Karol de Foucauld – znak miłosierdzia

 

Oficer kawalerii, arystokrata z pochodzenia, badacz Maroka, autor słowników… Ale czy po ludzku człowiek sukcesu? Raczej nie, nic mu się w życiu nie udawało. Nie założył wymarzonej wspólnoty, umarł w ubóstwie i samotności. Czy jednak bezowocnie?

Bóg istnieje

Karol de Foucauld urodził się 15 września 1858 roku w katolickiej, arystokratycznej rodzinie w Strasburgu. W dzieciństwie zmarli mu rodzice, jego wychowaniem zajęli się dziadkowie de Morlet. Młody Karol coraz bardziej odchodził od wiary. Gdy po śmierci opiekunów odziedziczył spory majątek, zaczął się bawić i otaczać złym towarzystwem.

Z trudem ukończył szkołę wojskową i wstąpił do armii. Walczył podczas powstania w Algierii. Złożył jednak dymisję i wyjechał do Algieru, żeby uczyć się języka arabskiego. W latach 1883-1884 wyruszył na wyprawę naukową po Maroku. Podróżował w stroju rabina, gdyż obawiał się, że muzułmanie mogą go zabić jako chrześcijanina. Zadziwiła go jednak ich gościnność i głęboka religijność. Zrodziło to w nim pytanie – może Bóg jednak istnieje?

Podczas kolejnej wyprawy do Algierii udał się na pustynię, wtedy postanowił, że będzie żył w celibacie. Po powrocie do Paryża wiele się modlił i prosił Pana Boga, aby Ten, jeśli istnieje, pozwolił mu się poznać. Znalazł kierownika duchowego, ks. Huvelina, przystąpił do spowiedzi i od tego momentu zaczął się proces jego nawrócenia. Miał wtedy 28 lat.

zakonnik, pustelnik, brat Tuaregów

W połowie stycznia 1890 roku wstąpił do zakonu trapistów, przyjmując imię Maria-Alberyk. Przebywał w klasztorze filialnym w Syrii, później został wysłany do Algierii. W 1894 roku został zwolniony ze ślubów prostych i złożył dwa śluby prywatne: czystości i nieposiadania niczego poza narzędziami do pracy.

Trzy lata później wybrał się pieszo z Jerozolimy do Nazaretu. Zamieszkał w pomieszczeniu gospodarczym przy klasztorze klarysek, gdzie pomagał w różnych pracach. Pragnął żyć w cichości, pracując i modląc się, jak Jezus w Nazarecie. W 1901 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Następnie udał się na południe Algierii. Nie uciekał od ludzi, pomagał ubogim i niewolnikom, pielęgnował rannych. Protestował przeciwko uciskowi kolonialnemu. Swoim życiem głosił przesłanie o chrześcijaństwie jako religii miłości i miłosierdzia wobec każdego człowieka, niezależnie od koloru skóry czy wyznania. Marzył o ewangelizacji Tuaregów – koczowniczego ludu, zamieszkującego na Saharze.

W 1905 roku osiedlił się w pustelni w Tamanrasset. Nie nawracał na siłę, starał się po prostu wieść święte życie. Wiele się modlił, żeby koczownicy mogli także uwierzyć w Jezusa. Miejscowi ludzie bardzo go szanowali, gdy zachorował, opiekowali się nim bardzo troskliwie.

owoce życia

W tym czasie Karol de Foucauld pisał regułę swojej wymarzonej wspólnoty małych braci Jezusa, która powstała jednak dopiero po jego śmierci. Nie doczekał się odpowiedzi z Rzymu, gdzie wysłał statuty. Nie zdołał także zgromadzić wokół siebie braci, którzy chcieliby żyć na pustyni. Przerażała ich surowa reguła i tryb życia Karola, który wiele godzin spędzał na modlitwie i sporo pracował, egzystując przy tym bardzo skromnie.

Karol de Foucauld przełożył Ewangelię na język Tuaregów. Pisał wiele listów, komentarzy do Ewangelii, spisywał rozmyślania. Pod koniec życia skończył pracę nad słownikiem francusko-tuareskim. Zapisał również wiele tekstów związanych z kulturą koczowniczych plemion, m.in. pieśni czy opowiadania.

Podczas walk między plemionami,1 grudnia 1916 roku, został przypadkowo śmiertelnie postrzelony. Serce wyhaftowane na białym habicie wypełniła jego własna krew…

Beatyfikacja brata Karola odbyła się 13 listopada 2005 roku w Rzymie, w 2015 roku przypadła więc jej 10. rocznica, w 2016 roku zaś minie 100. rocznica jego śmierci. Z tej okazji będzie on nazwany Rokiem Karola de Foucauld.

Dopiero po śmierci bł. Karola powstały wspólnoty małych braci (1933) i małych sióstr Jezusa (1939). Duchowa rodzina Karola de Foucauld obejmuje ponad 20 wspólnot, instytutów świeckich i stowarzyszeń kościelnych. Do dziś wielbią Boga na całym świecie, a pustynię odnajdują często nawet w miejskim zgiełku.

przesłanie dla każdego

Błogosławiony Karol de Foucauld swoim życiem zachęca nas do udania się na pustynię. Pustynia to:

milczenie – by słyszeć Boga, by zajrzeć do swojego wnętrza, by w kontaktach z drugim człowiekiem nie krzyczeć, nie narzucać siłą, ale spokojnie i cierpliwie pokazywać dobro swoim życiem;

ubóstwo – kiedy bogactwa nie zasłaniają nam Boga i drugiego człowieka;

braterstwo – bo na pustyni też można spotkać człowieka, często zagubionego, potrzebującego pomocy, samotnego;

kontemplacja – skupienie, modlitwa, kiedy nic nas nie rozprasza.

Pustynię można znaleźć nie tylko w odludnych miejscach, ale także w środku blokowiska, w ubogiej dzielnicy, wśród biednych i wykluczonych spośród społeczności. Tam nierzadko jest samotność wśród tłumu, puste miejsca i poczucie braku – przestrzeń do zapełnienia miłością, modlitwą i braterstwem.

Wskazywał także jako wzór życie nazaretańskie.

Nazaret to:

codzienność – zwykła, szara, z mnóstwem drobnych spraw dziejących się dla chwały Bożej;

praca – wykonywana z miłości do bliźniego, dla nas samych, aby zapracować na swe utrzymanie i nie być dla nikogo ciężarem oraz dla Boga w poszanowaniu Jego dobroci i darów;

skromność – w utrzymaniu, stroju, zachowaniu, bez pogoni za bogactwem i zaszczytami;

modlitwa – także i tutaj nie może jej zabraknąć, mimo pracy, obowiązków;

ludzie – czyli bracia, wśród których przyszło nam żyć – miłość, miłosierdzie, szacunek, pomoc, „bo wszyscy są «w Sercu Jezusa»” (Duch Jezusa).

Nazaret znajdziemy w naszym mieście, wiosce, w szkole, w zakładzie pracy, szpitalu, na emigracji – wszędzie tam, gdzie przyszło nam żyć.

Najświętsze Serce Jezusa, dziękuję, żeś mi dało w cierpieniu za mnie dowód Twojej miłości, że odtąd jestem przynaglony do niewzruszonego zaufania Twojej miłości, do nieskończonej nadziei… Jakiekolwiek by były moje niewierności, niewdzięczności, egoizm, opieszałość… Jakiekolwiek by były moje winy wobec Ciebie, o Serce Jezusa, doświadczywszy dowodów Twojej miłości, będę w nią zawsze wierzyć, w miłość stałą, wierną, niezachwianą mimo moich niewierności.

bł. Karol de Foucauld

Autor: Elżbieta Małasiewicz-Machula

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *