) w Sekretariacie Misji Zagranicznych Księży Sercanów; pomysłodawcą zbieramto.pl | dla misji i środowiska. Notorycznie poszukuję srebrnego złomu i elektrośmieci ;). „Po pracy” głoszę rekolekcje, bloguje, podróżuję, gram w piłkę - nawet z drobnymi sukcesami, np. wicemistrzostwo Polski księży w halowej piłce nożnej (drużyna z diecezji lubelskiej).

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *