Jak nie bać się uchodźców?

Jedną z obaw, jakie towarzyszą obecnie napływowi uchodźców i migrantów ekonomicznych jest lęk przed zalaniem nas przez odmienną kulturę i religię. Czy to musi nastąpić?

Pismo Święte, jeśli chodzi o tę kwestię, jest kopalnią zasad, których skuteczność jest potwierdzona wielotysięczną praktyką życia narodu wybranego. Starożytny Wschód był nieustannie przestrzenią migracji. Zresztą także Izraelici byli przecież potomkami „Aramejczyka błądzącego”, czyli nomady Abrahama. Nie dziwi więc obecność w Biblii, i to w samej Torze, wskazówek, jak zachowywać się wobec cudzoziemców.

przyjęci na jasno określonych zasadach

Już w Księdze Wyjścia Bóg nakazuje swojemu ludowi: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców” i uzasadnia ten nakaz, odwołując się do doświadczenia potomków Izraela: „bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej” (Wj 22,20). To uzasadnienie będzie powracać, stale przypominając: „Oni są tacy jak wy, dzielą wasze doświadczenie”.

Przybysze pozostają, wraz z wdowami i sierotami, pod szczególną opieką Jahwe. Te trzy kategorie ludzi to inaczej ubodzy Pana i jeśli ich skarga dobiegnie do Jego uszu, z pewnością jej wysłucha i ujmie się za wołającymi. Bóg w Starym Testamencie wyraźnie opiekuje się przybyszami, wręcz możemy przeczytać, że ich miłuje, udzielając im chleba i odzienia (zob. Wj 10,18).

Cudzoziemcy nie są jednak inaczej traktowani niż rodowici potomkowie Izraela w kontekście Prawa: „Zbierz cały naród: mężczyzn, kobiety i dzieci, i cudzoziemców, którzy są w twoich murach, aby słuchając, uczyli się bać Pana, Boga waszego, i przestrzegać pilnie wszystkich słów tego Prawa” (Pwt 31,12). Ono jest obiektywne, takie samo dla wszystkich. Co prawda, jest w relacji do przychodniów pewna dwuznaczność: obejmuje ich spoczynek szabatu (zob. Wj 23,12), ale nie wolno im uczestniczyć w kulcie, a nawet nie można składać ofiar ze zwierząt pochodzących od obcych (Wj 22,25). Jednak wymagania Dekalogu są te same dla wszystkich i tłumaczenie się różnicami kulturowymi nie wchodzi w grę. Jeśli cudzoziemiec chce mieszkać wśród ludu Izraela, ma znać i przestrzegać praw, którymi rządzi się ta społeczność.

diaspora

Przychodzi jednak czas, kiedy Izrael traci swoje państwo i zostaje rozproszony. Kiedy za panowania Cyrusa udaje się znów odzyskać Jerozolimę i odbudować świątynię, Nehemiasz dokonuje oczyszczenia ludu. Nie tylko sakralnego przez złożenie ofiary przebłagalnej – nakazuje także wyrzucenie wszelkiej cudzoziemszczyzny z kultu Jahwe (zob. Neh 13).

Stoi za tym głęboka mądrość: tożsamość Izraela opiera się na przymierzu wyrażającym się w czci oddawanej Bogu i przestrzeganiu Prawa. Jeśli ta tożsamość ma być zachowana, trzeba troszczyć się przede wszystkim o czystość kultu i jego szczerość oraz wierność Torze. O tym, jak wielką siłę mają te zasady, świadczy fakt, że Żydzi pomimo życia przez tysiące lat w diasporze zachowali swoją odmienność. Pozostając obcymi na obcej ziemi, nie zagubili siebie.

najistotniejsze

I tu kryje się odpowiedź na pytanie, kiedy musimy bać się napływu cudzoziemców – wtedy, kiedy sami jesteśmy tak słabi kulturowo i religijnie, rozmyci i płynni, że przyjmiemy przyniesione przez nich reguły, tak jak woda przyjmuje kształt naczynia.

w napięciu

Dla nas, chrześcijan, te biblijne zasady są o tyle cenniejsze, że nie tylko jesteśmy wezwani do zachowania naszej tożsamości, ale jesteśmy z definicji misyjni. To oznacza, że mamy nie tylko bronić siebie, ale wychodzić do obcych i starać się ich przyprowadzić do Jezusa. To napięcie między wymogiem zachowania depozytu wiary i misyjnością jest obecne w Kościele od początku i będzie trwało aż do paruzji. Jak pozostać misjonarzem, nie tracąc własnego charakteru? Składa się na to kilka punktów:

  1. Wiedzieć: w co wierzę, dlaczego wierzę i Komu zaufałam/em – tu bardzo przydatna, wręcz niezbędna jest znajomość Pisma Świętego.
  2. Zachowywać: troskę o liturgię i inne obrzędy, tradycje, także te ludowe, więzi rodzinne i wspólnotowe.
  3. Być wiernym modlitwie – Duch Święty jest źródłem i mocą misji; jeśli zerwiemy z Nim „gorącą linię”, wcześniej czy później odpłyniemy w nieciekawe rejony.
  4. Stawiać spokojnie i pewnie granice – w spotkaniu z innym/obcym szukać punktów wspólnych, ale nie za cenę utraty tego, co stanowi o naszym charakterze (i tak wracamy do punktu pierwszego).

źródło bogactwa

Spotkanie z osobą z innego kręgu kulturowego może być, i najczęściej jest, doświadczeniem, które nas wewnętrznie buduje i uczy nowego spojrzenia na rzeczywistość. Nie wszystko co nowe i przyniesione, musi być złe. Święty Paweł nie na darmo pisał, żeby badać wszystko, choć jednocześnie nakazywał zachować tylko to, co dobre (zob. 1 Tes 5,21).

Zasadę silnej tożsamości kulturowej jako podstawy przetrwania świetnie przyswoili i wykorzystali nasi przodkowie. Ponad wiek pozbawienia niepodległości wyraźnie naznaczył naszą mentalność i do tej pory widać różnice w sposobie myślenia ludzi między dawnymi zaborami. Mimo to pozostaliśmy przede wszystkim Polakami dzięki zachowaniu kultury, języka, pamięci o własnej historii, dobremu wychowaniu w rodzinach i mocnych więzach rodzinnych. Jeśli zachowamy to również teraz, nie mamy się czego obawiać.

Elżbieta Wiater

Autor: Elżbieta Wiater

Historyk, doktor teologii, pracuje jako redaktor w wydawnictwie Tyniec, publicystka związana z portalem deon.pl oraz christianistas.org. Autorka kilku książek. Mieszka w Krakowie.

Podziel się

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *