Jak wychować nie swoje dziecko?

Aż 64 tys. polskich małżeństw w 2016 roku zakończyło się rozwodem. Część z nich otrzymała stwierdzenie tzw. kościelnej nieważności. Decydując się na kolejny związek, ma się nadzieję na szczęśliwe życie. Należy się jednak liczyć z tym, że dla obu stron jest to również nie lada wyzwanie, zwłaszcza kiedy w nowej relacji trzeba znaleźć miejsce dla dzieci z zakończonego małżeństwa. O tym, jaką rolę w życiu dziecka ma dodatkowy rodzic oraz z czego wynika zazdrość o dziecko w rozmowie z Pauliną Smoroń mówi Karolina Filipowska, psycholog i psychoterapeuta.

Dziecko z poprzedniego związku to niełatwy stan rzeczy do zaakceptowania przez nowego małżonka, ale czy można znaleźć jakieś wyjście, żeby wspólnie żyć szczęśliwie?

To rzeczywiście jest trudna sytuacja, w której trzeba pogodzić wiele różnych stanowisk. Poza dziećmi z poprzedniego związku pojawiają się przecież również wspólne dzieci. Jednak, póki dorośli się nie porozumieją, nigdy nie będzie to łatwe, bo do sytuacji już trudnej dokładamy brak ustalonych i przedyskutowanych zasad. Każde dziecko zaczyna dopiero z czasem kształtować swoje zdanie o danej sytuacji. Początkowo przyjmuje zazwyczaj za swoje myślenie tego rodzica, z którym przebywa na co dzień. Ale to też nie znaczy, że nic się nie da zrobić. Myślę, że czasami nawet lepiej, aby dziecko doznało trudu tworzenia się nowej rodziny, niż musiało żyć w sytuacji dysfunkcyjnej.

Od czego zatem zacząć?

Początek należy zawsze do dorosłych, bo dziecko ma najtrudniej w tej sytuacji. Ono dopiero uczy się nazywać określone stany rzeczy, a w którymś momencie dostaje dodatkowo bolesną dawkę emocji. To dla niego „wywrotka do góry nogami”.

Powiedzmy, że dorośli ustalili już najważniejsze między sobą. Co dalej? Jak nowa osoba w życiu dziecka ma budować z nim dobrą relację?

Przede wszystkim trzeba zacząć od rzeczy najważniejszej, czyli uświadomienia sobie, że można się stać rodzicem tego dziecka, ale wcale nie trzeba. To częsty błąd, który popełniają ludzie, kiedy wchodzą w nowe związki z osobami, które już mają dzieci. Staranie się za wszelką cenę, by być choć w części rodzicem, daje zazwyczaj przeciwny efekt. Jeżeli dziecko ma mamę i tatę, to na początkowym etapie budowania z nim relacji nie jest potrzebny dodatkowy rodzic. Jeżeli relacje z kolejnym opiekunem będą dobre, dorosły i tak stanie się zaakceptowanym rodzicem.

Czy jako nie-rodzic musimy kochać, a przynajmniej lubić nowe dziecko?

Wielki sukces jest już wtedy, kiedy nie ma wojny pomiędzy dzieckiem a nowym dorosłym pojawiającym się w jego życiu. Natomiast przyjaźń, a później ewentualna miłość to prawdziwa wygrana na loterii. Jednak nic na siłę – wcale nie musimy się kochać, a nawet nie musimy się lubić. Najważniejsze, żeby się szanować i akceptować.

Czy w oczach dziecka nowy rodzic jest zawsze kimś, kto zabiera mu jednego z rodziców?

To zależy od tego, ile czasu dziecko spędza z tym rodzicem. Jeśli jest go niewiele, rzeczywiście może ono widzieć tę sytuację jako zabieranie mu taty lub mamy. Na początku trzeba się na to przygotować i pogodzić z tym, że mogą się pojawić negatywne emocje ze strony dziecka. Są one zazwyczaj po prostu reakcją na sytuację, w której jego świat rozpadł się na kawałki. To zrozumiałe, że na taką sytuację reaguje ono oporem czy buntem. Myślę, że najlepszym sposobem na przetrwanie tej pierwszej burzy jest ostrożne wprowadzanie czasu z nowym partnerem. Nie chodzi o to, żeby coś przed dzieckiem ukrywać, ale żeby doprowadzić do sytuacji, w której przebywanie razem będzie naturalne. Niedosyt jest w tym przypadku lepszy niż przesyt.

 

Jeśli ta sytuacja stanie się już normalnością dla dziecka, nie da się uniknąć wpływu na jego życie. To duża odpowiedzialność, nowy rodzic kształtuje go w jakimś stopniu samą swoją obecnością i zachowaniem. Czy lepiej zatem aktywnie włączyć się w jego wychowanie, czy raczej przyjaźnie, ale biernie stać z boku?

Nie można się nie włączać, zwłaszcza kiedy dziecko nie jest jeszcze dorosłe. To ważne, żeby w domowej rzeczywistości nowa osoba w rodzinie miała coś do powiedzenia. W innym przypadku dziecko będzie liczyło się tylko z jedną stroną – swoim rodzicem biologicznym. Ważne jest to, żeby dorośli wyjaśniali różnice zdań między sobą bez udziału dziecka, a przy nim przyjmowali to samo stanowisko. Jeśli tak nie będzie, dziecko może zacząć manipulować kontaktem między rodzicem a nowym partnerem. Żeby tego uniknąć, dorośli muszą ze sobą dużo rozmawiać i nieraz wznosząc się na wyżyny kompromisu, ustalać wspólną linię.

Czy uwzględniając te wszystkie niełatwe emocje, nowy związek któregoś z rodziców może być dla dziecka dobry, a nie tylko trudny? Czy może ono w jakimś stopniu poczuć się jak w nowej, ponownie pełnej rodzinie?

Myślę, że nowa sytuacja ma jedną zasadniczo pozytywną stronę dla dziecka, a mianowicie pokazuje mu, że pewne rzeczy da się naprawić. Kiedy rozpada się rodzina, często któryś rodzic z własnej woli pozostaje sam i przez to jego uwaga zbytnio koncentruje się na dziecku. To nie zawsze kończy się dobrze. Drugi związek może natomiast uświadomić dziecku, że choć coś w jego życiu się rozpadło, można dalej funkcjonować i budować coś dobrego. Czasami zdarza się nawet, że ten „zapasowy” rodzic staje się przyjacielem albo powiernikiem ważnych spraw.

Co zrobić, gdy pojawia się własne potomstwo? Jak się zachowywać, żeby dziecka z poprzedniego związku nie skrzywdzić i żeby nie czuło się odrzucone lub gorsze?

Powinna tu obowiązywać taka sama polityka, jak wówczas, gdy w tradycyjnej rodzinie pojawia się młodsze rodzeństwo. Trzeba wtedy zapewnić starszemu dziecku czas spędzony z rodzicami bez młodszego brata lub siostry, żeby nie poczuło się ono odsunięte. To wydaje się proste, choć wcale takie nie jest. Najważniejsze, żeby dziecko nie poczuło, że ktoś stał się od niego ważniejszy. Cały czas trzeba też mu wyjaśniać, że młodsze rodzeństwo potrzebuje większej uwagi rodziców i że kiedyś z nim samym było dokładnie tak samo. Ważne też, żeby dalej pojawiać się na przedstawieniach w szkole, od czasu do czasu wybrać tylko z nim na zakupy i ciągle powtarzać, że jest kochane tak samo, jak wcześniej.

Co robić, gdy dziecko z poprzedniego związku zaczyna dokazywać i tym samym sprawdzać, na ile może sobie pozwolić w stosunku do nowego rodzica? Jak wtedy reagować?

Koniecznie trzeba wyznaczyć granice i nie poddać pokusie, aby w tym trudnym momencie się wycofać. Każdy brak odpowiedzi za strony rodzica stanowi przyzwolenie na niewłaściwe zachowanie. Trzeba reagować już od samego początku i najlepiej przedyskutować metody wychowawcze z partnerem. Dziecko musi widzieć, że rodzice mówią jednym głosem. Dobrze jest również, jeśli rodzic biologiczny nie denerwuje się, kiedy jego nowy partner zwraca dziecku na coś uwagę. Oboje mają takie samo prawo, żeby je strofować, kiedy się źle zachowuje.

Jakie są najczęstsze wybryki dzieci w nowych związkach, mające na celu zwrócenie na siebie uwagi?

Dzieci próbują często wybadać, u kogo mogą więcej uzyskać w danej kwestii. Sprawdzają, na co sobie mogą pozwolić i kto jest łatwiejszy do zmanipulowania. Zazwyczaj wtedy płaczą, by pokazać, jak ta druga strona bardzo je krzywdzi. Tym samym chcą mieć jednego sojusznika. Kiedy para trzyma się wypracowanego wspólnie zdania, możliwości manipulacyjne są mniejsze. Innym zachowaniem dziecka może być deprecjonowanie nowego rodzica i pokazywanie na różne sposoby, że ono jest ważniejsze niż on i dlatego ma większe prawa. Jeszcze innym wariantem jest demonstrowanie przez dziecko, że wcale nie obchodzą go rodzice ani ich dorosłe sprawy. Wówczas próbuje ono na pokaz udowodnić, że świetnie sobie radzi w tej sytuacji i chce, żeby je zostawić w spokoju. Te przykłady stanowią sposoby dzieci na radzenie sobie z trudnymi emocjami. Są one zatem buntem przeciwko nie nowej osobie w ich życiu, ale sytuacji, której nie rozumieją, nie akceptują i z którą nie potrafią sobie poradzić. To dorośli muszą się z tym uporać, bo w większości przypadków dziecko nie jest tutaj niczemu winne.

Gdybyśmy nieco odwrócili sytuację. Zdarza się, że to w dorosłym pojawia się zazdrość o dziecko z poprzedniego związku?

Nie chodzi nawet o samo dziecko, ale o miejsce, jakie zajmują sprawy z nim związane w świecie rodzica biologicznego. Kiedy ktoś próbuje budować nowy związek i spotyka się z sytuacją, że ukochany rzuca wszystko, żeby zrobić coś dla tego dziecka i nie liczy się przy tym z planami i uczuciami nowego partnera, pojawiają się negatywne emocje. Może to wystąpić również w stosunku do innych osób – teściowej czy przyjaciół. Tak naprawdę jest to lęk przed tym, że wcale nie jesteśmy tacy ważni dla osoby nowego partnera. Warto spojrzeć na to racjonalnie, to znaczy uznać, że dziecko, które pojawiło się w naszym życiu, doznało krzywdy i nie trzeba mieć w stosunku do niego postawy negatywnej. Najważniejsze jest przyznanie się przed samym sobą, że z tą nową sytuacją mam problem i rozmawianie o tym z partnerem. Obie strony powinny rozumieć, dlaczego nie jest to łatwe. Pewnym lekarstwem na taki stan rzeczy może być uświadomienie sobie, że również po stronie nowego rodzica leży pomoc dziecku w tej niełatwej sytuacji oraz świadomość, że jest on tak samo ważny, jak potomek.

Autor: Paulina Smoroń

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *